Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Torunianie wychodzą na finansową prostą

Torunianie wychodzą na finansową prostą

fot. Rose/Polski Cukier Toruń

Polski Cukier Toruń kończy spłacanie zaległości z sezonu 2019/2020. Klubowi zgodnie z zapowiedziami pomógł poprzedni prezes Maciej Wiśniewski. Uregulowanie zobowiązań nie oznacza jednak, że walczący o play-off Energa Basket Ligi zespół zostanie wzmocniony.

Kłopoty finansowe w słynącym przez lata ze stabilności klubie zaczęły się w połowie poprzednich rozgrywek. Po sezonie Maciej Wiśniewski powiedział, że bierze winę na siebie i tajemniczo tłumaczył, że „pewne rzeczy powinny się wydarzyć, ale się nie wydarzyły i nie mogliśmy w ostatnich miesiącach uruchomić środków”. Gdy wkrótce okazało się, że prezes odchodzi z klubu, to pojawiły się obawy, czy zobowiązania zostaną uregulowane. Ale Wiśniewski cały czas zapewniał, że dziurę (według szacunków blisko 2 miliony złotych) załata i pod koniec 2020 roku dotrzymał słowa. Do klubu trafiła niemal cała obiecana suma, która teraz jest rozdzielana na m.in. koszykarzy. – Chciałbym podziękować zawodnikom za wyrozumiałość i cierpliwość – mówi Wiśniewski. – Święta i Nowy Rok nie sprzyjały takim sprawom, ale jesteśmy w trakcie tych działań i większość już jest spłacona – zapewnia obecny prezes Piotr Barański.



Przekazane przez Wiśniewskiego nie zostaną na pewno wydane na zmiany w składzie. – Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że takich planów nie ma. To dla nas w sensie organizacyjnym sezon na przetrwanie. Sportowo mamy jeszcze szansę na play-off – zauważa Barański tłumacząc, że budżet jest w tym sezonie dwa razy mniejszy niż ubiegłoroczny. – Nie jest to komfortowa sytuacja, ale tak krawiec kraje jak materiału staje. Mam nadzieję, że kibice to rozumieją – mówi. Torunianie mają do dyspozycji mniejsze środki z wielu powodów. Także dlatego, że są jednym z klubów, który ze względu na rozmiary fali i frekwencję w normalnych czasach najbardziej traci na zakazie wstępu kibiców na trybuny spowodowanym pandemią koronawirusa. W rundzie zasadniczej wpływy z biletów zazwyczaj wynosiły około 400 tysięcy złotych, do tego dochodziły play-offy, na których liczba widzów zazwyczaj była wyższa. Szczególnie jeśli Polski Cukier grał z Anwilem Włocławek – wtedy można było liczyć na nawet ponad 5000 fanów w Arenie Toruń.

Polski Cukier ma obecnie 8 zwycięstw w 19 meczach, choć mogłoby się wydawać, że z kadrowiczami Aaronem Celem i Damianem Kuligiem w składzie zespół powinien być w górnej połówce tabeli. Drużynę prowadzi doświadczony trener Jarosław Zawadka, który większą część kariery spędził jako asystent, także w Toruniu. – Ocena jego pracy jest subiektywna w zależności od tego, kto się wypowiada. Każdy chciałby wygrywać jak najwięcej, ale nie zawsze wychodzi. W tej sytuacji, w której klub był latem, zatrudnienie trenera Zawadki było optymalnym rozwiązaniem. Decyzję podejmuje się w danym momencie i nigdy jej nie żałowałem. Staramy się działać na zasadzie chłodnej oceny, gramy wąskim składem, bo na to nas stać – mówi Barański. Dopytywany, czy to oznacza, że na stanowisku trenera na pewno nie będzie zmiany odpowiada. – Na dzień dzisiejszy nie ma takiego tematu. Ale stwierdzenie „na pewno” jest niewłaściwe. Wszystko jest możliwe, nawet jeden mecz może zmienić ocenę.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved