Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Rewolucja w koszykówce na wózkach – może dotknąć również biało-czerwonych

Rewolucja w koszykówce na wózkach – może dotknąć również biało-czerwonych

fot. zimbio.com

W sporcie niepełnosprawnych rozgorzała wojna.  Sprawa dotyczy koszykówki na wózkach, jednej z najbardziej widowiskowych dyscyplin paraolimpijskich. Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski (IPC) postanowił zweryfikować niepełnosprawność sportowców. Wiele gwiazd już zostało zdyskwalifikowanych. Niebawem weryfikacji zostanie poddana też polska reprezentacja.

David Eng ma 43 lata i jest jednym z najbardziej utytułowanych sportowców niepełnosprawnych. Kanadyjczyk wystąpił pięciokrotnie na igrzyskach paraolimpijskich i wywalczył dwa złote medale (2004 i 2012) i jeden srebrny (2008) ze swoją reprezentacją. Teraz został usunięty z kadry Kanady z powodu zmiany standardów kwalifikacyjnych.



– Nie zamierzałem zakończyć mojej międzynarodowej kariery. Dlatego jestem rozczarowany, że nie mogę w przyszłym roku w Tokio dokończyć tego, co zacząłem z kolegami z drużyny – powiedział Eng cytowany przez Wheelchair Basketball Canada. W koszykówkę na wózkach zaczął grać w wieku 12 lat. Nie miał szans na uprawianie normalnego sportu, bo urodził się z krótszą jedną nogą.

Barbara Gross to wicemistrzyni ostatnich igrzysk paraolimpijskich w Rio de Janeiro. Medalistka mistrzostw świata i Europy. 26-latka także nie będzie już mogła rywalizować w koszykówce na wózkach. Na co dzień nie potrzebuje poruszać się za pomocą siedzenia z dwoma kółkami. W wyniku wypadku drogowego przeszła wiele operacji, które wykluczyły możliwość uprawiania konwencjonalnego sportu. Koszykówka na wózkach była zatem dla niej szansą na osiągnięcie sportowego sukcesu.

Jednym ze znanych sportowców, którzy zostali zdyskwalifikowani ze względu na zbyt małą niepełnosprawność jest też Brytyjczyk George Bates. W wieku jedenastu lat, w czasie gry w piłkę nożną, został poważnie kontuzjowany. Od tej pory cierpi na kompleksowy zespół bólu regionalnego. Choroba prowadzi do stopniowego zaniku mięśni i kości. Już kiedyś lekarze, dla jego dobra, proponowali mu amputację nogi. Bates jednak wierzył, że wyzdrowieje. – Z powodu decyzji Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego jestem zmuszony do ponownego zastanowienia się nad amputacją nogi – powiedział Bates, który przeżywał prawdziwy dramat. Jak inne wymienione osoby. Kariera sportowca trwać będzie pewnie jeszcze przez kilkanaście lat, a jednak bez nogi, gdyby zdecydował się na amputację, zostanie do końca życia. Brytyjczyk to jedna z gwiazd koszykówki na wózkach. Jest mistrzem świata i Europy.

– Nawet zawodnika który urodził się z krótszą nogą, uznali za pełnosprawnego. To najlepszy przykład, jak drastycznie przebiega ta weryfikacja. David Eng jest legendą tego sportu. Pięciokrotnie brał udział w igrzyskach paraolimpijskich. Ma na koncie dwa złote medale z kadrą Kanady. Teraz jednak został zdyskwalifikowany i to tuż przed Tokio, a przecież drużyna przeszła właściwie cały cykl przygotowań. To jest tragedia. Tak samo jest z angielskim centrem, który ma zanik mięśni i nerwów i czasami jest jednostronnie sparaliżowany. Kilka dni temu odrzucili też Turka Cema Gezinciego (były mistrz Europy i wielokrotny medalista tej imprezy – przyp. TK). On ma 34 lata. Wywrócili mu cały świat, bo on zawodowo uprawiał koszykówkę na wózkach. Teraz nagle został bez zawodu i bez dochodów – mówi Piotr Łuszyński, grający trener reprezentacji Polski koszykarzy na wózkach, w rozmowie z Onet Sport.

– To coś strasznego, że takie osoby, by dalej grać w koszykówkę na wózkach muszą zastanowić się nad amputacją nogi. Kanadyjczyk, czy Anglik to są osoby, które nigdy nie miały szansy uczestniczyć w normalnym sporcie. W koszykówce na wózkach dostali taką szansę, ale też musieli przezwyciężyć opór, bo trzeba było siąść na wózek, choć wcale nie musieli z niego skorzystać. Zdecydowali się na ten krok i poświęcili temu całe swoje życie. I nagle koniec. To jest ludzka tragedia – dodaje. Świat koszykówki na wózkach jest zaskoczony tak nagłą akcją, a przede wszystkim tym, że zmiany są dokonywane pod sam koniec cyklu olimpijskiego.

IPC jest zdania, że ​​koszykówka na wózkach od lat działa w ramach własnych klasyfikacji i pozwala na rywalizację sportowcom, którzy nie spełniają standardów paraolimpijskich. Dlatego w styczniu IPC wykonał dramatyczny ruch. Zagroził usunięciem tej widowiskowej dyscypliny z igrzysk paraolimpijskich w Paryżu (2024), a być może nawet z tych w Tokio (2020), które zostały przesunięte na przyszły rok z powodu pandemii związanej z koronawirusem. IPC zażądał od Międzynarodowej Federacji Koszykówki na Wózkach (IWBF), aby wszyscy koszykarze na wózkach, jadący do Tokio zostali ponownie ocenieni. Dotyczy to sportowców, którzy mają punktację 4,0 lub 4,5. Co to oznacza? Koszykarze na wózkach są klasyfikowani na grupy od 1 (największy stopień niepełnosprawności) do 4,5 (najmniejszy stopień niepełnosprawności). Suma punktów pięciu zawodników na boisku do koszykówki nie może przekroczyć 14. IPC tłumaczy, że dba o równe szanse i chce wyeliminować sportowców, którzy nie kwalifikują się do rywalizacji w sporcie paraolimpijskim. Gracze, którzy nie są wystarczająco upośledzeni ruchowo są po prostu dyskwalifikowani. Do tej pory takie kary dotykały tylko sportowców stosujących doping. Teraz wprowadzono nowe kryterium, które jest mocno dyskusyjne. Sportowcy już zapowiadają serię odwołań.

Na pierwszy rzut do weryfikacji poszły ekipy, które startują na igrzyskach paraolimpijskich w Tokio. Teraz zajmą się pozostałymi drużynami. W tym także polską reprezentacją. To szósta drużyna ostatnich mistrzostw świata i mistrzostw Europy. – Myślę, że dwóch-trzech zawodników może zostać zdyskwalifikowanych. Ponad dwumetrowy 20-latek Szymon Gładysz i Filip Moćko nie mają kompletnie szans, bo są po drobnych urazach, które chyba w ogóle nie będą brane pod uwagę – przyznaje trener naszej kadry. Na granicy jest 20-letni Krzysztof Kozaryna, który ma punktację 4,5. On, podobnie jak większość naszych zawodników, postawił na zawodowe granie w koszykówkę na wózkach. To można robić właściwie tylko za granicą. Dlatego Kozaryna rzucił szkołę i wszystko postawił na sport.

– To chyba jeden z najbardziej zaangażowanych chłopaków. Mocno postawił na koszykówkę, a też ma klasyfikację 4,5. Teraz siedzi na szpilkach i czeka na to, co będzie. On ma zanik mięśnia w lewej nodze i podwiniętą stopę. W normalnej koszykówce nie ma szans, a teraz może zostać jeszcze wykluczony z koszykówki na wózkach. Problemem jest to, że ma podparcie na dwie nogi i może nie zostać zakwalifikowany do grona sportowców niepełnosprawnych – zauważa nasz szkoleniowiec.

Interesujące jest to, że wszyscy zawodnicy, którzy rywalizują w koszykówce na wózkach, są do nich przywiązani pasami. Nawet, jeżeli zatem są w stanie podeprzeć się na dwie nogi, nie zyskują przewagi. – Nikt nie korzysta z nóg. Jeżeli jednak zawodnicy mają duży paraliż, to są ograniczenia w ruchomości mięśni brzucha. Niektórzy jednak w ogóle ich nie mają. I to ma trochę znaczenie – wyjaśnia polski trener, który jest zdania, że przepisy, jakie zostają wprowadzone powinny zacząć obowiązywać zawodników, którzy dopiero wkraczają do koszykówki na wózkach. I już martwi się też, że zmniejszy się zainteresowanie tym sportem.

Więcej w serwisie sport.onet.pl

źródło: sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, koszykówka na wózkach

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-08-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved