Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Nasz człowiek w Bilbao – Jarosław Zyskowski

Nasz człowiek w Bilbao – Jarosław Zyskowski

fot. Bilbao Basket

Trzech reprezentantów Polski – Jarosław Zyskowski, Michał Michalak i Michał Sokołowski – biega od kilku miesięcy po parkietach najmocniejszych lig Europy. Co w przypadku polskich koszykarzy wcale nie jest tak oczywiste jak u piłkarzy. „A stać nas na więcej” – mówią. – Cudownie byłoby tu zostać, ale przede mną jeszcze sporo gry – sezon trwa do maja. I na tym się koncentruję – mówi Jarosław Zyskowski.

Jarosław Zyskowski był na sport niemal skazany, wychowywał się we wrocławskim środowisku nasączonym koszykówką, jego ojciec Jarosław także był koszykarzem, reprezentantem Polski.  I choć na swoją szansę czekał długo, to dziś na Zachodzie robi furorę.  Kiedy w Polsce leje deszcz, w Bilbao – gdzie gra dziś reprezentant Polski – świeci słońce. – Temperatura nie spada poniżej 10 stopni, ale na północy Bizkai pada sporo deszczu – mówi w rozmowie ze Sport.pl.



Zeszły sezon Zyskowski zakończył jako mistrz Polski w barwach Stelmetu Enei BC Zielona Góra i MVP sezonu. Przynajmniej tak się mu wtedy wydawało, że zakończył. – Pandemia przerwała grę w Polsce, a ja wyjechałem z dziewczyną nad morze, odpocząć – wspomina Zyskowski. – Byliśmy na spacerze, gdy zadzwonił agent. Powiedział, że jest okazja, by dokończyć sezon w Bundeslidze. W takich sytuacjach nie ma się co zastanawiać. Spakowałem się i ruszyłem – dodaje.

Koszykówka w Polsce zatrzymała się w marcu, niemal natychmiast po wybuchu epidemii. W Niemczech postanowiono – wzorem NBA – dograć sezon w „bańce” w Monachium. W środowisku koszykarskim było jasne, że 28-letni „Zyzio” marzy o wyjeździe zagranicę, ale tempo tego transferu było sensacyjne. I choć Rasta Vechta – klub, który zatrudnił Zyskowskiego „last minute” – wypadła w „bańce” blado, przegrała wszystkie cztery mecze, to Polak zaprezentował się z dobrej strony. Już w pierwszym meczu był najlepszym strzelcem (18 punktów), ale przede wszystkim pokazał, że stać go na odgrywanie ważnej roli w zachodnim klubie. – Wyjechać zagranicę chciałem, od kiedy pamiętam. To odpowiadało mojej mentalności: chciałem się rozwijać, iść do przodu. Sprawdziłem się w polskiej lidze, lidze VTB i Champions League i nie czułem się gorszy – mówi.

Ale takiego rozwoju wypadków nie mógł się spodziewać. Zyskowski nie ukrywa: liczył na to, że dobra gra w Monachium pozwoli mu przedłużyć umowę z Rastą na kolejny sezon. Tymczasem już po dwóch meczach w Bundeslidze podpisał umowę w najlepszej lidze w Europie, hiszpańskiej ACB. Pytam Zyskowskiego, czy jego obecny klub, RETAbet Bilbao Basket, zatrudnił go dlatego, że był MVP i mistrzem polskiej ligi, czy dlatego, że sprawdził się w Bundeslidze? – Pół na pół – odpowiada. – Już wcześniej byłem na liście graczy, którymi się interesują Hiszpanie. Działacze obserwowali Ludde Hakanssona ze Stelmetu, ale przy okazji przyglądali się także i mnie – dodaje.

Hiszpańska Liga Endesa to dla koszykarzy z Europy – poza absolutnymi wyjątkami, które trafią do NBA – ziemia obiecana. Najlepsi gracze z przeszłością w NBA, duże pieniądze, efektowna otoczka.– Na początku nazwiska graczy, którzy tu występują, robiły wrażenie. Ale… przywykłem. To są tacy sami gracze, jak ja – mówi Zyskowski.

W tym sezonie klub z Bilbao będzie bronić się przed spadkiem (z bilansem 3-11 zajmuje 17. miejsce, tuż nad strefą spadkową), ale przed świętami wygrał ważny mecz w kontekście utrzymania. Drużyna Zyskowskiego wygrała z Fuenlabradą 74:70, Polak był jej najlepszym strzelcem, zdobył 17 punktów. Średnio zdobywa 11,3 pkt. w meczu. – Jeśli chodzi o sprawy boiskowe, to z pewnością zaskoczyła mnie intensywność gry. Wszystko dzieje się z maksymalną prędkością. Dlatego nawet ostatnia drużyna w tabeli ma dwóch równorzędnych graczy na każdą pozycję. Ja też staram się podejmować szybkie decyzje, a przede wszystkim być agresywny – z tego zawsze jest korzyść dla zespołu. Stać mnie jednak na więcej – przekonuje.

Zyskowski liczy, że uda mu się zostać w Hiszpanii na kolejny sezon. – Jasne, cudownie byłoby tu zostać, ale przede mną jeszcze sporo gry – sezon trwa do maja. I na tym się koncentruję – kończy.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved