Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Szymon Rduch: Koszykówka 3×3 otworzyła mi mnóstwo możliwości

Szymon Rduch: Koszykówka 3×3 otworzyła mi mnóstwo możliwości

fot. fiba.basketball

Dorastał w czasach, w których nie było jeszcze orlików i pięknych boisk. Razem z dwójką braci rzucał do kosza na betonowym placu. Wtedy nie mógł nawet przypuszczać, że uliczne granie zaprowadzi go na sam szczyt. Szymon Rduch, koszykarz z niewielkiego Siemyśla spełnia swoje marzenia i niebawem powalczy o medal igrzysk olimpijskich.

Ma na swoim koncie występy w ekstraklasie, ale nigdy nie był tam czołową postacią. Kiedy w 2017 roku przedwcześnie rozstał się z Polpharmą Starogard Gdański, poczuł, że czas na zmiany. Jak wspominał, nie chciał być zależny od trenerów i związków. Dużo zawdzięcza obecnemu szkoleniowcowi Piotrowi Renkielowi.  Rok wcześniej zajęliśmy dopiero ósme miejsce w zawodach World Touru. Czegoś nam brakowało, dlatego zaprosiliśmy do swojej drużyny Piotrka, który grał wtedy w Enerdze Gdańsk. Zakwalifikowaliśmy się do finału. Pojechaliśmy do Abu Dabi i… wszystko się zaczęło – tłumaczył Szymon Rduch,



– Koszykówka 3×3 otworzyła mi mnóstwo możliwości. Dzięki niej mogłem zagrać w Japonii, Arabii Saudyjskiej, poznać nowych ludzi. Sama specyfika dyscypliny powoduje, że jest w niej… więcej wolności. FIBA promuje ją hasłem „70 procent rozrywki, 30 sportu”. W trakcie treningu cały czas w tle leci muzyka, czuć rodzinną atmosferę… – dodał.

Reprezentant Polski wierzy w siłę przypadku i przyznaje, że czasami trzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie. Nie wszystko w jego koszykarskiej karierze się udawało. W 2018 roku nie znalazł się w kadrze, która walczyła o medal mistrzostw świata. Nie załamał się i… pojechał na turniej w koszykówce 5×5. Tam dowiedział się o ciekawej propozycji. Jednemu z rywali urodziło się dziecko. Tym samym nie mógł on skorzystać z wyjazdu do Arabii Saudyjskiej. Na miejsce Bośniaka wskoczył Rduch i tak rozpoczął kolejną ciekawą przygodę. Wcześniej błysnął podczas MŚ w Japonii. W nagrodę otrzymał… kontrakt w tamtejszej lidze. Narzeczona koszykarza studiowała japonistykę. – Wszystko udało się idealnie połączyć. I tak bym ją odwiedzał, a tu się okazało, że zamieszkaliśmy razem w Japonii, a ja mogłem tam grać w koszykówkę. Mieliśmy świetne warunki. Wszystko było zorganizowane na najwyższym światowym poziomie. Tak samo w Arabii. Tworzyliśmy międzynarodową mieszankę. W zespole byłem ja oraz koledzy z Francji, Serbii i Kanady. Prowadził nas trener ze… Słowenii. Bardziej od wygranych doceniam ludzi, jakich poznaję oraz miejsca, gdzie mogę grać i trenować. Lubię podróżować, jestem otwarty na nowe kultury. Myślę, że znakomicie się tu odnalazłem – powiedział.

Od 2018 roku nasza reprezentacja znajduje się w ścisłej światowej czołówce. Wtedy zajęła czwarte miejsce na MŚ. Rok później po fantastycznym rzucie Michaela Hicksa był już brąz. Następnie przyszła kwalifikacja olimpijska i niedawno wywalczony bilet na kolejne mistrzostwa Europy. Teraz biało–czerwoni są jednym z faworytów do medalu w Tokio. – Nie boję się tego powiedzieć. Głośno mówimy, że czujemy się mocni i lecimy do Japonii po medal. Przez ostatnie lata robiliśmy kolejne kroki. Budowaliśmy rankingi, powoli szliśmy do góry. Siłą naszej kadry jest doświadczenie. Dzięki temu podnieśliśmy się po przegranej z Mongolią i zaprezentowaliśmy potem dobry basket. W koszykówce 3×3 wiek nie odgrywa wielkiej roli. Świetnym przykładem jest 39-letni Paweł Pawłowski. Wróciliśmy z Austrii. Nasza trójka odpoczywała, a on zagrał jeszcze turniej podczas Basketmanii w Łodzi. Jeżeli kochasz ten sport, to wiek jest tylko liczbą. Gdy dbasz o swoje ciało, to możesz cieszyć się basketem przez długi czas – tłumaczył Rduch.

Dwa lata temu do reprezentacji dołączył dziesięciokrotny mistrz Polski w halowej koszykówce Przemysław Zamojski. Niedawno zakończył karierę w 5×5 i od teraz chce się skupić jedynie na walce w nowej odmianie. – Przemek ma ten „uliczny gen”. On od zawsze to czuł i nikt nie musiał go specjalnie namawiać na 3×3. Dla nas to duża sprawa, że „Zamoj” dołączył do kadry. To wspaniały gość na boisku i poza nim. Bardzo nam pomaga.

Rduch po raz kolejny zaznaczył, że sam występ w Tokio jest wielką sprawą, ale on nie zadowoli naszej reprezentacji. – Skupiamy się przede wszystkim na aspektach sportowych. Wiemy, jakie są czasy. Nie będą to igrzyska, o których każdy marzył. Będziemy w „bańce” i skupimy się tylko na sporcie. Damy z siebie wszystko, aby przywieźć z Japonii medal. Widzimy, jak nasza dyscyplina się rozwija i chcielibyśmy, aby młodzież na nią stawiała. Ktoś będzie musiał nas zastąpić. Sukces w Tokio może „pchnąć” polskie 3×3 jeszcze dalej. Chciałbym, aby nasza passa sukcesów trwała. Występ w Japonii na pewno nie będzie końcem tej drużyny. We wrześniu mamy mistrzostwa Europy. Za dwa lata w Krakowie rozegrane zostaną igrzyska europejskie, a rok później kolejne igrzyska w Paryżu. Wyzwań na pewno nie zabraknie, dlatego trzeba myśleć długofalowo. Teraz czeka nas najważniejsza impreza w życiu, ale dalej będziemy grać w koszykówkę i walczyć o następne sukcesy – optymistycznie zakończył Rduch.

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, koszykówka 3x3, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-07-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved