Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Sacramento Kings chcą sprawić niespodziankę i zagrać w play-off

Sacramento Kings chcą sprawić niespodziankę i zagrać w play-off

fot. nba.com

Sacramento Kings po raz ostatni wystąpili w fazie play-off w 2006 roku, gdy ich najlepszym strzelcem był… Bonzi Wells. Za kilka miesięcy mogą pobić rekord oczekiwania.

Drugi obecnie najdłużej czekający na play-off zespół NBA to Charlotte Hornets – od 2016 roku. Różnica jest więc ogromna i nawet w historycznym ujęciu wyjątkowa. NBA to przecież liga, która opiera się na balansie i swoimi przepisami zmusza do regularnej zmiany układu sił. Tylko sześć drużyn miało 10 i więcej lat przerwy w występach w fazie pucharowej. Kings są aktualnie ex aequo na pierwszym miejscu z Los Angeles Clippers z lat 1976-1991. Jeśli drużyna z Sacramento nie znajdzie się w najlepszej ósemce Konferencji Zachodniej, to ustanowi nowy rekord i zapisze się w historii ligi. Niestety dla kibiców Kings nie ma wielkich powodów do optymizmu, że tak się nie stanie. Pewną nadzieję dają jednak baraże.



Już w ostatnim sezonie zespołowi prowadzonemu przez Luke’a Waltona zabrakło do play-in niewiele, bo dwóch zwycięstw. Co prawda startując w tej fazie z 10. miejsca nie można liczyć na wiele (trzeba wygrać dwa mecze na wyjeździe), ale pewna szansa na awans do ósemki wtedy przecież istnieje. Dla Kings zresztą sam udział w barażach byłby sukcesem, krokiem do przodu i potwierdzeniem, że młody trzon składu rozwija się właściwie. W składzie jedynym 30-latkiem jest teraz Tristan Thompson, a trzech z sześciu najlepszych graczy tej ekipy nie skończyło jeszcze 24 lat. To De’Aaron Fox, który w ostatnim sezonie był rozważany przy wyborze uczestników Meczu Gwiazd, „ukradziony” w drafcie ze stosunkowo dalekim numerem 12 Tyrese Haliburton oraz wybrany z „dwójką” trzy lata temu silny skrzydłowy Marvin Bagley.

Problemem Kings jest na pewno nadmiar zawodników na obwodzie. Na ławce spotkania będzie zaczynał zapewne Haliburton lub jeden z najlepszych strzelców z obwodu w lidze Buddy Hield. Jest też debiutant Davion Mitchell i mający dobrą końcówkę poprzedniego sezonu Terence Davis. Im bliżej kosza, tym skład węższy i brakuje zmienników. Niedobór skrzydłowych zwiastuje, że trener Luke Walton będzie regularnie korzystał ze składu z trzema obwodowymi. Rozszerzone zostało natomiast pole manewru wśród centrów – obok Richauna Holmesa mamy teraz Damiana Jonesa, wspomnianego Thompsona oraz Ołeksija Łenia. Czy to starczy na sprawienie niespodzianki i przerwanie oczekiwania na play-off? Cóż, do tego będzie potrzebny wielki sezon nie tylko Foxa, ale także 1-2 innych koszykarzy…

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2021-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved