Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > NBA: Wszystko jasne – Blazers zagrają w play-off

NBA: Wszystko jasne – Blazers zagrają w play-off

fot. essentialysports.com

Przed pierwszym dodatkowym meczem barażowym w lepszej sytuacji zdawali się być Blazers.  W pełni sił są Jusuf Nurkic i Zach Collins, bez których Portland musiało sobie radzić przez dużą część sezonu. Z kolei Grizzlies stracili Jarena Jacksona Jr., dla którego sezon już się skończył. Oczywiście największym handicapem Blazers było to, że mogli sobie pozwolić na porażkę bez konsekwencji w tym meczu.

Portland ma też Damiena Lillarda – absolutnie szalonego strzelca ostatnich dni. Była jednak i obawa, bo ile punktów Lillard by nie rzucił, to Blazers nie wygrywają wybitnie przekonująco. Problemem jest również uszkodzony kręgosłup CJ McColluma, którego trzeba oszczędzać na parkiecie. Atutem Grizzlies jest z kolei Ja Morant. Jeżeli zespołowi z Memphis udałoby się zastąpić Jacksona, to wynik dwumeczu już nie wydawał się tak oczywisty.



Pierwszą kwartę zespoły zaczęły od wzajemnego badania. „Trójka” Kyle’a Andersona dała prowadzenie 11:8 dla Grizzlies i wtedy żarty się skończyły. Blazers zaczęli grać na poważne. Nim Memphis zdążyło się zorientować, przegrywało już 16:30. Portland grało zespołowo, równo rozkładając akcenty w ataku, a na tablicach rządził Jusuf Nurkic, który po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie już 8 zbiórek. Pół sekundy przed końcem kwarty rozmiary porażki w tej partii zmniejszył rzutem za trzy De’Anthony Melton, ale dwunastopunktowa zaliczka przed dalszą częścią meczu mogła napawać Blazers optymizmem.

Grizzlies wiedzieli, że dziś nie mogą sobie pozwolić na taką dekoncentrację, jak w pierwszej kwarcie i rzucili się do odrabiania strat. Jonas Valanciunas wziął ciężar gry na siebie i praktycznie w pojedynkę odrobił dużą część strat. Po dwóch minutach z kawałkiem dystans między drużynami wynosił już tylko punkt na korzyść Portland, a po rzutach wolnych Valanciunasa Grizzlies wyszli na prowadzenie i zabawa zaczęła się od nowa. Natychmiast na boisku pojawił się Lillard, który do spółki z Carmelo Anthonym stawiał czoła Litwinowi i Dillonowi Brooksowi. Końcówka kwarty należała do McColluma i Nurkuca, który już na tym etapie meczu miał całkiem niezłe double-double (15 punktów i 15 zbiórek). Po stronie Grizzlies walczył Ja Morant, dzięki któremu Memphis na półmetku przegrywało tylko sześcioma punktami (52-58).

Memphis musiało rzucić wszystkie siły do odrabiania strat i udało im się to zaskakująco szybko. Wspólne wysiłki Moranta i Brooksa spowodowały, że już w połowie trzeciej kwarty mieliśmy na tablicy remis. Chwilę później do Moranta w skutecznym rzucaniu dołączył Brandon Clarke, swoje dołożył również Valanciunas i Grizzlies wyszli na sześciopunktowe prowadzenie. Takiej przewagi jednak nie udało im się utrzymać, ale skończyli tę partię z jednym tylko punktem prowadzenia mniej (94-89). Nadchodziła decydująca odsłona i wszystkie oczy były zwrócone na świeżo upieczonego MVP „bańki” – Damiana Lillarda. Jeżeli ktoś miał poprowadzić Blazers do zwycięstwa, to właśnie on.

Sygnał do odrabiania strat dał McCollum udanym rzutem za trzy. Chwilę później z półdystansu trafił Grayson Allen i gra się chwilowo uspokoiła. Przez większość kwarty wynik był na styku, co oznaczało, że czeka nas szalona końcówka. Nurkuc cały czas nie mógł dobić do 20 zbiórek, a w międzyczasie double-double osiągnął Valanciunas. Na cztery i pół minuty przed końcem, Grizzlies powiększyli prowadzenie do pięciu punktów, ale wciąż była to bardzo eteryczna przewaga, tym bardziej, że już po chwili Gary Trent Jr. trafił „trójkę” i znów zespoły dzieliły tylko dwa oczka. Wystarczyły kolejne dwie minuty i już bliżej zwycięstwa byli koszykarze z Portland. Na nieco ponad minutę przed końcem McCollum trafił za dwa i sześć punktów przewagi Blazers wydawało się w miarę bezpieczne. Morant i Allen w ciągu czterdziestu sekund zniwelowali trzy oczka dystansu, a szkoleniowiec Memphis poprosił o czas na 42 sekundy przed końcową syreną. Zamiast Grizzlies trafił jednak Anthony i Blazers mieli 21 sekund na obronę sześciu punktów. Wystarczyło dobrze wykonywać rzuty wolne i to się koszykarzom Portland udało. Końcowa syrena oznaczała ich awans do play-off, gdzie już czekają na nich Lakersi.

Memphis Grizzlies – Portland Trail Blazers 122:126
(19:31, 33:27, 42:31, 28:37)

Najwięcej punktów:
Ja Morant (MEM) – 35
Damian Lillard (POR) – 31


Zobacz również:
Wyniki baraży i play-off NBA

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-08-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved