Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Szymon Tomczak: Wszyscy jesteśmy bardzo głodni gry i zwycięstw

Szymon Tomczak: Wszyscy jesteśmy bardzo głodni gry i zwycięstw

fot. Śląsk Wrocław

– Zarówno pierwszy jak i drugi zespół bardzo ciężko przepracowały okres przygotowawczy, Mamy bardzo wielu młodych, utalentowanych graczy. Wszyscy jesteśmy bardzo głodni gry i zwycięstw, naszą największą zaletą, jak i wadą jest nasz wiek – mówi Szymon Tomczak z pierwszoligowego Śląska II Wrocław, który świetnie spisuje się w rozgrywkach od początku sezonu. -Jest to trochę dla nas niespodzianka – ale jestem też przekonany, że bardzo solidnie na nią wspólnie zapracowaliśmy – dodaje koszykarz.

Czy mecz z Nysą Kłodzko był dla ciebie szczególny? W końcu spędziłeś tam kilka miesięcy, a niedawno powróciłeś w bardzo widowiskowym stylu.



Szymon Tomczak: –  Zdecydowanie tak, na to spotkanie byłem podwójnie zmotywowany. Z jednej strony dlatego, że spędziłem sezon w Kłodzku i chciałem się pokazać z jak najlepszej strony przed kolegami i kibicami z byłej drużyny. A z drugiej strony przez kłopoty kadrowe – razem z Olkiem byliśmy jedynymi wysokimi w zespole. Wiedziałem, że będę musiał wziąć ciężar gry na siebie, zwłaszcza gdy Olek opuścił parkiet z powodu urazu. Nie ukrywam też, że bardzo pomógł mi on w tym spotkaniu. Po swoim zejściu dawał mi bardzo dużo cennych wskazówek, a gdy brakowało mi siły, dodatkowo mnie motywował.

Zaczęliśmy od Kłodzka, bo był to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy mecz w twojej seniorskiej karierze. Notujesz w tym sezonie średnio 14,5 pkt i 7,2 zbiórki. Duży progres widać zwłaszcza w tej pierwszej statystyce. W porównaniu do ubiegłych rozgrywek jest prawie 2 razy lepiej, w porównaniu do  sezonu 18/19 niemal czterokrotnie lepiej. W czym tkwi sekret?

– Tak, zdecydowanie był to mój najlepszy mecz pod względem zdobyczy punktowych. Myślę, że moje rezultaty są spowodowane nabytym w pierwszej lidze doświadczeniem. Te pozyskałem z kolei dzięki temu, że w swojej przygodzie z koszykówką miałem przyjemność pracować ze znakomitymi trenerami. Zawsze starałem się słuchać i wyciągać wnioski z tego, co starają mi się przekazać. Na każdym treningu daje z siebie 110% oraz regularnie zostaje razem z Olkiem i Jaśkiem Wójcikiem żeby pograć 1 na 1 albo poćwiczyć manewry podkoszowe. Myślę, że zaufanie moich kolegów z drużyny do mnie jest też dużo większe w stosunku do poprzednich lat. Dzięki temu dostarczają mi piłki na „low post”, skąd zdobywam większość moich punktów.

Wspomniany przez ciebie wzrost zaufania jest widoczny. W końcu dziś jesteś już liderem zespołu za równo w sumie statystyk, jak i w średniej. Masz najwięcej zdobytych punktów łącznie oraz na mecz. Do tego najwięcej zbiórek, wysoką skuteczność z gry (65%), najwyższy EVAL. Jaki jest twój indywidualny cel na ten sezon?

– Moim celem z sezonu na sezon jest stawanie się lepszym i wszechstronniejszym koszykarzem. Aktualnie przed każdym rannym treningiem z trenerem Grygowiczem pracujemy nad moją techniką rzutu. W przyszłości chcę być groźny nie tylko w polu 3 sekund, ale również i na obwodzie. Poza tym tym chcę osiągnąć z drużyną jak najwyższą lokatę na koniec sezonu. Wierzę, że dobre występy w 1. Lidze i ciężka praca na treningach z pierwszym zespołem dadzą efekty. Liczę na co raz większą rolę w ekstraklasowej rotacji.

Pierwsze kroki na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej już za tobą. Na czym w twojej ocenie polega różnica między ekstraklasą, a 1. Ligą i czy różnica jest rzeczywiście tak duża jak mawiają?

– Według mnie różnica między 1. Ligą, a ekstraklasą jest bardzo duża, przede wszystkim jeśli chodzi o zachowania obronne. W ekstraklasie każdy zawodnik potrafi bronić drużynowo na bardzo wysokim poziomie, a w pierwszej lidze w większości drużyn obrona ma kłopoty przy większych rotacjach. Sam trenując cały czas z pierwszym zespołem przyzwyczaiłem się do tego, że po akcjach pick&roll w ekstraklasie od razu miałem przy sobie obrońcę i musiałem szukać podania na obwód do wolnego kolegi. W pierwszej lidze w tej samej sytuacji wielokrotnie nagle zostawałem sam pod koszem. Uważam również, że Energa Basket Liga jest dużo bardziej atletyczna i fizyczna. Zawodnicy są wyżsi i silniejsi, zwłaszcza na mojej pozycji.

Wspomniałeś o nawykach, które weszły ci w krew od samych treningów z pierwszym zespołem. Poza grą obronną, czym jeszcze różnią się treningi u trenera Jerzego Chudeusza od treningów u Olivera Vidina?

– W tym sezonie zdecydowaną większość treningów miałem z trenerem Vidinem, więc trudno jest mi dokładnie stwierdzić jakie są różnice. Z Trenerem Chudeuszem odbywałem głównie treningi przedmeczowe, które polegały na nauce zagrywek oraz zgrywaniu się z zespołem. Z trenerem Vidinem pracuję nieprzerwanie od lipca, więc przeszedłem pod jego okiem cały okres przygotowawczy.

Wasza dotychczasowa postawa w 1. Lidze to dla wielu bardzo miła niespodzianka, dla was też?

– Zarówno pierwszy jak i drugi zespół bardzo ciężko przepracowały okres przygotowawczy, Mamy bardzo wielu młodych, utalentowanych graczy. Wszyscy jesteśmy bardzo głodni gry i zwycięstw, naszą największą zaletą, jak i wadą jest nasz wiek. Myślę, że tak – jest to trochę dla nas niespodzianka – ale jestem też przekonany, że bardzo solidnie na nią wspólnie zapracowaliśmy.

A co jest waszym celem na ten sezon? W końcu, co by was nie chwalić, jesteście beniaminkiem – w dodatku tak jak powiedziałeś, bardzo młodym.

– Nie mamy jasno określonego celu na ten sezon. Projekt został stworzony, żeby ogrywać młodych graczy na zapleczu Energa Basket Ligi i aby każdy z nas zdobywał cenne doświadczenie. Gramy po to, żeby wygrać każdy mecz. Nikt z nas nie lubi przegrywać, wszyscy chcemy się pokazać z jak najlepszej strony jako drużyna, dlatego na ten moment mogę powiedzieć, że naszym celem jest osiągnięcie jak najwyższej lokaty na koniec sezonu.

Niektórzy już pewnie myśleli, że „wciągniecie tę ligę nosem”. Czego zabrakło i co poszło nie tak w meczu z GKS-em Tychy?

– Powiedzenie, że wciągniemy tę ligę nosem jest bardzo przesadzone. Zagraliśmy na razie tylko jeden mecz na wyjeździe. Dodatkowo w większości nie były to czołowe zespoły. Liga jest wyrównana i każdy może wygrać z każdym. Przed nami długi i trudny sezon, w którym wszystko się może zdarzyć. Myślę, że w meczu z GKS-em Tychy zabrakło skupienia w pierwszej połowie, a zwłaszcza w pierwszej kwarcie. Efekt był taki, że do końca meczu musieliśmy gonić wynik i niestety się nie udało.

Sytuacja na świecie i w kraju jest wyjątkowa. Mecze co chwile są przekładane. Jaki wpływ na waszą dyspozycje ma pandemia?

– Pandemia ma duży wpływ na naszą dyspozycję. Zawodnicy co chwile lądują na kwarantannie, treningi są przerywane na testy. Po powrocie z kwarantanny trudno jest wrócić na wysokie obroty. Przekładane mecze i ciągłe niewiadome powodują, że zawodnikowi nie jest łatwo wejść w rytm. Ten sezon jest dla wszystkich bardzo trudny – dla nas zawodników i dla kibiców. Spotkania przy pustych trybunach to nie to samo. Krzesełka są puste, więc potrzebna jest dodatkowa motywacja, żeby zagrać jak najlepiej.

 

źródło: wks-slask.eu

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved