Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > TJ Haws: Kiedyś chciałbym zagrać w Eurolidze

TJ Haws: Kiedyś chciałbym zagrać w Eurolidze

fot. Piotr Kieplin/Anwil

TJ Haws dorastał w religijnej rodzinie. Po zakończeniu studiów trafił na dwuletnią misję do Francji, gdzie miał przerwę od koszykówki. Na rozpoczęcie profesjonalnej kariery zdecydował się w Polsce, gdzie w Treflu Sopot zdobywa średnio ponad 10 punktów każdym meczu. W sobotę, wraz z drużyną będzie chciał zrehabilitować się za ostatnią porażkę. 

TJ Haws był ostatnim koszykarzem, którego latem pozyskał Trefl Sopot. Dla Amerykanina to pierwszy sezon w Europie, co dało odczuć się chociażby w debiucie przeciwko ówczesnemu Stelemtowi, a dziś Zastalowi Enea BC Zielona Góra, po którym jego wskaźnik efektywności wyniósł -4. Znacznie lepiej było już w kolejnych meczach ze Spójnią Stargard i Anwilem Włocławek, gdzie współczynnik wzrósł odpowiednio do 22 i 16.



– Koszykówka w PLK różni się od tego, co widziałem podczas gry na studiach. Od razu rzuciła się fizyczność, choć bardzo istotne jest zgranie i taktyka. To na niej opiera się grę, więc wystarczy chwila nieuwagi, by rywale szybko zdobyli punkty – tłumaczy zawodnik Trefla Sopot. Co ciekawe, to właśnie występ w Hali Mistrzów miał szczególne znaczenie dla TJ’a. W sezonie 2016/17 grał tam jego starszy brat – Tyler. To m.in. za jego namową 25-latek wybrał grę w Polsce. – Brat opowiadał mi o waszym kraju, więc pomyślałem, że mogę potraktować to jako dobre miejsce do startu w profesjonalnej koszykówce. Co prawda, sam był bliski zakończenia kariery po ostatnich latach w Hiszpanii, ale spędzony we Włocławku czas wspomina dobrze. Czekałem, kiedy i mi będzie dane tam zagrać. Szybko okazało się, że już w trzeciej kolejce. To było ekscytujące doświadczenie – wyznaje koszykarz.

Co ciekawe, Tyson we Francji przeżył rozbrat z koszykówką, ale nie narzeka z tego powodu. Wówczas inne wartości były dla niego istotniejsze. Warto dodać, że do dziś angażuje się w akcje charytatywne. M.in. działa przy fundacji Reach the Stars, która wspiera młodych uczniów w afrykańskim Mali. – Oczywiście, że tęskniłem za grą. Jednak wtedy uświadamiasz sobie, co tak naprawdę w życiu ma znacznie. Człowiek przypomina sobie, że tu chodzi o niesienie pomocy innym, a nie skupianie się na sobie. Uważam, że altruizm pozytywnie wpływa na moje życie. Dlatego też zainteresowałem się niesieniem pomocy dzieciom w Mali. Mój ojciec znalazł partnera biznesowego i wspólnie budują tam m.in. szkoły, w których można uczyć się angielskiego. Skorzystało na tym już wiele rodzin – wyjaśnia Amerykanin.

25-latek przyznaje, że chce łączyć oba te aspekty. Chce opierać życie na własnych zasadach, ale jednocześnie łączyć to z profesjonalną koszykówką. Dziś jest zmiennikiem Łukasza Kolendy i z tej roli się wywiązuje, bo na parkiecie spędza średnio ponad 21 minut w każdym meczu, zdobywając jednocześnie 10 punktów. Najbliższą okazję do zaprezentowania będzie miał w sobotę, gdy jego zespół zmierzy się na wyjeździe z HydroTruckiem Radom. – Kiedyś chciałbym zagrać w Eurolidze, ale skupiam się na tym, co tu i teraz. Z każdym dniem chcę udowadniać swoją wartość i pomagać drużynie w odniesieniu tylu zwycięstw, ile to możliwe. Ten sezon różni się od innych, ale jeśli będziemy działać jako zespół, to rozgrywki mogą być dla nas udane – kończy zawodnik żółto-czarnych.

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved