Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Piotr Blechacz: Nie będę wywracał wszystkiego do góry nogami

Piotr Blechacz: Nie będę wywracał wszystkiego do góry nogami

fot. obozkoszykarski.pl

– Oczekiwaniem władz klubu jest to, aby utrzymać zespół w Energa Basket Lidze – mówi Piotr Blechacz, nowy trener koszykarzy Asseco Arki Gdynia. – Przy obecnej pladze kontuzji w naszym zespole, to nie są idealne warunki do debiutu, ale będziemy patrzeć na każdy kolejny mecz, aby osiągnąć w nim jak najlepszy rezultat. Do każdego przeciwnika podejdziemy na sto procent. Chcemy grać dojrzale i mądrze. Nie będę wywracał wszystkiego do góry nogami – mówi najmłodszy szkoleniowiec w Energa Basket Lidze.

Przez ostatnie lata pełnił pan rolę asystenta Przemysława Frasunkiewicza. Przeczuwał pan, że już niebawem może dostać szansę, aby samodzielnie poprowadzić zespół, czy jednak ta nominacja była dla pana zaskoczeniem?



Piotr Blechacz:Na pewno się tego nie spodziewałem. Przynajmniej nie do czasu aż pojawiła się sytuacja z odejściem trenera Frasunkiewicza. Przeczuwałem, że mogę być jednym z kandydatów, bo to dość naturalny ruch. Na pewno nie czeka mnie łatwe zadanie, ale wierzę, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Chciałem bardzo podziękować klubowi za to, że zaufał mojej osobie.

Wielu kibiców jest zdziwionych tym, że zaledwie 31-letni trener poprowadzi zespół w Energa Basket Lidze. Jak pan dotarł do punktu, w którym znalazł się obecnie?

– Fascynacja pracą trenerską wzięła się od tego, że szkoleniowcem był mój ojciec. Wcześnie zacząłem pierwsze sezony w ekstraklasie. 2 lata spędziłem w Treflu Sopot, gdzie przy pierwszej drużynie pracowałem przez rok z Żanem Tabakiem i Mariuszem Niedbalskim, a wcześniej prowadziłem młodzież i notowałem niezłe wyniki na poziomie II ligi. Zdobyliśmy też mistrzostwo Polski do lat 20. W Gdyni jestem już szósty sezon. Zaczynałem od pracy z trenerem Tane Spasevem, a 4,5 roku przepracowałem z trenerem Frasunkiewiczem. Od PZKosz przez dwa lata z rzędu dostałem szansę pracy w rozszerzonej kadrze Polski u boku Mike’a Taylora i Artura Gronka. Rzeczywiście, jestem bardzo młody jak na trenera, ale zebrałem już sporo doświadczenia. Myślę, że sobie poradzę.

Warunki na trenerski debiut są dalekie od wymarzonych. Asseco Arka jest przetrzebiona kontuzjami, co zresztą odbiło się na ostatnich wynikach. Pozostaje tylko walka o utrzymanie?

– Oczekiwaniem władz klubu jest to, aby utrzymać zespół w Energa Basket Lidze. Ja nie chcę na ten moment mówić o konkretnych celach jakie sam sobie wyznaczam, zwłaszcza że tabela jest mocno spłaszczona. Nie wiemy na ile wzmocnią się jeszcze pozostałe drużyny i jak będą grały. Rzeczywiście, przy obecnej pladze kontuzji w naszym zespole, to nie są idealne warunki do debiutu, ale będziemy patrzeć na każdy kolejny mecz, aby osiągnąć w nim jak najlepszy rezultat. Do każdego przeciwnika podejdziemy na sto procent. Chcemy grać dojrzale i mądrze, a jak ułoży się sytuacja w tabeli, zobaczymy. Nie chcę wybiegać w przyszłość, zwłaszcza że sporo zależy od tego, kogo będziemy mieli do dyspozycji. Czekamy na powrót Mikołaja Witlińskiego, a niewykluczone, że w części spotkań wspomoże nas jeszcze Krzysztof Szubarga. Najważniejsze, aby dopisało nam zdrowie.

Są perspektywy na wzmocnienie drużyny?

– Cały czas rozglądamy się na rynku i monitorujemy sytuację. Do niedzielnego meczu z GTK Gliwice na pewno przystąpimy w dotychczasowym składzie.

Trener Frasunkiewicz był dość mocno krytykowany w związku z ostatnimi rezultatami. Nie było to pana zdaniem nie fair patrząc na problemy z kontuzjami?

– Nie chcę się odnosić do tych komentarzy. Przedstawię tylko swoje zdanie. Uważam, że trener Frasunkiewicz wykonywał bardzo dobrą robotę. Awans do finałowego turnieju Pucharu Polski to niewątpliwie duże osiągnięcie. Do czasu poważnych kontuzji, ten zespół liczył się w walce o awans do play-off. Nie mamy wpływu na to, jaka sytuacja kadrowa nas spotkała. To przypadek losowy, któremu teraz trzeba jakoś zaradzić. Uważam, że pracy trenera Frasunkiewicza nie sposób ocenić inaczej niż pozytywnie.

To on miał na pana największy wpływ?

– Patrząc na liczbę przepracowanych wspólnie lat, na pewno. Staram się jednak czerpać z różnych szkół. Oglądam koszykówkę na najwyższym poziomie jak i młodzieżowe rozgrywki. Z każdego meczu można coś wyciągnąć. Uważnie śledzę innych trenerów i to jak reagują zarówno na sytuacje, które mają miejsce na boisku jak i poza nim.

Jak zamierza zmienić pan sposób prowadzenia Asseco Arki?

– Na pewno nie będzie to zupełnie inny pomysł, bo nie jest to moment na to, aby wywracać wszystko do góry nogami. System wprowadzony przez trenera Frasunkiewicza dawał dobre wyniki do czasu plagi kontuzji. Na pewno będą drobne korekty, zmienię pewne detale. To wszystko jest podyktowane faktem, że nie możemy korzystać z naszych najlepszych strzelców, czyli Szubargi i Przemysława Żołnierewicza. Trzeba inaczej rozłożyć akcenty w naszej taktyce. Zobaczymy jak to będzie funkcjonowało po powrocie Mikołaja Witlińskiego i czy ktoś jeszcze do nas dojdzie.

W niedzielę zagracie na wyjeździe z GTK Gliwice. Niespełna tydzień, który dostał pan na przygotowanie drużyny to wystarczająco dużo czasu?

– Kiedy ma się blisko tydzień czasu na przygotowanie drużyny do meczu na tym etapie sezonu, nie można narzekać. To dość komfortowa sytuacja. Uważnie śledzimy to, co się dzieje w Gliwicach. Odszedł do Partizanu Belgrad, jest u nich nowy center. Cały czas mówi się o tym, że szukają wzmocnienia na obwodzie. Obserwujemy te ruchy, abyśmy mogli przewidzieć jak grać, w zależności od tego, jakim składem nas podejmą.

Rozmawiał Rafał Sumowski – sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved