Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > NBA: Lakers wygrali konferencję, wyścig żółwi do play-off

NBA: Lakers wygrali konferencję, wyścig żółwi do play-off

fot. nba.com

Anthony Davis zdobywając 42 punkty, poprowadził Lakersów do kolejnego zwycięstwa. Tym samym już nic nie odbierze Jeziorowcom triumfu w Konferencji Zachodniej. Porażka z Los Angeles komplikuje z kolei sytuację Utah. Jazzmani mogli wrócić na czwarte miejsce, a teraz będą się bronić przed spadkiem na szóste. Na ich szczęście, potknięcia nie wykorzystała Oklahoma.

Ciekawie wygląda również walka o play-off na Zachodzie. Memphis przegrali kolejny mecz i wydawałoby się nierealna wizja spadku poza ósemkę, przestaje być aż tak odległa. Z kolei Spurs mogli odrobić kolejny mecz i umocnić się jako lider grupy pościgowej, ale porażka z Philadelphią sprawiła, że San Antonio spadło ze swojego miejsca na koszt Trail Blazers, którzy żeby awansować na dziewiąte miejsce, nie musieli nawet wychodzić na parkiet.



Powoli zaczyna się krystalizować czołówka Konferencji Zachodniej. Toronto już raczej nie dogoni Bucks, ale dzięki wygranej z Heat, może w zasadzie spać spokojnie na pozycji wicelidera. Z kolei porażka Miami oddala ich od możliwości przeskoczenia Celtów, a niebezpiecznie przybliża do piątego miejsca, na którym czają się Pacers. Wydawało się, że Heat są w stanie wygrać z Raptors, zrobili to w tym sezonie już dwukrotnie i mogli to zrobić po raz trzeci. Kluczowa okazała się pierwsza kwarta, w której Toronto nie osiągnęło jakiejś kosmicznej przewagi, bo tylko 6 punktów, ale to wystarczyło, pozostałe partie kończyły się minimalną przewagą jednej, bądź drugiej drużyny i finalnie o cztery oczka więcej widniały na koncie Toronto. Swój najlepszy mecz w karierze zanotował Fred VanVleet, zdobywca 36 punktów, co jest jego nowym rekordem.

Toronto Raptors – Miami Heat 107:103
(23:17, 25:27, 36:35, 23:24)

Najwięcej punktów:
Fred VanVleet (TOR) – 36
Goran Dragic (MIA) – 25


Nuggets walczą zarówno o dogonienie Clippersów, jak również muszą odpierać ataki goniących ich rywali. Jednym z nich jest Oklahoma. City Thunder zdawali sobie sprawę, że kilka godzin później Lakers powinni się uporać z Jazz, więc otwierała się dla nich szansa, na przeskoczenie Utah w tabeli. Mimo walki i prowadzenia przed czwartą kwartą, Oklahoma tej szansy nie wykorzystała. Sześć sekund przed końcem meczu dała się dogonić Nuggetsom, a na niespełna 3 sekundy przed ostatnią syreną, mając szansę na rozstrzygnięcie meczu, jeden rzut wolny spudłował Chris Paul. W dogrywce City Thunder nie mieli nic do powiedzenia i zwycięstwo powędrowało na konto Denver. Swój punktowy rekord w tym meczu zaliczył Michael Porter Jr., a najlepszy na boisku Nikola Jokic skompletował triple-double (30 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst).

Denver Nuggets – Oklahoma City Thunder  121:113
(23:22, 27:29, 28:30, 31:28, dogr. 12:4)

Najwięcej punktów:
Michael Porter Jr. (DEN) – 37
Shai Gilgeous-Alexander (OKC) – 24


Tego można było się spodziewać. Wizards bez Bradleya Beala, Johna Walla Davis Bertansa nie są w stanie nawiązać walki o play-off. Przegrali trzeci mecz z rzędu i nic nie zapowiada, aby mogli zbliżyć się do Nets na dystans, który pozwoliłby im zagrać dodatkowe mecze o awans. Z kolei Pacers mają już w swoich rękach losy awansu na czwarte miejsce. Wciąż co prawda mają jedno zwycięstwo mniej od Heat, ale w Orlando spotkają się z nimi jeszcze dwukrotnie przed play-off. Do zwycięstwa poprowadził Indianę T.J. Warren, który zanotował double-double (34 punkty, 11 zbiórek), a Czarodzieje jedynie w pierwszej kwarcie podjęli walkę. Co prawda wygrali też wyraźnie czwartą odsłonę, ale było to już wtedy, kiedy przegrywali 22 punktami i Pacers mogli sobie pozwolić na rozluźnienie.

Indiana Pacers – Washington Wizards  111:100
(20:21, 36:26, 34:21, 21:32)

Najwięcej punktów:
T.J. Warren (IND) – 34
Thomas Bryant (WSH) – 20


Memphis trzy pierwsze mecze w Orlando grało z bezpośrednio goniącymi ich rywalami. Trzykrotnie przegrało i wydaje się, że to musi się zemścić, bo teraz czekają ich już mecze tylko z wyżej notowanymi zespołami. Z pewnością nie postawilibyśmy dużych pieniędzy, że Grizzlies zdołają utrzymać ósmą lokatę. Pelikany z kolei zbliżyły się nieco do rywali w walce o dziewiątą lokatę, ale trochę to wygląda jak człapanie na pustyni do oazy. Co jakiś zespół wyskoczy do przodu, to za chwilę złapie zadyszkę i daje szansę innym. Zwycięstwem z Memphis drużyna z Nowego Orleanu zachowała szansę na awans do play-off,  tym bardziej że ma sprzyjający kalendarz. Do składu Pelikanów w końcu w większym wymiarze powrócił Zion Williamson, który zdobył o jedno oczko mniej od Brandona Ingrama, ale po meczu był bardzo zadowolony z postawy drużyny i zwycięstwa.

Memphis Grizzlies – New Orleans Pelicans 99:109
(22:26, 29:32, 23:21, 25:30)

Najwięcej punktów:
Jaren Jackson Jr. (MEM) – 22
Brandon Ingram  (NO) – 24


Spurs już chyba powoli chcieli włączać migacz i widzieli się jako wyprzedzający Grizzlies w najbliższych dniach, kiedy nagle wyprzedził ich samochód, który się nie poruszał. Trail Blazers nie wyszli nawet na parkiet, a i tak przez porażkę San Antonio przeskoczyli ich w tabeli. To jednak Philadelphia mogła tego dnia „sfrajerować”. Sixers prowadzili prawie do końca meczu i dali się wyprzedzić na dwie minuty przed ostatnią syreną. Uratował ich Shake Milton rzutem za trzy punkty na siedem sekund przed końcem. Później Joel Embiid dołożył jeszcze rzut wolny i Philadelphia dowiozła zwycięstwo.

San Antonio Spurs – Philadelphia 76ers 130:132
(32:35, 30:29, 25:35, 43:33)

Najwięcej punktów:
DeMar DeRozan (SA) – 30
Joel Embiid (PHI) – 27


Double-double Anthony’ego Davisa (42 punkty, 12 zbiórek) dało Lakersom zwycięstwo w Konferencji Zachodniej i rozstawienie z jedynką do play-off. Wydawało się, że Jazz powalczą o triumf w tym meczu. Po pierwszej połowie drużyny dzielił dystans jedynie dwóch punktów. Później jednak Lakers odjechali na dziesięć oczek i w czwartej kwarcie pilnowali przewagi ani przez moment nie dając Jazzmanom nadziei na odrobienie straty i końcowe zwycięstwo. W zespole z Utah próbował szarpać Donovan Mitchell, a na tablicach nieźle spisywał się Rudy Gobert, ale po drugiej stronie Davisa świetnie wspomagał LeBron James, który do 22 punktów dołożył 8 zbiórek i 9 asyst.

Los Angeles Lakers – Utah Jazz  116:108
(24:24, 34:32, 28:20, 30:32)

Najwięcej punktów:
Anthony Davis (LAL) – 42
Donovan Mitchell (UTAH) – 33


Zobacz również:
Wyniki i tabele NBA

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved