Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Pojedynek dwóch charyzmatycznych trenerów w finale EBL

Pojedynek dwóch charyzmatycznych trenerów w finale EBL

fot. Andrzej Romański - plk.pl

Mają na swoim koncie po dwa superpuchary, po jednym pucharze i łącznie trzy mistrzostwa Polski. Dwa z Anwilem Włocławek wywalczył Igor Milicić. Jedno z Enea Zastalem BC Zielona Góra ma Żan Tabak. Tegoroczny finał Energa Basket Ligi to nie tylko walka dwóch znakomitych drużyn, ale też starcie świetnych trenerów. Pierwszy mecz już w środę o 20:30. Rywalizacja potrwa do czterech zwycięstw.

Tegoroczny finał Energa Basket Ligi będzie… najdłuższy w historii. Enea Zastal BC Zielona Góra i Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski. Nigdy wcześniej nie grały ze sobą drużyny, których pełne nazwy składały się z tak wielu liter. Kolejne ciekawostki? Będzie to starcie dwóch chorwackich trenerów. Igor Milicić i Żan Tabak dotychczas zmierzyli się czterokrotnie. Bilans? 3:1 na korzyść Tabaka. Jego zespół w poprzednim sezonie dwa razy wysoko ograł prowadzony przez Milicicia Anwil Włocławek.



Był też górą w tegorocznym półfinale Pucharu Polski. Szkoleniowiec ostrowian pokonał Zastal 17 marca w meczu, o którym mówiło się bardzo dużo i długo. Zielonogórzanie dzień wcześniej podejmowali w lidze VTB Kalev Tallin. Stal nie zgodziła się na przełożenie spotkania, ponieważ walczyła o… uniknięcie najlepszej ekipy EBL w półfinale. Trenerzy po zakończeniu tamtego starcia wymienili sporo uszczypliwości. – Ten mecz to wstyd dla polskiej federacji i szczególnie dla klubu z Ostrowa – nie owijał w bawełnę Tabak. – My patrzymy na siebie, a nie na układ meczów innych i to jeszcze nie w naszej lidze. To już któryś raz, gdy odwracają wszystko na swoją stronę. Wcześniej tak było z arbitrami, gdy podobno sędziowali przeciwko nim – odpowiedział Milicić.

Starcie dwóch świetnych trenerów będzie wisienką na torcie finałowej serii. Obaj panowie przywiązują rolę do szczegółów, są perfekcjonistami w każdym calu. Kluczowe słowo w ich pracy? OBRONA. Zazwyczaj w koszykówce stosujemy dwa rodzaje: krycie jeden na jeden i tak zwaną strefę. W niej każdy z zawodników odpowiada za wcześniej wyznaczone miejsce na boisku. Wyróżnia się jej dwa rodzaje: na połowie przeciwnika i całym parkiecie.

Mówi się, że w Polsce nie ma lepszego fachowca w tym elemencie od Milicicia. Chorwat potrafił świetnie przygotować swoje zespoły i wielokrotnie zaskakiwał rywali. Do historii polskiej koszykówki przeszedł decydujący o awansie do finału mecz, w którym jego Anwil pokonał Stelmet. Na początku czwartej kwarty przegrywał… dziewiętnastoma punktami. Wtedy chyba nikt oprócz samego trenera nie wierzył w sukces. Jednak potrafił on natchnąć swój zespół do walki. Chciał pressingu, przechwytów. Jego zawodnicy znakomicie wykonali wszystkie polecenia. Decydujący fragment spotkania wygrali 38:18. Awansowali do finału, a później zostali mistrzami Polski.

Tabak ma swoje zasady. Wszystkich traktuje jednakowo. Junior, największa gwiazda, wielokrotny mistrz Polski – po nieudanej akcji każdy z nich zostanie skrytykowany. Zastal gra bardzo agresywną koszykówkę. Stara się pressować na całym parkiecie, wymuszać błędy rywali i zabierać im jak najwięcej piłek. Wszyscy koszykarze muszą być aktywni w obronie. Nawet najbardziej doświadczony Łukasz Koszarek zrobił spory postęp w tym elemencie. O żelaznej defensywie zielonogórzan w trakcie sezonu często wypowiadali się trenerzy innych ekip. Przed półfinałem Oliver Vidin zwracał uwagę, że Śląsk musi odpowiedzieć Zastalowi tym samym. Próbował, walczył na tyle, na ile potrafił, ale to nie wystarczyło.

Wszyscy chwalą współpracę z legendarnym zawodnikiem i mistrzem NBA. Zawodnicy cenią metody treningowe Chorwata, ale również jego podejście do zespołu. Tabak jest sprawiedliwy, jasno komunikuje, czego wymaga od swoich ludzi i sprawia, że większość z nich staje się lepszymi koszykarzami. Jarosław Zyskowski, Ludde Hakanson, Joe Thomasson, Marcel Ponitka, „Iffe” Lundberg”. Wszyscy pod skrzydłami tego świetnego szkoleniowca „wyfrunęli” z Zielonej Góry i teraz podnoszą swoje umiejętności w silniejszych ligach.

Zastal w tym sezonie zgarnął już puchar i superpuchar Polski. Zajął świetne szóste miejsce w lidze VTB i w ćwierćfinale zagra z Uniksem Kazań. Stal awansowała do wielkiego finału FIBA Europe Cup i zaprezentowała świetny basket w Europie. Jedni i drudzy mają chrapkę na zdecydowanie więcej…

Mistrz Polski dysponuje niesamowitą siłą pod koszem. Geoffrey Groselle został wybrany MVP sezonu zasadniczego. Dotychczas rzucał średnio 16,8 pkt/mecz. Niewiele słabsze liczby ma drugi z wysokich – Rolands Freimanis. Łotysz jest najlepszym rezerwowym w lidze. Błyszczy też w lidze VTB. Ze średnią 18,6 pkt/mecz jest czołowym strzelcem całych rozgrywek. Takiej siły rażenia zazdroszczą nie tylko ligowi rywale Zastalu, lecz większość europejskich drużyn.

Ostrowianie zdają sobie sprawę, że para Groselle – Freimanis zdobędzie w meczu około 40 punktów. Takiego wyniku raczej nie są w stanie osiągnąć Josip Sobin, Jarosław Mokros i Mark Ogden. Stal swojej szansy musi szukać w innym elemencie. Siłą drugiego z finalistów mogą być rzuty z dystansu. Drużyna trenera Milicicia ma świetnych strzelców. Pokazała to między innymi w finale FIBA Europe Cup z Ironi Ness Ziona. Fantastyczny sezon rozgrywa najlepszy Polak w EBL – Jakub Garbacz. Drugim najlepiej rzucającym graczem za trzy w naszej lidze jest Chris Smith – 45,6 %. Wyprzedza go jedynie… inny Kris Richard – z Zastalu (48,5%).

Patrząc na statystyki drużynowe, zielonogórzanie mają średnią 38,6 % w tym elemencie i jest to zdecydowanie najlepszy wynik w całej stawce. Stal rzuca na 35,5 – procencie. W finale ta różnica może nie mieć dużego znaczenia. Zawsze na mecze z Zieloną Górą podwójnie zmotywowany jest James Florence. Amerykanina stać na trafianie seriami. Groźni są również jego rodacy: Taurean Green i Trey Kell. Gospodarz „bańki” doskonale zna swoje obręcze, regularnie trenuje w Arenie Ostrów i to właśnie rzuty z dystansu mogą być najgroźniejszą bronią Stali.

Władze ligi postanowiły zmienić zasady w trakcie sezonu. Zadecydowały, że gra o medale odbędzie się na terenie jednego z uczestników. Decyzja nie spodobała się pozostałym zespołom. Najwięcej straciły Zastal i Legia, czyli lider i wicelider po sezonie zasadniczym. Zielonogórzanie mają dodatkowo utrudnione zadanie. Do mistrzostwa potrzebują czterech zwycięstw w hali przeciwnika. Przewaga własnego parkietu będzie dużym atutem Stali w finałowej rywalizacji. Odbędzie się ona bez kibiców, ale właściciel klubu Paweł Matuszewski oraz pozostałe ważne osoby dla ostrowian zrobią wszystko, aby rywale usłyszeli głośne „Hej Stal”.

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-04-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved