Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Ostatnie transfery w NBA

Ostatnie transfery w NBA

fot. orlandomagicdaily.com

Tegoroczny trade deadline w NBA przyniósł łącznie kilkanaście wymian. Kilka z nich to ledwie kosmetyczne zmiany, ale doszło także do kilku poważnych transakcji. Klub zmienił m.in. tegoroczny uczestnik All-Star Game, czyli Nikola Vucević. Ogółem w transfery zaangażowało się aż 23 drużyn. Portal newonce.sport wybrał i opisał te najważniejsze.

Pierwszy transfer z całego dnia, w ramach którego JaVale McGee wraca do Denver w zamian za Isaiaha Hartensteina oraz dwa wybory w drugiej rundzie draftu. Dla Nuggets to rozsądna cena za rezerwowego środkowego, tym bardziej, że kogoś takiego jak McGee od początku sezonu im brakowało za plecami Nikoli Jokica. Hartenstein miewał przebłyski, ale za 22-letnim Niemcem nikt w Denver nie będzie tęsknił. Co ciekawe, McGee zdobywał tytuł w trzech z ostatnich czterech sezonów. Jego mistrzowskie doświadczenie powinno się przydać w Kolorado, choć gra na wysokości znów może dać się nieco we znaki choremu na astmę zawodnikowi.



Orlando Magic wreszcie rozpoczęli przebudowę składu – i to od transferu swojego najlepszego zawodnika i jedynego all-stara. Nikola Vucević kosztował dwa wybory w pierwszej rundzie draftu (2021, 2023 – oba chronione w TOP4), Wendella Cartera Jr. oraz przejęcie kontraktu Ala-Faroqua Aminu. To całkiem rozsądna cena za 30-letniego zawodnika, który powinien stworzyć zabójczy duet z Zachiem LaVine’em w Chicago.

Vucević jest pod kontraktem jeszcze przez dwa kolejne lata, a rozgrywa właśnie najlepszy sezon w karierze. Stał się doskonałym strzelcem i jednym z najlepszych wysokich do grania akcji pick-and-pop. Byki sięgnęły także po Daniela Theisa z Bostonu, który powinien być solidnym uzupełnieniem rotacji podkoszowej. Dużo bardziej do gry obok Vucevica pasowałby Carter Jr., ale nie można mieć wszystkiego.

Kolejny gracz pożegnany przez Magic – po Evana Fourniera sięgnęli Celtics, choć zdawało się, że są bliżej Aarona Gordona. Francuz powinien znacznie pomóc Celtom w trakcie ich rozczarowującego sezonu (bilans 21-23), zapewniając zastrzyk punktów, solidną trójkę oraz rozegranie. To dlatego poświęcili na niego znaczną część największego w historii ligi wyjątku TPE.

Oddali też dwa wybory w drugiej rundzie draftu, ale to dla nich żadna strata. Podjęli tym samym spore ryzyko, gdyż 28-latek latem wejdzie na rynek wolnych agentów i będzie mógł odejść za darmo. Jeżeli bostończycy będą chcieli go zatrzymać, to muszą przygotować się na płacenie podatku od luksusu – a w tym momencie drużyna nie wygląda przecież na faworyta do tytułu.

I jeszcze jeden transfer Magic, którzy w czwartek byli chyba najbardziej zajętym zespołem w całej lidze. Aaron Gordon trafił do Denver, a w Orlando przytulili kolejny wybór w pierwszej rundzie oraz całkiem utalentowanego RJ Hamptona. Najlepszą reakcję do ruchów Magic miał Terrence Ross, który na Florydzie koniec końców został, choć też miał być wymieniony. Taka wymiana to jednak przede wszystkim bardzo dobra wiadomość dla fanów Nuggets. Ich zespół zyskuje bowiem wszechstronnego i niezwykle atletycznego skrzydłowego, który idealnie pasuje do drużyny Michaela Malone’a. Tym bardziej że Gordon stał się w tym sezonie bardziej pewnym graczem na dystansie (trafił 38 procent z 112 prób za trzy).

Zaboleć może jednak strata Gary’ego Harrisa, który co prawda często był kontuzjowany, ale szatnia go uwielbiała, a kiedy był zdrowy, był najlepszym obwodowym obrońcą Denver. Co ciekawe, trade deadline okazał się aktywny dla wszystkich, którzy noszą imię Gary. W lidze jest tylko trzech takich koszykarzy i każdy z nich zmienił w czwartek klub: Gary Harris przeszedł z Nuggets do Magic, Gary Clark z Magic do Nuggets i Gary Trent Jr. z Portland do Toronto.

Norman Powell do Trail Blazers to jedna z najciekawszych wymian czwartkowego popołudnia. Dla Portland dużo więcej sensu miał Aaron Gordon, ale zamiast niego jest Norman Powell. Zawodnik prawie sześć lat starszy niż Gary Trent Jr., którego Blazers w tej wymianie poświęcili. Obaj latem tego roku wejdą na rynek – Powell jako niezastrzeżony, a Trent Jr. jako zastrzeżony wolny agent. W związku z tym lepiej było chyba sobie zatrzymać młodszego gracza, którego w razie co można było i tak zatrzymać, wyrównując złożoną mu ofertę. Blazers sporo więc ryzykują, tym bardziej że Trent Jr. już w bańce pokazał swój fantastyczny potencjał po obu stronach parkietu.

Z drugiej strony, Powell rozgrywa znakomity sezon i na ten moment może dać Portland po prostu więcej: nie tylko jako defensor aż na trzy pozycje, ale też jako świetny strzelec. Dość powiedzieć, że 27-latek jest w tej chwili jednym z najskuteczniejszych graczy w NBA na dystansie (44 procent przy 269 próbach). Do tego może grać po dryblingu i potrafi wejść pod kosz – nie powinien mieć więc problemów, by odnaleźć się obok Damiana Lillarda i CJ McColluma. W zamian za niego Raptors otrzymują utalentowanego gracza, z którym mogą wiązać przyszłość. Zadowolone z takiej wymiany są więc obie strony.

Rajon Rondo zainkasował latem ubiegłego roku miły kontrakt w Atlancie, a teraz wraca do Los Angeles. Sięgają po niego poszukujący tego typu gracza już od dobrych kilku lat Clippers, którzy nie wahali się oddać Lou Williamsa. W tym momencie ich atak nie potrzebuje rozgrywającego nastawionego na zdobywanie punktów. Dużo bardziej przyda im się właśnie ktoś taki jak Rondo – tym bardziej ze swoim doświadczeniem. Play-off Rondo trochę jednak będzie Clippers kosztował, bo za ten i przyszły sezon zarobi po 7.5 miliona dolarów. Ekipa z Los Angeles liczy więc na to, że 35-latek w play-off znów nie zawiedzie. Palce w takim transferze na pewno maczał trener Tyronn Lue, który z Rondo współpracował w Bostonie już kilkanaście lat temu. Zadowolony może być także Sweet Lou, który przecież właśnie w Atlancie ma ulubione miejsce ze skrzydełkami kurczaka.

Przez długi czas wyglądało na to, że 76ers sprowadzą Kyle Lowry’ego, dla którego Filadelfia to przecież rodzinne miasto. Szóstki są w tym sezonie wreszcie faworytem do tytułu, dlatego taki ruch byłby zrozumiały. Ostatecznie jednak zdecydowano się sprowadzić nieco gorsze zastępstwo w postaci George’a Hilla, który też jest w stanie rozwiązać obwodowe problemy 76ers. Plusem jest także całkiem przyjazna umowa: 10 milionów dolarów na ten sezon oraz 10 milionów na przyszły (z czego tylko 1.3 miliona jest gwarantowane).

Sięgając po Hilla, nie musieli w Filadelfii żegnać się ani z Tyresem Maxeyem, ani z Matissem Thybulle’em. Zamiast tego oddano trzy wybory w drugiej rundzie draftu oraz środkowego Tony’ego Bradleya, którego wielkim fanem jest m.in. Joel Embiid. To nieduża cena, choć Bradley wyglądał naprawdę dobrze pod nieobecność Kameruńczyka. Z drugiej jednak strony, 76ers wciąż mogą uzupełnić rotację podkoszową na rynku zawodników, których umowy zostały lub zostaną wykupione.

Jedna z najlepszych wymian całego dnia – oczywiście z perspektywy Miami Heat. Nie od dziś wiadomo, że Victor Oladipo bardzo mocno chciał grać na Florydzie. Jego marzenie stało się faktem, a Heat nie wykosztowali się znów tak bardzo. Transfer doszedł bowiem do skutku w ostatnich minutach okienka, a Rockets byli już na tyle zdesperowani, że zgodzili się na Avery’ego Bradleya, Kelly’ego Olynyka oraz prawo do zamiany wyboru w pierwszej rundzie draftu 2022. Czyli „coś” przynajmniej za Oladipo zyskali (problemu nie byłoby, gdyby Rockets zatrzymali sobie po prostu Carisa LeVerta).

Obrońca po zakończeniu rozgrywek mógł wszak odejść z Houston za darmo. Było to tym bardziej prawdopodobne, że kilka tygodni temu Oladipo odrzucił ofertę przedłużenia umowy. Teraz będzie próbował wskrzesić swoją karierę w Miami Heat, którzy kolejny rok wzmocnili się przed trade deadline. Oprócz Oladipo do zespołu dołączył bowiem także Nemanja Bjelica, a już niedługo porozumienie z Heat powinien osiągnąć LaMarcus Aldridge. Tego typu ruchy powinny pomóc drużynie z Miami uratować ten sezon. W tej chwili Heat po pięciu kolejnych porażkach znów spadli w tabeli Wschodu – tym razem na siódme miejsce.

Zdawało się, że środowe starcie Raptors-Nuggets było ostatnim meczem Kyle’a Lowry’ego dla kanadyjskiego zespołu. Mecz ten miał niemal charakter spotkania pożegnalnego, a sam zainteresowany wyglądał na pogodzonego z losem. Tymczasem ani Miami Heat, ani Philadelphia 76ers, ani nawet Los Angeles Lakers nie zdecydowali się sięgnąć po 35-letniego rozgrywającego z mistrzowskim doświadczeniem. Heat nie chcieli położyć na stole ani Duncana Robinsona, ani Tylera Herro. 76ers nie chcieli oddawać Tyrese Maxeya. Lakers z kolei koniecznie chcieli zatrzymać Talena Hortona-Tuckera. Problemem jest kończący się po tym sezonie kontrakt Lowry’ego, który odstraszył zainteresowanych. Raptors zrobili więc zawodnikowi prezent na 35. urodziny: jeszcze przez co najmniej dwa miesiące nie musi pakować swoich walizek.

 

źródło: newonce.sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved