Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Yam Madar – wielka nadzieja izraelskiego basketu

Yam Madar – wielka nadzieja izraelskiego basketu

fot. sportsrabbi.com

Nie skończył jeszcze 20 lat, a już pokłócił się z trenerem pierwszej reprezentacji i został wybrany w drafcie NBA. Yam Madar to wielka nadzieja izraelskiego basketu. W swoim drugim meczu w kadrze seniorów Madar zagra przeciwko Polsce.

W poniedziałek 30 listopada Polska zagra z Izraelem w eliminacjach mistrzostw Europy. W składzie rywali jest uznawany za bardzo utalentowanego rozgrywający Yam Madar. Jako 16-latek Madar trafił na testy do Hapoelu i Maccabi Tel Awiw. Dostał dwie propozycje, uznał, że w Hapoelu będzie miał większe możliwości. Wybrał dobrze, bo już w sezonie 2019/2020 jako 19-latek był czołową postacią Hapoelu.



Kolega z zespołu wymyślił Madarowi ksywę „Yamrie” porównując go do gwiazdy NBA Kyriego Irvinga. Być może niedługo Madar zagra przeciwko Irvingowi, bo w tegorocznym drafcie został wybrany przez Boston Celtics. O tym, że Madar może trafić do NBA zaczęto mówić po mistrzostwach Europy do lat 20 w 2019 roku, gdy Izrael zdobył złoto, a Madara wybrano do najlepszej piątki turnieju, chociaż był od wielu rywali młodszy o prawie dwa lata. W lutym Madar odmówił trenerowi Odedowi Katashowi gry w końcówce rozstrzygniętego spotkania kadry seniorów z Rumunią. Został skrytykowany, przeprosił Katasha osobiście i teraz dostał drugą szansę.

Do końca lutowego spotkania eliminacji mistrzostw Europy z Rumunią pozostawało kilka minut, wynik wydawał się rozstrzygnięty. Będący legendą izraelskiego basketu były zawodnik, a obecnie prowadzący reprezentację Oded Katash zwrócił się do niegrającego wcześniej Yama Madara. Ku jego zaskoczeniu młodzian odparł, że nie wejdzie na parkiet w takiej sytuacji. Z pewnością liczył na realną szansę, a nie tylko występ w „śmieciowym czasie”, jak mówi się w koszykówce o minutach w końcówce, gdy zwycięzca jest w zasadzie znany. Ale zachowanie nastolatka spotkało się z duża krytyką. – Trenowałem Šarunasa Jasikevičiusa i wiem, że on by nigdy tak nie postąpił – powiedział Pini Gershon, menadżer izraelskiej kadry, który w przeszłości był trenerem świetnego Litwina w odnoszącym sukcesy Maccabi Tel Awiw.

Zły był także trener Katash, ale jednocześnie zapowiedział, że sprawa zostanie wyjaśniona i gracz dostanie szansę w przyszłości. Madar wkrótce się pokajał i przeprosił Katasha osobiście, a potem wyraził skruchę w mediach. Choć zrobił to w nietypowy sposób. Po swojemu nie pierwszy pokazał, że nie gryzie się w język. – Bardzo przepraszam, ale jednocześnie dobrze, że tak się stało. Uważam, że młody zawodnik powinien popełnić błąd i wyciągnąć z niego naukę. Powołanie do kadry seniorów w tym wieku to coś, o czym się marzy. Jestem z tego dumny. Bardzo chciałem zagrać, ale nie dostałem okazji Następnym razem na pewno takie moje zachowanie się nie powtórzy – powiedział w wywiadzie z dziennikiem Israel Hayom zawodnik, który wraz z Denim Avdiją liderem nowej fali izraelskiego basketu. Obaj zostali wybrani w tegorocznym drafcie NBA, ale Avdija z wyższym numerem i od razu przenosi się za ocean, co sprawia, że w kadrze teraz go nie ma. Madar na razie zostaje w ojczyźnie, więc mógł zadebiutować w seniorskiej reprezentacji. Przeciwko Hiszpanii w Walencji zdobył 11 punktów w 15 minut. Polaków w drugim meczu czeka trudne zadanie, tym bardziej, że Madar to przecież tylko rezerwowy.

On i jego koledzy z ligi izraelskiej mieli w tym roku stosunkowo dobrą sytuację. Chociaż koronawirus sprawił, że obecny sezon rozpoczął się z opóźnieniem, a wcześniej przerwał poprzedni, to jednak tamten udało się dokończyć latem. Rozgrywki 2019/2020 były dla nastolatka niezłe, ale naprawdę świetnie zagrał w pięciu ostatnich meczach. Przed nimi jego średnia wynosiła 8.2 punktu, a na finiszu rzucał dla Hapoelu Tel Awiw ponad 20 oczek. Błysnął w przegranym derbowym ćwierćfinale z Maccabi, gdy miał przeciętnie 17.3 punktu oraz 5.3 asysty. Dla niego seria przeciwko Maccabi miała zapewne dodatkowe znaczenie nie tylko dlatego, że rywal to potęga. Jako 16-latek Madar trafił na testy do oby renomowanych klubów z Tel Awiwu. Dostał dwie propozycje, ale uznał, że to w Hapoelu będzie miał większe możliwości rozwoju i przebicia się do zespołu seniorów. Ruch nietypowy, odważny, lecz okazało się, że słuszny.

Zawodnik zaczynał przygodę z koszykówką w miejscowości Bet Dagan nieopodal Tel Awiwu. Jego ojciec był tam w przeszłości burmistrzem, rodzina należy do bogatych. Warunki do rozwoju były bardzo dobre, ojciec zatrudniał dodatkowych trenerów, by zajęli się synem. Madar latem regularnie trenuje w hali w rodzinnym mieście, gdzie na ścianach wiszą plakaty Michaela Jordana, LeBrona Jamesa i Tony’ego Parkera. W rozmowie z Israel Hayom zapewnia, że zawsze wierzył w siebie, ale był realistą. Wspomina, że gdy był kilkuletnim chłopcem, to zapowiedział bratu Hofowi, że kiedyś zagra w NBA, więc brat będzie musiał się zająć jego wizerunkiem. Brat się zaśmiał, że to się nigdy nie zdarzy, więc Yam odparł, że w takim razie Hof nigdy nie dostanie od niego biletów na miejsca przy parkiecie. W zespole kadetów Yam przyznał ojcu, że jeszcze nie prezentuje odpowiedniego poziomu. To samo powtórzyło się, gdy trafił do drużyny młodzieżowej, ale obiecał wtedy, że w ciągu dwóch lat sytuacja się zmieni. I tak się stało.

O tym, że może trafić do NBA skauci zaczęli mówić po mistrzostwach Europy do lat 20 w 2019 roku. Izrael był gospodarzem turnieju, a urodzony w grudniu 2000 Madar był wtedy od niektórych rywali młodszy o prawie dwa lata. Gospodarze wywalczyli mistrzostwo, nagrodę MVP otrzymał Avdija. Ale Madara też wybrano do najlepszej piątki turnieju i grał niemal równie dobrze – miał średnio niecałe 16 punktów i 8 asyst przy 51% skuteczności z gry i 48% za 3 punkty. I to wszystko w wykonaniu chłopaka, który rok wcześniej w 2018 roku przeciętnie prezentował się na mistrzostwach Europy dywizji B, na których Izrael zajął 9. miejsce, co w zasadzie można przeliczyć na 25. miejsce na kontynencie. W jednym z meczów pokonał wtedy 95:87 Polskę, a Madar wcale nie wypadł dużo lepiej od takich graczy jak Bartłomiej Pelczar czy Andrzej Pluta, którzy obecnie grają epizody w polskiej ekstraklasie.

Co się zmieniło przez 12 miesięcy od lata 2018 do lata 2019? Na pewno Madar skorzystał na tym, że ówczesny trener Hapoelu Danny Franco uwierzył w jego talent i nie przeszkadzała mu pewność siebie zawodnika. – Każdy młody, który przychodzi do zespołu seniorów w celu uzupełnienia składu zachowuje się podobnie. Nic nie mówi, nie zauważasz nawet, że się pojawił. Z nim było inaczej. W jednej z pierwszych akcji na pierwszym treningu Madar był pilnowany przez Jerela McNeala. Zostawił go z boku jednym zwodem i trafił z półdystansu. Trening jakby zatrzymał się na chwilę, wszyscy zamarli ze spojrzeniem „co się właściwie stało?” – wspomina w rozmowie z serwisem Walla były kolega Madara z Hapoelu i reprezentant Izraela Tomer Ginat.

W połowie sezonu 2018/2019 w meczu jego drużyny z Maccabi szykowała się dogrywka, a dwóch podstawowych obwodowych Hapoelu wypadło z gry z powodu pięć przewinień. Na parkiecie pojawił się niegrający wcześniej wcale Madar. – Trener zastanawiał się, kogo wpuścić. Wyglądało na to, że chciał postawić na trenera przygotowania motorycznego, ale on niestety nie miał stroju, więc wpuścił mnie – śmiał się potem młody koszykarz. Zdobył 6 punktów w dogrywce i poprowadził zespół do prestiżowego zwycięstwa nad mocniejszym lokalnym rywalem. – Pokażcie mi innego nastolatka, który gra w taki sposób wcześniej w ogóle nie będąc na boisku. To więcej niż talent, to charakter, zrozumienie sytuacji, to jaja – podkreślał Ginat.

Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, koszykówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved