Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Na co stać San Antonio Spurs pod wodzą Gregga Popovicha

Na co stać San Antonio Spurs pod wodzą Gregga Popovicha

fot. fiba.basketball

Gregg Popovich jest trenerem najdłużej pracującym w jednym klubie NBA. Czy najbliższy sezon będzie jego ostatnim w San Antonio Spurs?

Gregg Popovich objął Spurs w trakcie sezonu 1996/1997. W kolejnym wprowadził ich do play-off, w których występowali nieprzerwanie przez 22 sezony. Imponująca seria zakończyła się rok temu w „bańce” na Florydzie, gdzie Spurs nie dostali się nawet do baraży. W kolejnych rozgrywkach grali w play-in, ale odpadli po pierwszym meczu. Nie da się ukryć, że w ostatnich latach potencjał i wyniki drużyny z San Antonio były słabsze niż wcześniej w okresie największych sukcesów. Spurs zdobyli przecież z Popovichem pięć tytułów mistrzowskich, poza tym pięć razy docierali do finału konferencji. Po erze Tima Duncana i Tony’ego Parkera na pałeczkę przejął Kawhi Leonard, ale po jego odejściu do Toronto kolejne sezony były już tylko próbą utrzymania się w środku tabeli Zachodu.



Kilka miesięcy temu władze Spurs (zapewne był wśród nich także Popovich) postanowiły, że czas na bardziej odważną przebudowę. W trakcie sezonu zrezygnowano z LaMarcusa Aldridge’a, a potem oddano do Chicago Bulls DeMara DeRozana w zamian przejmując tylko dwóch przeciętnych skrzydłowych (Thaddeus Young, Al-Farouq Aminu) i kilka wyborów w drafcie. Spurs za czasów Popovicha w ogóle nie działali w ten sposób próbując bez przerw kontynuować walkę o mistrzostwo. Teraz nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Pop wyciśnie ze składu więcej niż sugeruje jego potencjał na papierze, to i tak bardzo wątpliwe, by było to coś więcej niż udział w barażach. Dla 72-letniego (!) trenera byłoby to mimo wszystko udane pożegnanie (jeśli faktycznie odejdzie, bo jeszcze tego nie zapowiedział) z klubem, a jego wkład w rozwój zawodników symbolicznym przekazaniem pałeczki następcy. Lub następczyni, bo kto wie, czy zespołu nie przejmie jego prawa ręka Becky Hammon.

Popovich ma z kim pracować i na dodatek w większości są to zawodnicy wynalezieni przez ten klub, często wybrani przez Spurs w drafcie. Na lidera wyrósł Dejounte Murray, który kilka lat temu zaczynał w San Antonio grając średnio po 8 minut. Podobnie zresztą wyglądały losy drugiego z pierwszopiątkowych graczy obwodowych Derricka White’a, ale także ich potencjalnego zmiennika Lonniego Walkera, skrzydłowego Keldona Johnsona czy środkowego Drew Eubanksa. I można tak też powiedzieć o Brynie Forbesie, który wrócił do Spurs po roku spędzonym w Milwaukee Bucks, gdzie świętował mistrzostw. Do ludzi Popovicha zaliczymy drugoroczniaka Devina Vassella, austriackiego centra Jakoba Pöltla (choć w NBA zaczynał w Toronto) oraz szykującego się do debiutu reprezentanta Australii Jocka Landale’a. O tym jak w „wymyślonych” przez siebie graczy wierzy trener świadczą letnie wzmocnienia – to tylko uzupełnienia składu (wspomniani Aminu, Young, Zach Collins, Doug McDermott) a nie wielkie nazwiska.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved