Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Pierwsza kolejka EBL – więcej rozczarowań niż zachwytów

Pierwsza kolejka EBL – więcej rozczarowań niż zachwytów

fot. Andrzej Romański - plk.pl

Za nami pierwsza kolejka Energa Basket Ligi nowego sezonu 2020/2021. Wśród ocen dominują słowa rozczarowania poziomem gry, jednak czyż mogło być inaczej biorąc pod uwagę czas, jaki miały drużyny na przygotowania? Kilka zespołów wciąż nie gra jeszcze w swoim najlepszym składzie, większość potrzebuje jeszcze kilku tygodni by dopracować wspólne zagrania.

Już na samym początku kilka zespołów z ambicjami na bycie w czołówce potknęło się i musiało uznać wyższość rywali. Lubelski Start przegrał w Stargardzie ze Spójnią, Polski Cukier musiał uznać w Gliwicach wyższość miejscowego GTK, przegrała Również Stal Ostrów, chociaż tu trudno mówić o niespodziance zważywszy, ze grała we Włocławku z Anwilem.



W Stargardzie Spójnia zaskoczyła koszykarzy Startu świetnym początkiem i agresywną grą. Mimo prób odrabiania strat w drugiej połowie spotkania podopieczni trenera Davida Dedka nie byli w stanie wyjść na prowadzenie i ostatecznie dość niespodziewanie przegrali różnicą pięciu punktów. W zespole gospodarzy najskuteczniejszy był Ricky Tarrant, który miał na koncie 19 punktów, ale za bohatera meczu śmiało można uznać Tomasza Śniega (13 punktów, 80% skuteczności rzutów z gry i 100% skuteczności rzutów wolnych, 6 zbiórek). Liderami Startu byli Kacper Borowski i Armani Moore, jednak to nie wystarczyło, by wygrać pierwszy mecz w sezonie. – Mieliśmy fragmenty dobrej gry w ataku, ale głównie defensywą udało nam się zatrzymać zespół z Lublina. Wiadomo, że to są mecze początkowe, nie ma jeszcze płynności w grze, czy skuteczności – przyznał po meczu trener Spójni, Jacek Winnicki.

Śląsk Wrocław nie miał zbyt wielu problemów by pokonać na inaugurację zespół Astorii Bydgoszcz. Wrocławianie byli lepsi niemal w każdym elemencie gry, a Garrett Nevels i Stahinja Jovanović mieli spore wsparcie w młodych polskich zawodnikach. Na uwagę zasługuje skuteczność Nevelsa zza łuku (4/5) i niska skuteczność rzutów z gry bydgoszczan, wśród których jedynym jasnym punktem był Corey Sanders (19 pkt.).  – Ten wynik jest efektem naszych dobrych treningów. Cały zespół dzisiaj zagrał dobrze, każdy spełnił w mojej ocenie swoją rolę – cieszył się po meczu trener Olivier Vidin.

Na pewno niespodzianką był wynik meczu w Gliwicach, gdzie zespół GTK pokonał Polski Cukier Toruń. Twarde Pierniki wciąż w niepełnym składzie długo bronił się, jednak w czwartej kwarcie gliwiczanie rzucili 10 punktów więcej i to miało decydujące znaczenie dla końcowego wyniku. Świetny mecz w ekipie trenera Zollnera rozegrał Martin Krampelj (15 punktów, 10 zbiórek), niezłą skutecznością mógł pochwalić się również Joshua Perkins. Widać, że zagraniczni gracze GTK mogą jeszcze nie raz przeważyć szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny. W zespole z Torunia na pochwały może zasłużyć Damian Kulig, jednak w tym meczu był osamotniony w swoich poczynaniach. – Już pokazaliśmy trochę koszykówki, którą chcę oglądać w wykonaniu mojego zespołu – cieszył się trener gospodarzy, Matthias Zollner.

Ciekawy mecz walki obejrzeli kibice w Sopocie, gdzie Trefl podejmował zespół mistrza Polski, Stelmetu Zielona Góra. Pierwszą połowę wygrali podopieczni trenera Marcina Stefańskiego i gdy wydawało się, że kolejny faworyt będzie miał kłopoty, zielonogórzanie w drugiej połowie pokazali swoją siłę. Ich niekwestionowanym liderem był Blake Reynolds (16 pkt., 6 zbiórek) i w końcówce zespół Żana Tabak pokazał, że wygrana w Superpucharze Polski nie była dziełem przypadku. Trefl również pokazał się z dobrej strony i śmiało można oczekiwać, że drużyna z Sopotu w tym sezonie może być groźna dla wszystkich zespołów z czołówki. – Niestety, ten mecz przegraliśmy, musimy z tego wyciągnąć wnioski – zauważył trener Trefla, Marcin Stefański.

Nierówny był mecz Kinga Szczecin z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Po pierwszej kwarcie sporą przewagę mieli gospodarze, potem błyskawicznie ją stracili i gdy wydawało się, że dąbrowianie wywiozą ze Szczecina wygraną, King zerwał się do walki w czwartej kwarcie. Ostatecznie to podopieczni trenera Łukasza Bieli byli górą, w czym spora zasługa Clevelanda Melvina (22 pkt.) oraz Jakuba Schenka (17 pkt.). Najskuteczniejszym graczem MKS-u w tym spotkaniu był Sacha Killeya-Jones (16 pkt.). – Mecz był do wygrania. W końcówce popełniliśmy trzy błędy, które okazały się bardzo kosztowne. King „odjechał” nam na siedem punktów i nie dał sobie już odebrać wygranej. Wielka szkoda – twierdził po meczu trener Alessandro Magro.

Legia Warszawa nie zawiodła swoich kibiców i pewnie pokonała HydroTruck, przy okazji odsłaniając wszystkie niedostatki radomskiego zespołu. Potwierdziło się, że Justin Bibbins może być w tym sezonie liderem warszawian, nieco zawiódł w debiucie Michał Sokołowski, ale on najwyraźniej potrzebuje jeszcze czasu i zgrania z zespołem. HydroTruck raził nieskutecznością, liczbą strat i bezradnością pod oboma koszami. Z taką grą radomianom będzie bardzo trudno nawiązać walkę z większością zespołów Energa Basket Ligi. – Jestem ogromnie zaskoczony naszą nieporadnością w tym meczu, zawstydzającą wręcz grą. Dużo pracy przed nami – przyznał trener HydroTrucku Robert Witka.

Hitem kolejki okrzyknięto ostatni, poniedziałkowy mecz pomiędzy Anwilem Włocławek i Stalą Ostrów Wielkopolski. Faktycznie spotkanie nie zawiodło, było rozgrywane w szybkim tempie, a oba zespoły pokazały się z dobrej strony. Anwil zatarł niekorzystne wrażenie po meczu o Superpuchar w Kaliszu, a świetna czwarta kwarta w wykonaniu włocławian przesądziła o końcowym sukcesie. Na słowa uznania zasługuje Deishuan Booker, który zdobył 26 punktów, z dobrej strony pokazał się również Ivica Radić. W ekipie Startu zawiedli Victor Rudd i przede wszystkim Josip Sobin, który musiał wcześniej opuścić parkiet za niesportowe przewinienie. Stal swoją wartość będzie musiała udowodnić już w najbliższym meczu w Gdyni – w przypadku braku wygranej czołówka może zacząć uciekać koszykarzom z Ostrowa Wielkopolskiego. – Pokazaliśmy się z dobrej strony jako drużyna. Zespołowość była naszym atutem – chwalił swój zespół po tym meczu trener Dejan Mihevc.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Energa Basket Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved