Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Wojciech Kamiński: Zabrakło nam trochę zdrowia

Wojciech Kamiński: Zabrakło nam trochę zdrowia

fot. Legia Warszawa koszykówka

– Jestem zadowolony z tego, że walczyliśmy i nie poddaliśmy się do końca. Zabrakło nam trochę zdrowia, żeby wywieźć z Zielonej Góry dwa punkty – przyznał po porażce ze Stelmetem trener warszawskiej Legii, Wojciech Kamiński. – W czwartej kwarcie wydaje mi się, że trochę zabrakło nam sił. Graliśmy w okrojonym składzie, bo dwóch naszych obwodowych złapało kontuzje – dodał Jakub Karolak, który zdobył w tym meczu 31 punktów.

Gratuluję trenerowi Tabakowi i Stelmetowi Zielona Góra zdobycia Superpucharu i świetnego meczu dzisiaj, trzech zwycięstw w lidze. Gratuluję swojej drużynie za powrót, walkę. Kontuzje, trochę nam pomogły – jeśli można tak powiedzieć, ale na pewno na koniec pokrzyżowały nam plany, bo było widać zmęczenie u naszych zawodników – tak rozpoczął konferencję prasową po meczu ze Stelmetem trener Legii, Wojciech Kamiński.



– Szkoda, że od początku meczu nie graliśmy tak jak w drugiej połowie, bo taki był nasz plan. Tak mieliśmy grać, ale niestety nasi dwaj zawodnicy – Justin i Jamel nie do końca grali tak jak sobie założyliśmy. Raz się gra lepiej, raz gorzej. To nie jest zarzut pod ich adresem, ale bardziej wytłumaczenie, dlaczego zagraliśmy dwie tak różne połowy. Mecz skończył się naszą porażką różnicą 15 punktów, natomiast jestem pełen szacunków dla moich zawodników za to, że odrobiliśmy straty i dogoniliśmy rywala. Niestety, dzisiaj Stelmet był lepszy – przyznał po porażce w Zielonej Górze Wojciech Kamiński.

– Przed meczem założyliśmy sobie, że możemy bronić w różny sposób. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na przygotowanie się na wszystkie zagrywki rywali. Wiedzieliśmy, że jeżeli nam nie będzie szło, przejdziemy do obrony strefami. Mieliśmy trochę okrojony skład przez kontuzje. W obronie strefami też trzeba bronić, natomiast nie trzeba tyle biegać – mówił trener Legii. – Justin Bibbins w drugiej połowie nie zagrał i było to spowodowane kontuzją. Próbował rozgrzewać się, chciał nawet wyjść na boisko, ale razem ze sztabem medycznym postanowiliśmy, że nie ma sensu ryzykować – dodał.

Zielonogórzanie grają bardzo agresywnie. To wszystko zależy, jaka jest przyjęta linia sędziowania. Nie jestem sędzią zawodowym, więc to oni muszą przeanalizować ewentualnie swoje gwizdki. My będziemy analizować nasze błędy. Słyszałem kilkukrotnie jak zawodnik drużyny przeciwnej uderza moich graczy po rękach – może i tego nie było widać, ale takich małych rzeczy jest sporo – tłumaczył Wojciech Kamiński. – Widać progres Michała Sokołowskiego z każdym meczem. Michał grał już u trenera Kwasiborskiego w Pruszkowie na jedynce. Również w Radomiu pomagał nam przy prowadzeniu piłki. Widać, że sobie dobrze radzi z piłką. To prowadzenie gry przez niego dzisiaj wyszło trochę z musu, ale wszyscy widzieli, że świetnie otworzył Kubę Karolaka, świetnie otworzył też wysokich. Bardzo dobrze spisywał się w tej roli. Jak będzie potrzeba, wiemy, że będzie sobie w stanie poradzić na tej pozycji. Na pewno jednak chcemy wykorzystywać go również w innych elementach – dodał.

– Mieliśmy pomysł w pierwszej połowie na wysoko kryjącą obronę Stelmetu, tylko go nie realizowaliśmy. W drugiej połowie kiedy zaczęliśmy realizować szybkie wyprowadzenie piłki, złamanie pierwszej linii i szukanie odrzutów, gra otworzyła się. Natomiast – przepraszam za słowo, ‚brandzlowanie’ się z piłką trzy metry w prawo i trzy metry w lewo, i pozwolenie na kradzież czasu, to wcale nie był nasz pomysł na grę. W drugiej połowie, kiedy zaczęliśmy szybciej grać, od razu pozycje otworzyły się – mówił szkoleniowiec Legii. – Do wygranej zabrakło nam trochę zimnej krwi. Widać było po nas zmęczenie. Zielonogórzanie trafiali ciężkie rzuty w ważnych momentach. My doszliśmy Stelmet, natomiast nie wykorzystaliśmy żadnej z szans, by wyjść na prowadzenie. Jestem zadowolony z tego, że walczyliśmy i nie poddaliśmy się do końca. Zabrakło nam trochę zdrowia, żeby wywieźć z Zielonej Góry dwa punkty – przyznał Kamiński.

– Gratuluję drużynie Stelmetu. Grali bardzo agresywną obronę, my mieliśmy pomysł jak rozbijać tą defensywę, ale tak jak trener powiedział, egzekwowaliśmy to tylko w drugiej połowie. Te właśnie pomysły doprowadziły nas do remisu – mówił kapitan Legii, Jakub Karolak.W czwartej kwarcie wydaje mi się, że trochę zabrakło nam sił. Graliśmy w okrojonym składzie, bo dwóch naszych obwodowych złapało kontuzje. Co by nie mówić, z drugiej połowy możemy być zadowoleni. Dogonić z -19 taką drużynę jak Stelmet na ich parkiecie to jest naprawdę spory wyczyn. Koniec końców skończyło się naszą porażką różnicą 15 punktów – to trochę dużo, jak na to jak wyglądała ta druga połowa – dodał koszykarz, który zdobył w tym meczu 31 punktów.

źródło: legiakosz.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved