Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Powrót NBA: Brooklyn Nets

Powrót NBA: Brooklyn Nets

Do powrotu NBA pozostały niespełna trzy tygodnie. Do tego czasu będziemy prezentować dotychczasowe podsumowanie występów każdej drużyny, która zagra w Orlando, wprowadzając was powoli w nastrój emocji związanych z rozgrywkami najlepszej ligi świata.

Ostatnio opisywaliśmy w tym miejscu Memphis Grizzlies, a dziś przeniesiemy się do Konferencji Wschodniej. Siódme miejsce zajmuje Brooklyn Nets, ale patrząc na kłopoty kadrowe, zespół może być w Orlando głównym dostarczycielem punktów. Zapewne znajdzie się w play-off, ale tylko dlatego, że Wizards również mają swoje problemy, a ich strata do „ósemki” jest duża.



Brooklyn Nets:
Bilans spotkań: 30–34,
Miejsce w Konferencji Wschodniej – 7

Podsumowanie sezonu

Sezon Nets stał pod znakiem kontuzji, a i przed nadchodzącym wznowieniem sezonu pech nie opuszcza klubu z Brooklynu. Kevin Durant od początku leczył uraz, a druga z największych gwiazd Nets. Kyrie Irving wypadł ze składu w lutym i musiał poddać się operacji ręki. Obu graczy nie zobaczymy w Orlando. Bez swoich gwiazd, drużyna kulała w ofensywie, za to dzięki niezłej grze obronnej znalazła się na siódmym miejscu w konferencji. Przed wznowieniem sezonu klub pozyskał Tylera Johnsona, ale trudno się spodziewać, że w Orlando Nets zajdą dalej niż do pierwszej rundy play-off. W Brooklyn myślą już raczej o kolejnym sezonie i mają spore apetyty na walkę nawet o tytuł. Najpierw jednak muszą znaleźć odpowiedniego trenera, który poradzi sobie z dwoma gwiazdami, których charaktery nie należą do najłatwiejszych.

Wyróżniający się zawodnik

Caris LeVert dobrze rozpoczął sezon, a w meczu przeciwko Sixers był najlepszym zawodnikiem zespołu. W listopadzie doznał kontuzji kciuka, która wykluczyła go z gry na niemal dwa miesiące. Po powrocie jego statystyki spadły, ale kiedy znów wskoczył do wyjściowego składu, zaczął uzyskiwać 24,1 pkt/mecz (przy wskaźniku TS 55,%), 4,8 zbiórki na mecz i 5,1 asyst. Punktem kulminacyjnym było zdobycie przez LeVerta 51 punktów w meczu przeciwko Celtom, a kilka dni później jego pierwsze triple-double przeciwko Ostrogom. Kiedy LeVert jest w gazie zdaje się być gwiazdą zespołu, ale póki co nie udało mu się ustabilizować formy na dłużej.

Ważne zwycięstwo

Trzy ostatnie mecze przed zastopowaniem sezonu były dobrym prognostykiem dla Nets. Wygrali dwa łatwe mecze u siebie przeciwko San Antonio i Chicago, ale później czekał ich wyjazd do Los Angeles. Lakers trafili 11 z 18 pierwszych rzutów i wyszli na 11-punktową przewagę. W świetle tego, że Jeziorowcy wygrali ostatnie 24 mecze, w których obejmowali dwucyfrowe prowadzenie, sytuacja Nets wyglądała dość słabo. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Spencer Dinwiddie, który w drugiej kwarcie pomógł drużynie dociągnąć wynik w okolice remisu. Później pałeczkę przejął Timothe Luwawu-Cabarrot i Nets po trzeciej kwarcie schodzili prowadząc 87:80. Brooklyn trzymał się dzielnie w ostatniej kwarcie, ale na 46 sekund przed ostatnią syreną w końcu do remisu rzutem za trzy doprowadził Anthony Davis. Ostatnie słowo należało jednak do Dinwiddiego, który trafił z dystansu i zwycięstwo Nets stało się faktem.

Najbardziej emocjonujący mecz

Do 3 marca Nets przegrali 7 z rzędu spotkań w Bostonie. Spotkanie w marcu również wydawało się przegrane z kretesem, kiedy w połowie trzeciej kwarty Celtowie prowadzili 21 punktami, a na czwartą odsłonę Boston wychodził z 17 punktami przewagi. Nets wyszli na ostatnią kwartę z LeVertem i czterema rezerwowymi i ten skład grał niemal do końca regulaminowego czasu. LeVert zdobył 26 punktów w tej części gry, a do dogrywki doprowadził wykorzystując trzy rzuty wolne na 0.2 sekundy przed końcem. Dogrywka to już popis Nets, którzy pozwolili na zdobycie jedynie 2 punktów rywalom, a sami w tym czasie rzucili 11 oczek.

Gwiazda zespołu

To zdecydowanie Dinwiddie. Gdyby Irving lub Durant byli zdrowi, to z pewnością któryś z nich byłby najjaśniejszym punktem, ale przy absencji obu gwiazd, Nets musieli postawić na zespół. Dinwiddie nie zachwycał statystykami, ale często wyciągał zespół z opresji. Jest współliderem klasyfikacji zawodników, którzy w ostatniej minucie czwartej kwarty lub dogrywki doprowadzali do remisu lub obejmowali prowadzenie dla drużyny. Dinwiddiemu udało się to siedem razy na czternaście prób.

źródło: inf. własna, nba.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved