Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Tony Meier: Chciałbym zostać w Zielonej Górze

Tony Meier: Chciałbym zostać w Zielonej Górze

fot. Tomasz Browarczyk - basketzg.pl

– W tym sezonie było wiele ważnych momentów. Ja zapamiętuje zawsze te najtrudniejsze, w których przegrywam. Na pewno w pamięć zapadł mi mecz z Twardymi Piernikami Toruń w Pucharze Polski. Wydawało się, że kontrolujemy mecz, a przegraliśmy go. Chcieliśmy daleko zajść w pucharze, a to się nie udało i dlatego to zapamiętałem. To był chyba mecz, który najmocniej wrył mi się w pamięć. Także spotkanie w Mińsku w lidze VTB pozostało mi w głowie. Podróżowaliśmy na niego już po pierwszych doniesieniach o koronawirusie. Udało się wygrać, a była to konfrontacja ważna w kontekście awansu do play-off – powiedział Tony Meier. 

Silny skrzydłowy zapytany o swój największy wkład w wynik drużyny w sezonie, wspomniał dwie sytuacje. – Moim najważniejszym momentem, w którym mogłem wspomóc drużynę jest ten mecz z Mińska. W drugiej połowie trafiałem wszystko, a trójka pod koniec meczu praktycznie przesądziła o naszym zwycięstwie. Muszę wrócić również do spotkania z Toruniem, kiedy w czwartej kwarcie trafiłem 6-8 punktów z rzędu i wydawało się, że mecz jest nasz. Później okazało się, że jest inaczej. 



Sam sezon zawodnik ocenia jako wymagający i męczący, ale finalnie znajduje w nim wiele pozytywów. – To był trudny i świetny rok. Mieliśmy bardzo trudny terminarz, bo graliśmy w lidze VTB. Zapamiętam wyjazdy na mecz do Rosji, długie podróże autobusami, a później praktycznie od razu wyjazdy na polskie mecze ligowe. Mieliśmy jednak świetną drużynę, która znosiła te trudy. To był jeden z moich najlepszych sezonów w Europie.  Jednym z największych atutów pobytu w Zielonej Górze była dla Meiera możliwość gry pod wodzą Zana TabakaPraca z trenerem Tabakiem była jak powiew świeżego powietrza. Jego szczerość jest czymś, co bardzo cenię. W bardzo prosty sposób przekazuje swoje uwagi. Po prostu mówi to, co myśli. Potrafi również zaakceptować pewne sprawy i iść dalej, a to nie jest standardem w świecie trenerów. To jeden z najlepszych trenerów, dla których grałem. Każdego dnia z przyjemnością dla niego zagram.

Kibice wybrali Meiera najlepszym silnym skrzydłowym dekady. – To był szok i wielka niespodzianka. Dla mnie to szczególnie ważne wyróżnienie, bo zostało przyznane przez kibiców. To świetne, że doceniają moją pracę i wartość na parkiecie. 

Koszykarz odniósł się również do jednego ze swoich głównych atutów. – Rzuty za trzy towarzyszyły mi przez całą karierę i skuteczność z dystansu jest cechą, z której jestem dumny. Nienawidzę, gdy piłka po rzucie nie wpada do obręczy.

Meier po pięciu latach powrócił na polskie parkiety i ocenia ten powrót bardzo dobrze. – Po powrocie do Polski, wszystko było podobne do tego, co pamiętam sprzed pięciu lat. Na pewno przypomniałem sobie o fizyczności polskiej ligi. Poziom czołówki i dołu tabeli jest zbliżony, więc każdy wyjazd jest trudny. Fajnie z kolei jest się spotkać z graczami, z którymi już wcześniej rywalizowałem na polskich parkietach. Zielona Góra to fajne miejsce. Nie jest dużym miastem, ale mi to odpowiada. Razem z rodziną nie lubimy zgiełku metropolii. Nie zwiedzałem za dużo przed sezonem, ale było to dobre miejsce do życia. Odkryliśmy tu wiele atrakcji, wcześniej grałem dla zespołu ze Starogardu Gdańskiego, a tam rozrywek było jak na lekarstwo. Myślałem, że tu też tak będzie, ale okazało się, że jednak Zielona Góra jest większa i jest tu sporo atrakcji. Dobrze się tu czułem. 

W sezonie nie zabrakło nietypowych momentów. Koszykarzowi najbardziej w pamięć zapadł mecz ligi VTB. – Najzabawniejszy był wyjazd do Kazachstanu. Specyficzny był hotel i wyżywienie. Przypomina mi się sytuacja, kiedy idąc korytarzem po posiłku, usłyszeliśmy hymn Polski, który został puszczony w systemie nagłośnieniowym hotelu. Zagraniczni zawodnicy w pierwszej chwili się nie zorientowali, co to za melodia, ale Polacy od razu zaczęli się śmiać. Po chwili wszystko się wyjaśniło. Wydaje mi się, że na swój sposób chcieli nas zmotywować do walki. 

Meier opowiedział również o tym, co uważa za swoją największą siłę na parkiecie. – Najłatwiej byłoby powiedzieć, że rzuty za trzy punkty są moim największym atutem, ale myślę, że to rozumienie gry jako takiej jest moją najmocniejszą stroną. Znam swoje zadania, rozumiem jak powinna grać drużyna w ofensywie i defensywie. Nie jestem najbardziej skocznym i najsilniejszym zawodnikiem. nie biegam najszybciej, ale rozumieniem gry nadrabiam braki i potrafię przewidywać pewne sytuacje. Pomaga mi też skupienie w każdym momencie gry. Każdy rzut traktuję jako tak samo ważny. Nie można się „podpalać”. 

Zawodnik nie zdradza swoich planów na przyszłość. Przyznaje, że chciałby pozostać w Stelmecie, ale nie wszystko zależy od niego. – Nie wiem czy zostanę w Zielonej Górze. Chciałbym tu wrócić, ale nie wiadomo jak potoczy się sytuacja. Wiem, że trener Tabak będzie tu w przyszłym sezonie, a ja dla niego zawsze zagram. Jeżeli on tu jest, ja również bym chciał, ale ze względu na sytuację nie chciałbym nic obiecywać. Chciałbym podziękować kibicom za ten sezon, był wspaniały i szkoda, że nie udało się go dokończyć. 

źródło: inf. własna, plk.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved