Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Przemysław Frasunkiewicz: Wszystko jest rozstrzelone i będziemy musieli się reagować

Przemysław Frasunkiewicz: Wszystko jest rozstrzelone i będziemy musieli się reagować

fot. plk.pl

Mimo wygranej z teoretycznie wyżej notowanym rywalem w pierwszym spotkaniu Energa Basket Ligi trener Asseco Arki Gdynia Przemysław Frasunkiewicz nie popada w hurraoptymizm. Obawia się, że problemy w okresie przygotowawczym źle wpłyną na zespół w kolejnych tygodniach. – Ktoś nie mógł trenować, ktoś był na kwarantannie, ktoś czeka na zawodników. Fajnie, że wygraliśmy, bo to mocny przeciwnik, ale jeden mecz to jest nic – uważa.

Arka była jedną z kilku drużyn poszkodowanych przez koronawirusa w sierpniu. Pozytywne wyniki badań miało dwóch zawodników, reszta zespołu spędziła co najmniej tydzień na kwarantannie. W niepełnym składzie zespół zagrał w turnieju towarzyskim we Włocławku, gdzie niespodziewanie udało się pokonać Anwil. Mecz 1. kolejki z Polpharmą Starogard Gdański został przełożony na wniosek przeciwnika, co Arce też się przysłużyło. Bo przed spotkaniem 2. kolejki z zespołem Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolskiego kwarantanną zakończyli najpierw Filip Dylewicz (cztery dni przed meczem), a potem Krzysztof Szubarga (dwa dni przed meczem).



– Można powiedzieć, że „Szubi” odbył jeden normalny trening z zespołem, ale gdybym go nie wpuścił na parkiet w tym meczu, to by się obraził – mówi trener Przemysław Frasunkiewicz. – Szykując się do spotkania starałem się nie myślec o tym, kiedy go wypuszczą. Wiedziałem, że jeśli będzie, to na pewno pomoże, ale nie mieliśmy na to wpływu. Przygotowywaliśmy się tak jakby miało go nie być i dlatego nie zaczął w pierwszej piątce – dodaje. Szubarga i tak zagrał prawie 28 minut i zdobył 12 punktów, a jego drużyna wygrała 74:64.

Frasunkiewicz twierdzi, że kwarantanna i przerwa w przygotowaniach na pewno się odbiją na zespole w którymś momencie sezonu. – Nie oszukasz czegoś takiego. Udało nam się zagrać dobry mecz towarzyski z Anwilem na świeżości, a teraz ze Stalą było widać, że Szubarga był na świeżości, ale niektórzy gracze wyglądali gorzej kondycyjnie. Gdy wszyscy razem trenują i przygotowują się do sezonu, to każdy wygląda podobnie i łatwiej to dostosować, a teraz wszystko jest rozstrzelone i będziemy musieli się reagować – zapowiada.

W zespole Arki w pierwszym meczu z dobrej strony po przeciwnych stronach parkietu pokazali się dwaj zawodnicy, którzy trafili do Gdyni latem. Dla Igora Wadowskiego to pierwszy sezon w Arce, dla Przemysława Żołnierewicza powrót do Trójmiasta. – Igor miał problemy w ataku, ale podejrzewam, że bardziej spowodowane stresem, bo wyszedł jako rozgrywający, a długo nie grał meczu o stawkę – zauważa trener Arki. Wadowski ostatnie dwa sezony spędził w Anwilu, gdzie pojawiał się na boisku bardzo rzadko. – Ale w obronie dostał Jamesa Florence’a i wywiązał się z tego świetnie. Mieliśmy pchać go na prawą stronę, bo tak nie lubi grać i rzucać. Skuteczność 1/14 z gry Jamesa to też dyspozycja dnia, ale Igor przyłożył do tego swoją rękę – chwali Frasunkiewicz.

Żołnierewicz trafił do Arki z Ostrowa, gdzie grał przez dwa lata. Wcześniej cały czas występował w Gdyni. Powrót był związany z możliwością występów w europejskich pucharach, ale okazało się, że Arki w rozgrywkach międzynarodowych nie będzie, a w polskiej lidze będzie musiała sobie radzić tylko polskim składem. Dla „Żołnierza” to też szansa na większą rolę. – Na pewno gra opiera się na Szubardze i Żołnierewiczu, ale w każdym meczu inny zawodnik może rzucić 15-20 punktów. Chcę żebyśmy podejmowali prawidłowe decyzje. Jeśli Żołnierewicz rzuci 5 punktów i wygramy, to też będę szczęśliwy. Wiadomo jednak, że dużo będzie od niego zależało. I to już taki czas, że powinien powoli walczyć o miejsce w reprezentacji – uważa trener Arki.

Przed sezonem Arka większość widziała w dolnej połówce tabeli. Czy zwycięstwo na otwarcie z teoretycznie wyżej notowanym rywalem powinno zmienić te oceny? – My po prostu staramy się wykorzystać nasz potencjał. Nie wiadomo jeszcze, jak będą wyglądały wszystkie drużyny. Ktoś nie mógł trenować, ktoś był na kwarantannie, ktoś czeka na zawodników. Fajnie, że wygraliśmy, bo to mocny przeciwnik, ale jeden mecz to jest nic – kończy Frasunkiewicz.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved