Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > NBA: W finale będzie gorąco – Heat zagrają o tytuł

NBA: W finale będzie gorąco – Heat zagrają o tytuł

fot. Greg M. Cooper -, USA Today Sport

Dokonało się! Po niemal dwóch miesiącach walki w „bańce” na polu bitwy pozostały już tylko dwie armie, które rozstrzygną między sobą sprawę tytułu mistrzowskiego. Dzisiejszej nocy do Los Angeles Lakers dołączyło Miami Heat, które jako trzeci zespół w historii awansowało do finału, zajmując po sezonie zasadniczym piąte lub niższe miejsce (Houston Rockets dokonali tego dwukrotnie z szóstej lokaty, a New York Knicks raz z ósmej). 

Celtowie do ostatniej kwarty mieli wszystko w swoich rękach i popełnili swój śmiertelny grzech, który znaliśmy już wcześniej. Pękli w końcówce, a ręka zadrżała każdemu z żelaznych egzekutorów Bostonu.



Walker, Tatum, Smart, Brown – to wyliczanka kluczowych momentów czwartej kwarty. W tej kolejności od staniu 102:103 pudłowali Celtowie, by w niespełna trzy minuty zatrzasnąć wieka swoich walizek, gotowych na wylot do Bostonu. W ciągu tego czasu Heat dorzucili swobodnie kilka koszów i na trzy minuty przed końcem było już 116:102.

Rok temu Jimmy Butler powiedział, że chce być częścią projektu, który pozwoli wrócić Heat do finałów. Szybko poszło, bo już w najbliższą środę będzie miał okazję zagrać pierwszy w swojej karierze mecz finałowy.

Wspaniała seria. To była prawdziwa rywalizacja – powiedział trener Heat Erik Spoelstra. – Mam na myśli, że pod wieloma względami była to seria, która równie dobrze mogła się skończyć w siódmym meczu, po prostu była bardzo wyrównana. Nasi chłopcy będą czekać na ten finał. Na razie spróbujemy się cieszyć awansem przez jedną noc.

Nie można odmówić Celtom walki w tym meczu. Czterech zawodników zdobyło przynajmniej 20 punktów, a Tatum zanotował 11 świetnych asyst. Cóż jednak z tego, kiedy w kluczowych momentach wszyscy zawiedli. Heat zagrali spokojniej i na dużo większej skuteczności od rywali, więc efekt mógł być tylko jeden.

Miami zasługuje na duże uznanie – powiedział trener Celtics Brad Stevens. – Są super fizyczni, super twardzi, bardzo, bardzo sprytni. Myślę, że są najlepszym zespołem na Wschodzie i zasługują na to, by reprezentować Wschód w taki sposób, jak to robili dotychczas.

Z pewnością dla Celtów porażka będzie ciężka do przepracowania. Po raz trzeci w ostatnich czterech latach stanęli przed szansą awansu do finału i po raz trzeci zeszli z parkietu pokonani. Heat z kolei świetnie mogą zakończyć dekadę, która tak dobrze się dla nich rozpoczęła, bo od czterech z rzędu finałów NBA. Warto tutaj wspomnieć o jednym zawodniku Miami. Udonis Haslem jest jedynym graczem Heat, który awansował do wszystkich finałów, w których się znalazła drużyna z Florydy.

Sam udział w finale nie zadowoli jednak graczy z Miami. Bam Adebayo tuż po meczu myślał już o kolejnym etapie. – Zostały jeszcze cztery (mecze do wygrania -red.). Tylko to się liczy – skwitował krótko gwiazdor Heat.

 

Boston Celtics (3) – Miami Heat (5)  113:125
(27:33, 33:29, 26:26, 27:37)

Stan rywalizacji: 2-4, awans Miami Heat

Najwięcej punktów:
Bam Adebayo (MIA) – 32
Jaylen Brown (BOS) – 26


Zobacz również:
Wyniki play-off NBA

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved