Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Stal musi sporo zapłacić Grzegorzowi Surmaczowi

Stal musi sporo zapłacić Grzegorzowi Surmaczowi

fot. plk.pl

Grzegorz Surmacz ma dostać od BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski ponad 210 tysięcy złotych na mocy wyroku Koszykarskiego Trybunału Arbitrażowego. I to mimo tego, że na początku sezonu w organizmie zawodnika wykryto marihuanę.

Surmacz powinien otrzymać ponad 153 tysiące złotych należne z kontraktu, a także dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy na koszty leczenia, koszty procesu i odsetki. 34-latek pozwał klub, bo w październiku ubiegłego roku BM Slam Stal po jego kontuzji zdecydowała się rozwiązać umowę. W uzasadnieniu napisano o złamaniu przez gracza zakazu używania zabronionych substancji. Chodzi o marihuanę, którą wykryto u Grzegorza Surmacza w sierpniu. Koszykarz tłumaczył, że wcześniej przebywał w Kanadzie, gdzie ten środek jest legalny.



Międzynarodowy trybunał (BAT) uznał, że BM Slam Stal nie miała prawa powoływać się na pozytywny wynik testu będącego częścią badań mających potwierdzić wejście kontraktu w życie. Klub nie zdecydował się bowiem wtedy uznać umowy za nieważną, a o przyszłości gracza chciał rozstrzygnąć po kolejnym teście przeprowadzonym dwa tygodnie później. Jego wynik był negatywny, więc Surmacza dopuszczono do gry, a kontrakt był ważny. W tej sytuacji uznano, że październikowe rozwiązanie było nieskuteczne i koszykarzowi należy się cała zapisana w umowie suma.

Klub powoływał się także m.in. na klauzulę rebus sic stantibus oraz na siłę wyższą związaną pandemią koronawirusa i przerwaniem rozgrywek. BAT ocenił jednak, że BM Slam Stal nie wykazała bezpośredniej relacji między sytuacją w Polsce a niemożliwością wypłacenia należnych graczowi pieniędzy. A klauzulę rebus sic stantibus (mówi, że jeśli w przypadku nadzwyczajnej zmiany stosunków świadczenie grozi nadmiernymi trudnościami lub rażącą stratą, to sąd może obniżyć zobowiązanie albo nawet orzec o rozwiązaniu umowy) według BAT można stosować tylko w przypadku umów, które nadal są ważne.

Ostrowianie zapowiadają, że mimo niezadowolenia z wyroku zapłacą koszykarzowi całą zasądzoną kwotę.

Całe oświadczenie BM Slam Stal (w oryginale):

Wyrok wydany przez BAT uważamy za zdecydowanie absurdalny i graniczący z niedorzecznością. Nie mamy zbyt wielu doświadczeń na tym polu, ale wydany wyrok wydaje się potwierdzać opinię, że BAT – który z założenia ma działać według zasad słuszności i sprawiedliwości – często prezentuje stanowisko oderwane od realiów, uznające racje tylko jednej ze stron sporu czyli agentów, zawodników czy trenerów. Te słowa znajdują potwierdzenie w rozmowach z wieloma klubami zarówno tymi polskimi, jak i europejskimi, wobec których także zapadały co najmniej kontrowersyjne wyroki.

Kontraktując Grzegorza Surmacza liczyliśmy na to, że pozyskujemy zawodowca w pełnym znaczeniu tego słowa. Niestety, okazało się, z zawodowstwem ten gracz ma niewiele wspólnego. Grzegorz Surmacz przyleciał do Polski kompletnie nieprzygotowany do świadczenia usług

koszykarskich. Po kilku dniach treningów nabawił się kontuzji, która była efektem właśnie braku przygotowania. Kontuzja wykluczyła go z pracy w okresie przygotowawczym. Przeprowadzone rutynowe badania wykazały natomiast, że w jego organizmie znajdowała się niedozwolona substancja, a konkretnie marihuana. Natychmiast przeprowadzona została rozmowa z zawodnikiem, który przyznał, że dla niego w trakcie wakacji rzeczą naturalną jest palenie marihuany i nie widzi w tym nic złego. Zszokowani takim tłumaczeniem byliśmy gotowi rozwiązać kontrakt. Ulegliśmy jednak prośbom zawodnika, który nalegał, żeby dać mu jeszcze jedną szansę, bowiem natychmiastowe rozwiązanie z tego powodu, ledwo co podpisanego kontraktu mogło zrujnować jego karierę i zamknąć drzwi do gry w innych klubach. Zawarliśmy dżentelmeńską umowę, ale okazuje się, że słowa Grzegorza Surmacza są niewiele warte.

Kolejny uraz także był efektem nieprzygotowania i brakiem odpowiedniego przepracowania okresu przygotowawczego. W inauguracyjnym meczu z Astorią zagrał przez niewiele trzy minuty, co zakończyło się kontuzją. Zaoferowaliśmy zawodnikowi pełną opiekę medyczną na najwyższym poziomie. Zamierzaliśmy pokryć koszty operacji i rehabilitacji oraz opłacać mieszkanie i inne niezbędne rzeczy aż do momentu wyleczenia kontuzji bez względu na długość trwania całego procesu, nawet jeśli miałoby to trwać do końca sezonu.

Ponadto, przedstawiliśmy Grzegorzowi Surmaczowi bardzo korzystną formę pomocy i wsparcia w postaci trzech miesięcznych pensji mimo niewykonanej przez niego pracy. Całość wsparcia dla Grzegorza Surmacza opiewała na kwotę blisko 100 tysięcy złotych. To wszystko Zawodnik jednak – pozostając według naszej opinii pod ogromnym wpływem swoich doradców – zignorował tę propozycję i oddał sprawę do BAT. Mimo, że nie wniósł nic do gry naszego zespołu zażądał całości wynagrodzenia do końca sezonu, a w toku procesu oświadczył, że z nowym klubem podpisał umowę opiewająca na kwotę dziesięciokrotnie niższą niż z naszym klubem.

Jesteśmy więc zniesmaczeni zarówno wyrokiem BAT jak i postępowaniem Grzegorza Surmacza, które niestety nie ma zbyt wiele wspólnego z zasadami obowiązującymi zawodowego sportowca. My oczywiście wyrok BAT wykonamy w całości, ale też z całej tej sytuacji wyciągniemy wnioski, co do budowania w przyszłości naszych relacji prawnych z zawodnikami. Panu Surmaczowi życzymy, jak najlepiej, żywiąc jednak nadzieję, że kluby, z którymi w przyszłości będzie współpracował, wyciągną lekcję z naszych rozczarowujących doświadczeń.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved