Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > W Toruniu po trzech porażkach Amerykanie mają być zbawieniem

W Toruniu po trzech porażkach Amerykanie mają być zbawieniem

fot. Krzysztof Cichomski/King

W Toruniu po starcie sezonu Energa Basket Ligi humory są lepsze niż wskazują na to trzy porażki na koncie Polskiego Cukru. Może być tylko lepiej, bo do drużyny dołączy trzech Amerykanów.

Są kluby, które przy bilansie 0-3 decydują się na zmianę trenera i wywracają skład do góry nogami. Ba! Zdarzały się w polskiej lidze przypadki wyrzucenia szkoleniowca po ledwie dwóch przegranych. W przypadku zespołu z Torunia nie można mówić o żadnych nerwowych ruchach, bo trudnego początku sezonu należało się spodziewać. Nie dość, że drużyna jest jeszcze w zasadzie w budowie, to za nią już trzy mecz i to w komplecie wyjazdowe. W 10 dni koszykarze odwiedzili Gliwice, Lublin oraz Szczecin. W ostatnią niedzielę na parkiecie Kinga Obie Trotter oraz Aaron Cel rzucali nawet na dogrywkę, ale spudłowali i przegrali 71:74.



– Byliśmy najbliżej zwycięstwa, ale popełniliśmy za dużo strat, które dawały łatwe punkty gospodarzom. Cała liga w tej chwili tak wygląda, poziom nie jest najwyższy. My zaczynaliśmy jako ostatni przygotowania i cały czas budujemy skład. Ostatnie dziesięć dni to trzy wyjazdowe mecze, wędrówka po Polsce i brakowało czasu na odpoczynek i pracę, w Szczecinie było widać już zmęczenie zespołu. Największym problemem jest wciąż brak typowego strzelca – mówi trener Jarosław Zawadka.

Jeśli Cel, Trotter, Damian Kulig czy Bartosz Diduszko są w zespole, który przegrywa trzy razy z rzędu, to gdzie tu miejsce na optymizm? Genezy takiej sytuacji należy poszukiwać w letniej przerwie między sezonami i kłopotach organizacyjnych klubu. Streszczając pokrótce: ze stanowiska zrezygnował prezes i sponsor Maciej Wiśniewski, rozmowy z Krajową Spółką Cukrową jeszcze się nie zakończyły, Jarosław Zawadka oficjalnie został pierwszym trenerem w drugiej połowie sierpnia, a ważne kontrakty w tamtym momencie mieli tylko zawodnicy z poprzedniego sezonu. Ale to i tak dobra wiadomość, że z powodu zaległości finansowych nie chcieli odejść, bo tak zdecydował przecież Karol Gruszecki. Polski Cukier bardzo późno zaczął poszukiwać obcokrajowców. Z pierwszym nie było problemu, bo mający węgierski paszport Trotter przebywał w Europie, więc ominęły go kłopoty z podróżą z USA. Pozostałej trójki toruńscy kibice wypatrywali od dłuższego czasu niczym Siara i Wąski Jose Arcadio Moralesa w filmie Kiler. Dwóch (Donovan Jackson i Keyshawn Woods) wreszcie przyleciało.

Ale zanim do tego doszło, to w dotychczasowych trzech meczach zespół zagrał mając w składzie pięciu doświadczonych zawodników, dwóch debiutujących w tym sezonie w EBL Michała Samsonowicza i Marcina Wieluńskiego oraz przedstawicieli lokalnej młodzieży. Debiutujący w tym sezonie na najważniejszym stołku Zawadka nie załamuje rąk. – Jesteśmy coraz bliżej zwycięstwa, ale jeśli się nie ma strzelca w zespole to jest ciężko. Mamy bardzo dobrych podkoszowych, mamy Bartka Diduszkę i rozgrywającego Trottera, ale rzucającego brakuje – zauważa. Chociaż tych doświadczonych jest – jak wspomnieliśmy – piątka, to trzech z nich to podkoszowi. Zdarzało się, że cały kwintet grał razem i nie były to bardzo złe momenty, ale przypuszczalnie po wzmocnieniach takich ustawień nie zobaczymy.

ożna teraz żałować, że krótko trwała przygoda z Polskim Cukrem Łukasza Wiśniewskiego, który podpisał kontrakt, a po kilku dniach po kontuzji na treningu zakończył karierę. Wiśniewski mógłby być brakującym ogniwem, bo wydaje się, że właśnie jednego doświadczonego zawodnika obwodowego Polskiemu Cukrowi brakowało w każdym z trzech meczów. Sporo minut dostali 22-letni Michał Samsonowicz i 23-letni Marcin Wieluński, którzy w poprzednim sezonie występowali odpowiednio w I i II lidze. Dla nich to niespodziewana szansa, ale trzeba obiektywnie powiedzieć, że poza pierwszym meczem w Gliwicach w wykonaniu Wieluńskiego raczej grają słabiej niż można było oczekiwać. W sumie trafili 8 z 30 rzutów z gry i mieli 15 strat, a kolejne 5 w ledwie 18 minut dołożył 21-letni Jakub Kondraciuk.

– Ale widać, że nie ma z tego powodu nerwowości wśród starszych zawodników. Nawet jeśli były straty które nas drogo kosztowały to nie było okrzyków niezadowolenia, lecz raczej wsparcia – mówi Zawadka. I Samsonowicz, i Wieluński lepiej prezentowali się wcześniej w spotkaniach towarzyskich. – Sparing sparingiem, a mecz ligowy to zderzenie z inną ścianą defensywną. Takie są konsekwencje, jeśli się przechodzi z I i II ligi do PLK. Myślę, że dla nich każdy mecz, każda minuta, każdy trening z graczami ekstraklasy to możliwość rozwoju i nauki. Ich starsi koledzy są chętni do pomocy – podkreśla trener. Nie chce oceniać, który z debiutantów ma szansę na większą karierę, bo są różnymi graczami. – Samsonowicz nie odstaje w obronie przeciwko rozgrywającym. Wieluński ma wzrost, może pomóc jako niski skrzydłowy. Mam nadzieję, że mając możliwość pracy z Dominikiem Narojczykiem poprawią się motorycznie, bo PLK ma większe wymagania – mówi.

„Miodowy miesiąc” Samsonowicza i Wieluńskiego właśnie się skończył, bo wszystko wskazuje na to, że w kolejnym meczu Polski Cukier będzie miał trzech graczy więcej. A to oznacza, że mogą nawet przesiedzieć całe spotkanie na ławce rezerwowych i zespół sobie spokojnie z tym poradzi. Dwóch z trzech nowych to gracze obwodowi, którzy w poniedziałek 7 września dotarli do Polski po podróży przez Lizbonę i Berlin. Jackson podpisał kontrakt „już” (to przecież data startu sezonu) 27 sierpnia, ale w obecnych czasach pandemii koronawirusa gracze z USA potrzebują pozwolenia na pracę, by przekroczyć granicę. Razem z nim dotarł Woods. Trzeci z Amerykanów, podkoszowy z przeszłością w NBA Stephen Zimmerman ma pojawić się w Polsce w przyszłym tygodniu i jeśli nie okaże się zakażony, to powinien zagrać w najbliższym spotkaniu. A to dlatego, że Polski Cukier przez kłopoty z halą w Toruniu i Dąbrowie Górniczej zagra dopiero… 23 września u siebie z Legią Warszawa. I o porażce w tym meczu nikt nie chce zapewne słyszeć, bo trzeba szybko gonić rywali w tabeli. Przecież z pełnym składem można nawet myśleć o czołowej czwórce.

źródło: Gazeta Pomorska, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved