Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Wiktoria Keller szczęśliwa po powrocie na ligowe parkiety

Wiktoria Keller szczęśliwa po powrocie na ligowe parkiety

fot. azsajpgorzow.pl

668 dni tyle czekaliśmy na powrót Wiktorii Keller na parkiety Energa Basket Ligi Kobiet. 4 operacje, 20 miesięcy bez koszykówki, 20 miesięcy nierównej walki o powrót do zdrowia po kontuzji stawu skokowego. – To był dla mnie bardzo szczególny dzień, bo przez te 668 dni, codziennie go sobie wyobrażałam. Na boisku mogę pokrzyczeć, pobiegać, wyrazić siebie. Kocham wyzwania, adrenalinę i rywalizacje. Kocham dzielić się emocjami z drużyną i kibicami, wspólnie dążyć do celu. Samo bycie w drużynie jest super  – powiedziała po niedzielnym mecz, Wiktoria Keller.

– Życie jest lepsze z koszykówką, ale to też nie tak, że bez niej nie miałoby sensu.  Jest jeszcze tyle pięknych rzeczy do przeżycia i doświadczenia. Chciałabym, żeby koszykówka na zawsze była moją pasją, a nie pracą. Dlatego studiuje i staram się nie zamykać tylko na kosza, by już nigdy w przyszłości nie znaleźć się w takiej beznadziejnej sytuacji – dodała Wiktoria Keller.



Choć niedzielne spotkanie Wiktoria Keller zakończyła bez punktów, to zagrała blisko 20 minut. Zapisała na swoim koncie 4 zbiórki i 3 asysty, a gdy przebywała na parkiecie zespół miał bilans +15. – Już przed meczem czułam wielką radość, dumę i ekscytacje. Choć swojego występu nie mogę zaliczyć do tych udanych, wygrana zespołu i moje minuty na parkiecie sprawiły, że czułam się najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Nie mogłam przestać płakać po meczu.  Czułam wdzięczność i przede wszystkim dumę, że się udało. Nie mogę się doczekać nowych wyzwań i rywalizacji zarówno na treningach jak i meczach! W końcu jestem w swoim żywiole! – powiedziała koszykarka PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów.

– „Nie zapomnisz czegoś co robisz odkąd pamiętasz”. Czuje się gotowa do gry, bo wiem ile pracy włożyłam żeby tu być. Świadomość i restrykcje żywieniowe, fizjoterapia i treningi. Wiedziałam, że choć chce mi się „wymiotować na samą myśl”, że znowu mam robić te nudne ćwiczenia, to że muszę je robić, bo jak odpuszczę, to nie wrócę na swój poziom – mówi Wiktoria Keller.

– Najgorsze było to, że czas leciał, ja robiłam co mogłam, a moja noga pomimo całej atencji i pieniędzy, nie poprawiała się, więc kolejne antybiotyki, operacje i tak w kółko. To oprócz fizycznego bólu – katorga psychiczna. Dużo pracowałam nad swoją głową i nastawieniem bo w międzyczasie dostałam też 5 diagnoz od ortopedów, ze mam dać sobie spokój z graniem i „przyzwyczaić się do życia w bólu”. Straszyli mnie amputacją. Jestem ciekawa, co mają mi dzisiaj do powiedzenia, Ci pseudo lekarze. Czuje do nich ogromny żal, bo idą na łatwiznę, poddają się w momencie, kiedy ich pacjent chce walczyć, niszczą psychicznie i jeszcze biorą za to pieniądze. Po tym wszystkim czuje się silną i świadomą babką. Teraz już tylko odważnie do przodu – dodała Wiktoria Keller.

– Korzystając z okazji chciałabym podziękować mojej rodzinie, a w szczególności mamie i ojczymowi, za to ze zawsze przy mnie byli i wspierali mnie (również finansowo). Jestem dozgonnie wdzięczna również całej klinice Ortomed Sport w Łodzi, bo oni jako jedyni zajęli się się trudnym przypadkiem „po innym lekarzu”.  Dla nich grałam ten mecz, dlatego nawet przy minus 16 i 9 minutach do końca meczu, nie przestalam wierzyć ze wygramy – zakończyła Wiktoria Keller

źródło: azsajpgorzow.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Basket Liga Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2022 Strefa Koszykówki All rights reserved