Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Śląsk wygrał z BK Spišská Nová Ves w pierszym dniu Memoriału Wójcika

Śląsk wygrał z BK Spišská Nová Ves w pierszym dniu Memoriału Wójcika

fot. WKS Śląsk Wrocław

Za nami pierwszy dzień III Memoriału Adama Wójcika. W czwartek w hali Orbita najpierw TBS Śląsk II Wrocław uległ Górnikowi Trans.eu Wałbrzych 67:70, a następnie ekstraklasowa drużyna WKS-u pewnie pokonała słowacką drużynę BK 04 AC LB Spišská Nová Ves 88:66.

Pierwsze starcie turnieju poprzedziła prezentacja młodzieżowej drużyny Śląska oraz gości z Wałbrzycha. Ekipa TBS Śląska II Wrocław prowadzona przez Jerzego Chudeusza i Tomasza Jankowskiego wystąpiła w składzie: Paweł Strzępek, Kacper Gordon, Jan Wójcik, Szymon Walski, Igor Kozłowski, Miłosz Góreńczyk, Szymon Tomczak, Maksymilian Zagórski, Tomasz Żeleźniak, Sebastian Bożenko (C), Kacper Marchewka i Aleksander Leńczuk. Po prezentacji i tradycyjnym już wspólnym obejrzeniu okolicznościowego filmu o Adamie Wójciku obie drużyny przystąpiły do rywalizacji.



Początek meczu przebiegł podobnie, jak w przypadku pierwszego meczu tych ekip podczas niedawnego sparingu w Kosynierce. Trójkolorowi nie radzili sobie z agresywną obroną Górnika, sami faulowali z kolei w akcjach rzutowych. Po 10 minutach przyjezdni prowadzili 16:11, trafili 6/6 z linii, ale nie odskoczyli gospodarzom ze względu na słabą skuteczność z dystansu (0/5). Wrocławianie popełnili z kolei aż 7 strat, a punkty zdobywali raczej po trudniejszych, indywidualnych akcjach.

W drugiej ćwiartce Górnik odskoczył nawet na 12 oczek, wszystko za sprawą kolejnych strat TBS Śląska. Młodzi Trójkolorowi zaczęli jednak nadrabiać stracone posiadania zbiórkami w ataku, kilka razy zdołali też asystować i choć fatalnie rzucali zza łuku (1/10), to do przerwy przegrywali tylko 27:32. Podopieczni Łukasza Grudniewskiego niemal równie słabo radzili sobie w rzutach z dystansu (2/11), ale z dobrej strony pokazali się m.in. Maciej Bojarski, który trafił obie trójki, oraz sprytnie wymuszający faule i punktujący później z linii były zawodnik grup młodzieżowych WKS-u – Jan Malesa.

Po zmianie stron dobrą dyspozycję dalej utrzymywali Bojarski i Malesa, dała też o sobie znać nieco dłuższa i bardziej wyrówna a kadra Górnika. Wałbrzyszanie z czasem zaczęli przejmować kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie, natomiast w drużynie trenera Chudeusza trudno było dostrzec lidera. Najwięcej oczek (9), a do tego 6 zbiórek i 3 przechwyty zaliczył Szymon Tomczak. Po pół godziny gry 53:40 dla Górnika.

W ostatniej części meczu gospodarze zmobilizowali się, jak na Śląsk przystało. Przebudzili się Kacper Gordon i Maksymilian Zagórski, swoje punkty dołożyli też solidni na przestrzeni całego meczu Aleksander Leńczuk oraz Jan Wójcik i szybko zrobiło się 58:58. Ostatnie dwie minuty to naprzemienne prowadzenie jednym punktem przez obie drużyny, które niestety ostatecznie zakończyło się wygraną Górnika 70:67. W kluczowej akcji Jan Malesa ponownie wymusił przewinienie, tym razem przez Maksa Zagórskiego, a w efekcie gospodarze stracili posiadanie. Na kolejne punkty po charakterystycznej dla siebie akcji – minięciu obrońcy i rzucie z półdystansu – zdobył kolejny były ex-trójkolorowy, Krzysztof Jakóbczyk. Gospodarze mieli jeszcze 10 sekund na trafienie trójki na remis, ale po rzucie Sebastiana Bożenki piłka odbiła się od obręczy.

W drugim spotkaniu tego wieczoru pierwsza drużyna Śląska Wrocław mierzyła się z gośćmi ze Słowacji – BK 04 AC LB Spišská Nová Ves. Po prezentacji obu drużyn publiczność w hali Orbita nagrodziła brawami złotych medalistów mistrzostw Polski do lat 18. Drużyna Jacka Krzykały i Piotra Portasa przywiozła z Lublina puchar za wygraną w turnieju finałowym i teraz miała przyjemność zaprezentować go przed drugim meczem wieczoru. Drużyna Olivera Vidina wyszła natomiast na parkiet następującą piątką: Strahinja Jovanović, Garrett Nevels, Ivan Ramljak, Jan Wójcik i Akos Keller.

Goście ze Słowacji w pierwszych minutach wydawali się bardzo rozkojarzeni. Pierwsze punkty stracili już po pierwszych 5 sekundach, a po paru minutach Śląsk prowadził… 13:0. Podopieczni Teo Hojca w końcu jednak się obudzili i… zdobyli kolejne 9 punktów, odrabiając niemal wszystkie straty. Nie mieli jednak pomysłu na zatrzymanie ataku Trójkolorowych, którzy po pierwszej kwarcie pewnie prowadzili 24:15. Drugą kwartę Wojskowi zaczęli nieco niemrawo, ale pod jej koniec znów zaczęli uciekać rywalom. Bardzo dobre zawody rozgrywał Aleksander Dziewa, który do przerwy miał na koncie już 12 punktów i 6 zbiórek. Olek trafił oba rzuty zza łuku, podobnie jak Elijah Stewart, który również wydaje się wracać do lepszej formy. We wczorajszym meczu kilka razy popisał się efektownymi blokami, które zaczynają być jego znakiem firmowym we Wrocławi. Cała drużyna rzucała za trzy z dobrą skutecznością 46%, wymusiła 12 strat rywali i w efekcie po 20 minutach prowadziła 44:29.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Goście ze Słowacji wyglądali blado na tle Trójkolorowych, którzy nie odpuszczali i nadal powiększali prowadzenie. Rozkręcił się Jovanović, swoje minuty dobrze wykorzystywał Gordon, dobrą formę potwierdzał Ramljak. Trener Vidin umiejętnie rozdzielał minuty między zawodników i po trzeciej kwarcie już 11 graczy Śląska miało punkty na swoim koncie. WKS prowadził 67:43 i było pewne, że nie da odebrać sobie zwycięstwa. W ostatnich 10 minutach z dobrej strony pokazał się Delano Spencer, ale to było za mało na Śląsk. Zmęczonych rywali dobijał Keller, a gdy ten zszedł z parkietu, bez problemu zastąpił go Tomczak. Trójkolorowi nieznacznie przegrali zbiórkę, ale dzięki świetnej skuteczności (55% z gry, 50% za trzy) i szerszej kadrze (45 punktów z ławki) bez problemu pokonali Słowaków. Podopieczni Olivera Vidina wygrali 88:60 na zakończenie 1. dnia Memoriału.

Szczególnie cieszyła dobra dyspozycja Aleksandra Dziewy (15 pkt, 6 zb), o którą nieco mogliśmy się obawiać po jego dłuższej przerwie i przeciętnych – jak na jego duże możliwości – ostatnich występach. – Uważam, że z meczu na mecz wyglądam coraz lepiej – mówi Dziewa. – Trzy tygodnie przerwy po ciężkim okresie przygotowawczym to nic dobrego dla sportowca. Wypadłem z rytmu, nie miałem wysiłku fizycznego, więc muszę nadrobić stracony czas. W pierwszym meczu po powrocie czułem się bardzo słabo, w Stargardzie było trochę lepiej, a dziś już naprawdę nieźle. Dalej będę ciężko trenował i starał się wrócić do formy, którą prezentowałem przed sezonem. Nie mogę się doczekać kolejnych meczów, tym bardziej, że z każdym tygodniem jesteśmy coraz silniejsi jako drużyna. To dobrze, że pomimo pauzy w rozgrywkach ligowych możemy utrzymać rytm meczowy i dalej pracować nad zgraniem zespołu.

źródło: sportowy24.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved