Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Przemysław Frasunkiewicz: Są rzeczy ważniejsze niż internetowe burze

Przemysław Frasunkiewicz: Są rzeczy ważniejsze niż internetowe burze

fot. Andrzej Romański

Ivan Almeida zdobył 27 punktów i poprowadził Anwil Włocławek do wygranej z GTK w Gliwicach. A przecież zaledwie cztery dni wcześniej koszykarz ogłosił, że odchodzi z zespołu. –  Odcięliśmy to kreską, bo są ważniejsze rzeczy niż jakieś pip burze – powiedział po meczu trener drużyny Przemysław Frasunkiewicz.

Wyglądało na to, że Almeidy w barwach drużyny z Włocławka już nie zobaczymy, ale po dwóch dniach rozmów w Anwilu doszli do porozumienia i koszykarz pozostał w składzie. Trudno powiedzieć, czy decydujące okazały się kwestie sportowe czy finansowe, bo z powodu zaległości w płatnościach rozstanie mogłoby klub sporo kosztować. Opóźnienia to przecież oficjalny powód pierwotnej decyzji Almeidy. Można się jednak było domyślać, że nie był jedynym. Koszykarzowi nie podobały się niektóre decyzje kadrowe klubu, a także lekka krytyka ze strony trenera Przemysława Frasunkiewicza po przegranym meczu z Kingiem Szczecin.



Teraz po zwycięstwie w Gliwicach Frasunkiewicz pytany, czy żałuje tamtej wypowiedzi odparł, że niczego nie żałuje. – Przede wszystkim mamy teraz ważniejsze rzeczy niż podniecanie się wypowiedziami. Wiem, że zrobiła się burza w internecie. Ja nie jestem internetowym gościem, ale w takiej sytuacji wszyscy mi donieśli, co się dzieje. My spojrzeliśmy na to troszeczkę z innej strony. Zadaliśmy sobie pytanie, czy Ivan chce grać i wygrywać dla Włocławka czy nie. Dzisiaj odpowiedział na to pytanie, a dla nas w tym momencie najważniejsze jest to, byśmy byli jak najlepszą drużyną, grali i wygrywali – powiedział Frasunkiewicz, a o zamieszaniu związanym z możliwym odejściem Almeidy wypowiedział się dość dosadnie. – Odcięliśmy to kreską, bo są ważniejsze rzeczy niż jakieś pip burze.

W Gliwicach od początku było widać, że i trener, i zawodnik zapomnieli o tym, co się wydarzyło w ostatnich dniach. Almeida wyszedł w pierwszej piątce i grał świetnie. Już w inauguracyjnej kwarcie zdobył 13 punktów. W sumie trafił 10 z 15 rzutów z gry, a do 27 oczek dołożył 6 zbiórek oraz 5 asyst. Anwil nadal nie jest w dobrej sytuacji w walce o udział w play-off, ale trochę ją poprawił przerywając serię pięciu porażek. Ma teraz bilans 8-12. Przed zespołem wyjazdowe mecze z Legią Warszawa i Śląskiem Wrocław, w których na pewno nie zagra kontuzjowany środkowy Shawn Jones. Frasunkiewicz powiedział, że po przejściu na przełomie grudnia i stycznia koronawirusa Jones prezentował 30% normalnej formy, więc teraz w Anwilu chcą, żeby nie tylko wyleczył uraz łydki, ale doszedł do optymalnej dyspozycji fizycznej. – Taki Shawn Jones jest nam potrzebny, więc możliwe, że poczekamy troszeczkę dłużej, żeby mieć prawdziwego monstera – zdradził. Z Jonesem Anwil będzie miał siedmiu obcokrajowców, więc ktoś będzie musiał usiąść na trybunach. Chyba że przed powrotem Jonesa skończy się miesięczny kontrakt Dykesa.

 

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved