Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > NBA draft 2020 – największe talenty

NBA draft 2020 – największe talenty

fot. usatoday.com

W ostatnich dwóch draftach do NBA napłynęło sporo pierwszorzędnego narybku. Najpierw do ligi wszedł Luka Doncić, który już w drugim sezonie grał na poziomie zbliżonym do MVP rozgrywek. Potem pojawił się Zion Williamson, człowiek z potencjałem na kolejne fizyczne monstrum na parkietach, co błyskawicznie udowodnił. Tak naprawdę to, czy koszykarz New Orleans Pelicans będzie w przyszłości jedną z największych gwiazd basketu, zależy głównie od jego zdrowia. A był przecież Ja Morant, Trae Young, Jaren Jackson Jr., Tyler Herro, Michael Porter Jr., Brandon Clarke…

Draft 2020 już na starcie zapowiada się zdecydowanie mniej obficie. Brakuje gwiazdy przewodniej, niezaprzeczalnej „jedynki” lub kogoś, kto w ogóle mógłby nią być. Klasa zawodników ostatecznie może być zbliżona niezależnie od tego, z jakim numerem na przykład w pierwszej dziesiątce zostaną wybrani. Kto w tym gronie sprawia najlepsze wrażenie?



LaMelo Ball
Młodszy brat Lonzo, który stara się obecnie budować karierę w Pelicans po niezbyt dobrym początku w Los Angeles Lakers. LaMelo ma jeszcze lepsze warunki fizyczne, bo mierzy 201 centymetrów, co czyni go bardzo wysokim jak na pozycję rozgrywającego. Mimo takich wymiarów jest dobry na koźle, ma świetną wizję i nosa do zbiórek, potencjalnie może być kolejną maszynką do triple-double. A minusy? Choć rzuca lepiej niż brat, nadal ma braki w tym aspekcie, a w ostatnim sezonie trafiał ledwie co czwartą próbę. W lidze australijskiej notował też całkiem dużo strat (prawie trzy na mecz), a dodatkowo miał spore problemy z defensywą, a dokładniej rzecz biorąc, prawie w ogóle nie bronił. Potencjalne może być i wielką gwiazdą ligi, i wielkim rozczarowaniem.

Anthony Edwards
Największy kandydat do bycia wyborem numer 1 w drafcie. Minnesota Timberwolves, którzy rozpoczną rekrutację talentów, nie potrzebują ani rozgrywającego, ani centra, bo trzon zespołu mają stanowić D’Angelo Russell i Karl-Anthony Towns. To sprawia, że skrzydłowy z Georgii w teorii najbardziej pasuje do Minneapolis. Jest silny, skoczny, atletyczny i dobry kondycyjnie, ma też jednak dużo wad…

Mimo że Edwards to bardzo dobrze i mocno zbudowany zawodnik, na razie nie należy do dobrze czy w ogóle broniących koszykarzy. W Georgii wskaźniki defensywne drużyny były wyraźnie gorsze, kiedy przebywał na parkiecie, a pod własną obręczą często pozostawał po prostu pasywny. Wątpliwości budzi też jego „trójka”, ale niezłe statystyki z rzutów wolnych pozwalają mieć nadzieję na poprawę. Wilki muszą uważać – kilka lat temu mieli do czynienia z bardzo podobnym koszykarzem Anthonym Wigginsem, który wchodził do ligi jako atletyczny skrzydłowy z niezłym rzutem. I takim pozostał do dziś, niespecjalnie poprawiając czy zwiększając repertuar zagrywek, a nigdy nie stał się też świetnym obrońcą, choć… w 2014 roku pisano, że „jest świetnie zbudowany i stać go na poprawę w tym aspekcie”.

Deni Avdija
Najwyżej notowany koszykarz spoza USA w tym roku pochodzi z Izraela. Avdija uchodzi za największy talent w historii swojego kraju i niewykluczone, że będzie mniej spodziewanym wyborem w czołowej trójce draftu. Teoretycznie jest obrońcą, w praktyce wymiary pozwalają mu na grę także na pozycji niskiego skrzydłowego (ma 206 centymetrów), do tego koszykarz Maccabi Tel-Awiw dobrze kozłuje i może być drugim odciążającym (podstawowym wyprowadzającym akcje bywał raczej w narodowych drużynach młodzieżowych).

Podobnie jak większość młodych koszykarzy ma większe problemy z defensywą. Ma duże kłopoty z właściwym ustaniem zawodników, których broni – stawia zbyt dużą liczbę kroków, co sprawia, że łatwiej go wówczas minąć. Dryblerzy z NBA często mogą korzystać z takiej możliwości. Jeśli Avdija chce liczyć się za Atlantykiem, dalej musi pracować nad rzutem. W lidze jego skuteczność była wyższa niż w Eurolidze, a przed draftem miał dodatkowo pracować nad tym aspektem (skupiał się na przykład na eliminacji zjawiska opuszczania piłki do rzutu tuż po podaniu). Dodatkowym aspektem, na który uwagę zwróci zapewne na przykład sztab Golden State Warriors wybierających z numerem 2, jest inteligencja Deniego – 19-latek to zawodnik bystry, stale pracujący nad własnymi słabościami (co dobrze było widać w długim wywiadzie dla Mike’a Schmitza z ESPN), a dodatkowo posługujący się bardzo dobrym angielskim.

James Wiseman
W teorii jest największym talentem wśród klasycznych centrów w obecnym drafcie, w praktyce może sprawdzić się w nowej NBA i ma ku temu warunki. Jego największym atutem w obecnych realiach ligowych powinno być wybieganie i szybkość, czasem w porównaniach zestawia się go w tych aspektach z… Anthonym Davisem. Niestety od wielu miesięcy nie grał, w NCAA wystąpił tylko w kilku spotkaniach, po czym został zawieszony. Do gry w koledżu już nie wrócił, bo najął agenta (przepisy akademickie tego zabraniają) i skupił się na dostaniu do draftu.

Killian Hayes
Francuz powinien przejść w drafcie trochę niezauważony, ale to kolejny po Avdiji duży talent z europejskich parkietów. W przeciwieństwie do czołówki jego atutem jest defensywa i naturalny talent do bronienia. Dodatkowo zawodnik Ulm ma znakomite warunki fizyczne i nieźle rozgrywa. Mankamentem w jego grze pozostaje skuteczność rzutowa.

Więcej w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved