Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Przemysław Żołnierewicz: Wierzę w swoje umiejętności

Przemysław Żołnierewicz: Wierzę w swoje umiejętności

fot. Andrzej Romański - plk.pl

– Myślę, że sprawimy sporo niespodzianek. Będziemy drużyną, przed którą każdy będzie musiał czuć respekt, nie będziemy chłopcami do bicia – mówi nam Przemysław Żołnierewicz, który powrócił do Asseco Arki Gdynia po dwóch latach gry w Stali Ostrów Wlkp. Koszykarz opowiada także o kulisach transferu, braku gry w Eurocup czy projekcie budowy zespołu. – Ludzie mówią, że dzięki polskiej drużynie zaczną przychodzić na mecze – dodaje.

„Polska Asseco Arka Gdynia” to ciekawie zapowiadający się projekt. Czego możemy spodziewać się po was w nadchodzącym sezonie?



Przemysław Żołnierewicz:Myślę, że sprawimy sporo niespodzianek. Będziemy drużyną, przed którą każdy będzie musiał czuć respekt, nie będziemy chłopcami do bicia. Nie chcę deklarować jakiegoś konkretnego wyniku, ale na pewno możemy sporo spodziewać się po kolejnych miesiącach.

Nowy projekt zdobył wielu zwolenników, ale nie brakuje także negatywnych opinii. Z którymi się pan częściej spotyka?

– Do tej pory spotkałem się głównie z tymi pozytywnymi. Ludzie mówią, że dzięki polskiej drużynie zaczną przychodzić na mecze. Takie głosy cieszą, bo jestem stąd. Zobaczymy, jaką będziemy mieli frekwencję.

A co powie pan tym, którzy są przeciwnikami takiego rozwiązania?

– Osobiście nie przeszkadzają mi takie głosy. Podobne komentarze krążyły przed trzema laty. Tamta drużyna także miała nic nie osiągnąć, byliśmy złożeni z samych Polaków i to głównie z młodzieżowców, a skończyliśmy z bilansem 17-15. Nie uważam tego za zły wynik.

Dołączył pan do Asseco Arki jako pierwszy. Do tego transferu doszłoby szybciej, gdyby nie pandemia koronawirusa?

– Rozmowy zaczęły się bardzo szybko, bo można powiedzieć, że kilka dni po zakończeniu poprzedniego sezonu. Zwinnie omówiliśmy kwestie finansów, aczkolwiek cała sytuacja związana z COVID-19 sprawiła, że wszystko przeciągało się z oficjalnym podpisem.

Jaką rolę dla pana przewiduje Przemysław Frasunkiewicz? To była zwięzła i męska rozmowa z trenerem?

– Trener chciał mnie w zespole, klub również i ja także chciałem wrócić, więc szybko się dogadaliśmy, natomiast we wstępnym planie był jeszcze Eurocup, więc ta rola miała wyglądać nieco inaczej. Skład również miał się różnić, ale ten temat nie był z grubsza poruszany. Muszę przyznać, że jestem takim człowiekiem, który nie chce, aby trener mi coś obiecywał – liczbę minut czy określone występy. Wierzę w swoje umiejętności i w to, że sam wypracuje sobie pozycję.

Decyzja o braku gry w Eurocup zaskoczyła więc pana?

– Wiadomo jaką mamy sytuację na świecie. Nie będę ukrywał, że chciałem wystąpić w tak prestiżowych rozgrywkach, ale cały projekt „polskiego Asseco” ma tez wiele plusów. Szkoda, że nie ma Eurocupu, ale taki skład też jest niczego sobie i na pewno może coś osiągnąć.

Jakie są pańskie mocne strony?

– Wydaje mi się, że przede wszystkim wszechstronność. Mogę grać na wielu pozycjach i na każdej z powodzeniem bronić, podawać i zdobyć punkty. Ponadto zawsze bardzo zależy mi, by wygrać każde spotkanie.

Zobaczymy jeszcze pana w lidze zagranicznej?

– Zdecydowanie chciałbym sprawdzić się kiedyś w innym środowisku, niż PLK. Mam nadzieję, że będę mógł pokazać się w silnej europejskiej lidze. Może lepiej szybciej niż późnij, ale chciałbym spróbować swoich sił. Jeśli się nie uda, to chociaż chciałbym zagrać w europejskich pucharach.

To jaki kierunek byłby dla pana wymarzonym?

– Liga hiszpańska to na pewno liga, w której chciałbym zagrać. Zależy mi na wysokim poziomie, a takie prezentują także ligi: niemiecka, francuska, włoska czy turecka.

Rozmawiał Damian Konwent – więcej w serwisie sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-07-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved