Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Piotr Wilento: Nie jesteśmy klubem, którego stać na duże transfery

Piotr Wilento: Nie jesteśmy klubem, którego stać na duże transfery

fot. Ogniwo Szczecin

– Potencjał drużyny jest spory, co udowodniliśmy wygrywając z liderami, ale trzeba to usystematyzować – mówi Piotr Wilento, prezes drugoligowego Ogniwa Szczecin.  – Nie jesteśmy klubem, którego stać na duże transfery. Zespół wzmocni 7-8 koszykarzy i będą to ludzie uczący się bądź pracujący w Szczecinie – dodaje.
 
Już tak na 100 procent: gracie?



Piotr Wilento: Tak, gramy! Zbudowaliśmy odpowiedni budżet, w minimalnym, aczkolwiek wystarczającym zakresie, żeby rozegrać sezon.

Był moment krytyczny, gdy te występy stały pod wielkim znakiem zapytania?

– Tak. W pewnym momencie nie mieliśmy żadnych gwarancji, że dostaniemy jakiekolwiek wsparcie. Nie posiadamy zasobów, które umożliwiałyby nam rozegrać sezon. Każdego lata renegocjujemy umowy sponsorskie i poszukujemy nowych pasjonatów, darczyńców. Sytuacja przełomu wiosny i lata związana z pandemią koronawirusa całkowicie popsuła nam plany i działania marketingowe związane z pozyskiwaniem nowych sponsorów. W pewnym momencie nie mieliśmy nawet sumienia, żeby prosić kogokolwiek o wsparcie. Będąc w ciągłym kontakcie z trenerem Zbigniewem Majcherkiem i zawodnikami, zarządziliśmy spotkanie, na którym obecni byli: szkoleniowiec, kierownik zespołu Piotrek Kowalski oraz kapitanowie: Karol Pytyś i Karol Nowacki. Podczas „spotkania zarządu” ustaliliśmy dalszy plan działania. Wszyscy wykazali się dużą determinacją, żeby nie zawieszać projektu „Ogniwo”. Każdy ma swój „unfinished bussines”. Przede wszystkim krok po kroku zaczęliśmy pracę nad budżetem i drużyną.

I…?

– Trochę w tym roku zmieniliśmy model wspierania zespołu. Na 99 procent nie będziemy mieć w logotypie i nazwie zespołu sponsora tytularnego. Wracamy do nazwy Ogniwo Szczecin. Będą partnerzy główni, partnerzy wiodący i partnerzy Ogniwa. Nieco sytuacja nas do tego zmusiła, ale na dłuższą metę, powinno wyjść to nam na dobre. Będzie kilku-kilkunastu mniejszych donatorów, w tym kilku nowych, co nas bardzo cieszy.

Czym bliżej sezonu tym więcej sportowego optymizmu przebija się z klubowych komunikatów. Co będzie celem drużyny?

– Trzon i liderzy zespołu zostają. Sporym handicapem jest to, że w tym składzie osobowym gramy kolejny już rok, więc widać lepsze rozumienie i zgranie zespołu. W tym sezonie zależy nam na uregulowaniu tematów treningowych. Będzie ich mniej, ale musi być pełna frekwencja. Kluczowa będzie dyspozycyjność i zaangażowanie. Potencjał drużyny jest spory, co udowodniliśmy wygrywając z liderami, ale trzeba to usystematyzować. Chcemy zrobić krok do przodu. W zeszłym sezonie uniemożliwiono nam grę o wymarzone playoffy, poprzez wcześniejsze zakończenie rozgrywek. Teraz w potencjalnie trudniejszej grupie chcemy się o nie pobić. Budujący jest pozytywny feedback, zarówno kibiców, jak i choćby zainteresowanie treningami naborowymi. Jeszcze kilka tygodni temu na zrzutce.pl zbieraliśmy na wpisowe do ligi. W ciągu dwóch dni kibice zebrali dla nas 4 tysiące złotych (za co jesteśmy ogromnie wdzięczni), których na początku lipca jeszcze nie mieliśmy. To nam dało kopa i od tego momentu zaczęło się układać. W ciągu następnych kilku dni podpisaliśmy nowe umowy sponsorskie oraz aneksowaliśmy stare. Na treningi naborowe zgłosiło się łącznie 24 zawodników. Z tej grupy wytypowaliśmy 12, która właśnie walczy o miejsce w drużynie. Wszyscy są zdrowi i głodni gry w koszykówkę. Projekt „Ogniwo” traktujemy bardzo personalnie, stąd może optymizm w socjalach.

Utalentowani Wiktor Paczkowski i Mateusz Moroń trafili na treningi do ekstraklasowego Kinga. Czy będą łączyć grę w Wilkach Morskich z występami w Ogniwie?

– Obaj trafili do Kinga niejako dzięki trenerowi Bartnikowi, który wcześniej współpracował w STK Wilkach Morskich i pomagał przy Ogniwie. Obecnie jest trenerem od przygotowania siłowego w Kingu. Michał ich rekomendował i z tego co mi wiadomo, obaj wykonują na treningach dobrą robotę. Prawdopodobnie kolejnym „młodym wilkiem”, który pomoże w treningach z ekstraklasą będzie Olek Wiśniewski, jak tylko wróci ze zgrupowania kadry. On i Maks Kołodziej (który w nowym sezonie będzie występował w Bydgoszczy) byli kluczowymi zawodnikami rotacji Ogniwa w poprzednim sezonie, czym zasłużyli sobie na powołania do reprezentacji Polski U18. Mateusz był z nami od trzech lat i debiutował w barwach Ogniwa w dorosłej koszykówce już jako 15-latek. Pozostała grupa wychowanków trenera Adama Sella także u nas debiutowała, z czego jesteśmy bardzo dumni. Treningi z zespołem juniorskim oraz ekstraklasowym Kingiem uniemożliwią raczej dyspozycyjność na wszystkich treningach Ogniwa, a u trenera Majcherka funkcjonuje zasada, że „kto nie trenuje, ten nie gra w meczach”. Już w poprzednim sezonie miewaliśmy kłopot z frekwencją z racji na mnogość rozgrywek. Tym razem musimy szukać rozsądniejszych rozwiązań.

Czy można się spodziewać, że jeszcze jakimś transferem zaskoczycie kibiców?

– Nie jesteśmy klubem, którego stać na duże transfery. Standardowo, jak co roku, od czterech już lat zaczęliśmy od namawiania Maćka Majcherka, ale kołek na którym zawiesił buty wydaje się być za wysoko i ciężko mu sięgnąć (śmiech). Zespół wzmocni 7-8 koszykarzy i będą to ludzie uczący się bądź pracujący w Szczecinie. Niektórzy będą dojeżdżać po 40 km. Będą to młodzi zawodnicy, ambitni, jeszcze przed swoim prime`m, dla których gra w Ogniwie może być trampoliną do gry w koszykówkę na najwyższym poziomie, albo chociaż przyjemną przygodą, bo klimat w zespole jest naprawdę przyjacielski i rodzinny.

Rozmawiał Jakub Lisowski – Głos Szczeciński

źródło: gs24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-08-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved