Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Trefl Sopot faworytem niedzielnych derbów Trójmiasta

Trefl Sopot faworytem niedzielnych derbów Trójmiasta

fot. Andrzej Romański - plk.pl

Trefl Sopot czeka na zwycięstwo z Asseco Arką Gdynia już dwa i pół roku. Czy podopiecznym Marcina Stefańskiego wreszcie uda się przełamać? Kto wywalczy miano „władców Trójmiasta”? 36. derbowe starcie w niedzielę w Ergo Arenie, początek o godz. 17.35.

Z derbowego triumfu żółto-czarni ostatni raz cieszyli się 22 marca 2018 r. Wówczas, pomimo niskiej skuteczności z obu stron, udało im się pokonać rywala zza miedzy 66:59. Warto zaznaczyć, że w meczu czynny udział brał obecny szkoleniowiec Trefla Marcin Stefański. Ostatecznie zakończył go jednak z zerowym dorobkiem punktowym. Tego dnia na parkiecie zaprezentowali się także Krzysztof Szubarga, Filip Dylewicz, Mikołaj Witliński czy Przemysław Żołnierewicz, którzy wciąż bronią barw Asseco Arki.



– To na pewno nie będzie łatwy mecz. Ciężko jest mi wskazać faworyta, bo jak wiadomo, derby rządzą się własnymi prawami. Przewiduję dużo walki i fizycznych starć, ale głęboko wierzymy w zwycięstwo – mówi trener Trefla Marcin Stefański.

W czterech kolejnych pojedynkach ze zwycięstwa cieszyli się gracze z Gdyni (89:84, 90:88 w sezonie 2018/19 oraz 87:66, 86:79 w sezonie 2019/20). Przed każdym z nich byli postrzegani jako faworyt. Teraz sytuacja się odwróciła. To sopocianie – przynajmniej na papierze – wydają się mocniejszym zespołem. W końcu to oni mają w swoich szeregach kadrowiczów – Karola Gruszeckiego, Łukasza Kolendę i Dominika Olejniczaka. Powstrzymanie powyższej trójki oraz Amerykanina TJ Hawsa to podstawowe zadanie, jeśli chce się myśleć o pokonaniu żółto-czarnych.

A na kogo uwagę powinni zwrócić sopocianie? Motorem napędowym Asseco Arki niewątpliwie jest wspomniany Szubarga. Popularny „Szubi” odpowiada w zespole za rozgrywanie akcji, często motywuje i podrywa swoich kolegów do walki. Można się spodziewać, że defensywa Trefla będzie w pierwszej kolejności skupiona właśnie na nim. Nikogo nie powinien zdziwić widok kryjącego go Martynasa Paliukenasa, dwukrotnie najlepszego obrońcy całej ligi. Defensywa Trefla nie może też zapominać o Przemysławie Żołnierewiczu czy Bartłomieju Wołoszynie, którzy również potrafią wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów. – Krzysiek [Szubarga] to świetny gracz, od dawna prezentuje bardzo wysoki poziom. To on odpowiada za atak Asseco Arki, często kreuje akcje. Dlatego jego zatrzymanie jest dla nas jednym z kilku najważniejszych założeń planu meczowego – zapowiada Stefański.

Derby Trójmiasta mają szczególny ciężar gatunkowy dla żywej legendy polskiej koszykówki Filipa Dylewicza. 40-latek to jeden z najbardziej utytułowanych graczy w historii. W swej bogatej karierze zdobył aż 7 złotych, 3 srebrne i jeden brązowy medal mistrzostw kraju. W Sopocie spędził łącznie 17 sezonów, teraz zagra po drugiej stronie barykady. Niedzielny występ na parkiecie Ergo Areny bez wątpienia będzie dla niego podróżą w czasie, choć, jak sam zapowiada, sentymentów na boisku nie będzie. – Z obecną strukturą Trefla nie łączy mnie właściwie nic. Przeciwnicy w tym sezonie zbudowali naprawdę mocny skład, ale my znamy swoją wartość. Nie pojedziemy do Sopotu ze spuszczonymi głowami, tylko z całych sił postaramy się wygrać. Jestem zawodnikiem Asseco Arki Gdynia, więc nawet gdyby przyszło nam się mierzyć z Dallas Mavericks czy Chicago Bulls, nadal wierzyłbym w sukces. Uważam, że to my jesteśmy faworytem niedzielnego spotkania – deklaruje Dylewicz.

Obie ekipy, z różnym skutkiem, rozpoczęły nową kampanię od domowych spotkań z mocnymi, aspirującymi do medali, zespołami. Żółto-czarni ulegli mistrzowi Polski Stelmetowi Zielona Góra 71:76, natomiast gdynianie okazali się lepsi od BM Slam Stali Ostrów Wlkp (74:64). W kolejnym tygodniu zwycięstwa odnosili już tylko zawodnicy Marcina Stefańskiego – 91:81 ze Spójnią Stargard, a także 89:74 z Anwilem Włocławek. I właśnie to spotkanie w Hali Mistrzów pokazuje, jak duży potencjał drzemie w szeregach Trefla, który w drugiej połowie zupełnie zdominował wydarzenia boiskowe. Żółto-niebiescy w tym czasie przegrali z innym pretendentem do medali – Pszczółką Startem Lublin – 68:79, choć przez pół godziny toczyli bardzo wyrównany bój. Na sprawienie niespodzianki zabrakło sił. – Każda porażka boli, jednak jest sztuką jest, aby wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski. Mamy ambitne plany, ambitnego trenera i chcemy czerpać z tego możliwie jak najwięcej korzyści. Każdy z nas stanowi oddzielny element olbrzymiego mechanizmu. Chcemy pokazać, że Polak też potrafi, i mam nadzieję, że udowodnimy to na parkiecie Ergo Areny – dodaje Dylewicz.

źródło: trojmiasto.wyborcza.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved