Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Najważniejsze transfery przed nowym sezonem NBA

Najważniejsze transfery przed nowym sezonem NBA

fot. nba.com

Były MVP ligi, czterokrotny lider klasyfikacji asyst i najlepszy rezerwowy ostatniego sezonu są wśród zawodników, którzy zmienili zespoły przed startem nowego sezonu NBA. Rozgrywki ruszają już 22 grudnia, czyli zaledwie kilka tygodni po zakończeniu poprzednich. Przedstawiamy listę najważniejszych graczy w nowych barwach według Przeglądu Sportowego.

Russell Westbrook (Washington Wizards)



Trzy lata temu jako drugi gracz w historii osiągnął średnie na poziomie triple-double i dostał nagrodę MVP. W dwóch kolejnych sezonach też miał przeciętnie dwucyfrowe liczby punktów, asyst i zbiórek, ale nie szły za tym wyniki zespołu. Dlatego w 2019 roku Oklahoma City Thunder bez żalu oddali go do Houston Rockets, gdzie Westbrook miał tworzyć świetny duet z dawnym kolegą Jamesem Hardenem. Rakiety zakończyły jednak sezon nieudanie, a potem w Houston doszło do dużych zmian na ważnych stanowiskach generalnego menadżera i trenera. Westbrookowi i Hardenowi przestało się tam podobać i według nieoficjalnych informacji poprosili o zmianę otoczenia. W przypadku Westbrooka doszła ona do skutku – trafił do Waszyngtonu za Johna Walla. I niezależnie od tego, że ostatnie play-offy były dla niego słabsze (także z powodów zdrowotnych) to nadal przecież jest znakomity zawodnik o wielkich umiejętnościach, choć nieco denerwującym stylu gry. Czy dogada się ze snajperem Bradleyem Bealem i wprowadzi Wizards do fazy play-off albo chociaż turnieju play-in między zespołami z miejsc 7-10?

Chris Paul (Phoenix Suns)

Od pewnego czasu spisywany na straty, a jednak ciągle potwierdzający wielką klasę. Paul w przeszłości regularnie trafiał do pierwszej lub drugiej piątki ligi, cztery razy wygrywał klasyfikację asyst, a sześciokrotnie przechwytów. W 2017 roku odszedł z Los Angeles Clippers do Houston, gdzie raczej nie dopasował się idealnie z Jamesem Hardenem. Wymieniono go na wspomnianego wyżej Westbrooka, a Oklahomę traktowano jak zesłanie. Thunder mieli plątać się w ogonie ligi i ogrywać młodych zawodników. Nic bardziej mylnego, Paul nie zamierzał pozwolić na grę o nic. Zespół z OKC awansował do play-offów, a w nich był blisko wyeliminowania Rockets. Latem Thunder poszli jednak mocno w kierunku przebudowy, czego efektem był transfer do Phoenix Suns. Teraz w wieku 35 lat w swoim szesnastym sezonie w NBA Paul ma być mentorem dla młodych wschodzących gwiazd – Devina Bookera i Deandre Aytona. A Suns chcą osiągnąć to, do czego zabrakło im niewiele kilka miesięcy temu, czyli wskoczyć do ósemki.

Gordon Hayward (Charlotte Hornets)

To z wielu względów jeden z najbardziej zaskakujących ruchów przerwy między sezonami. Hayward ostatnie lata spędził w Boston Celtics, gdzie walczył z kontuzjami i nie pokazał takiej dyspozycji jak wcześniej w Utah Jazz. Miał możliwość wykorzystania opcji przedłużenia umowy o rok, ale z niej nie skorzystał, co wydawało się wręcz szokujące biorąc pod uwagę, że w Bostonie dostałby ponad 30 milionów dolarów. Ale Hayward zaryzykował i wkrótce wylądował w Charlotte, gdzie w najbliższych rozgrywkach otrzyma co prawda trochę mniej, lecz za to dostał czteroletnią umowę za 120 milionów. Właściciel Hornets Michael Jordan musi naprawdę w niego wierzyć. Hayward w nowym zespole zagra zapewne o dużą niższą stawkę niż w Celtics (play-offy będą sukcesem), ale za to w ważniejszej roli, więc może dla 30-latka nie tylko pieniądze były ważny przy tym ruchu?

Montrezl Harrell (Los Angeles Lakers)

Atletyczny podkoszowy był w ostatnich latach najważniejszą podkoszową bronią Los Angeles Clippers i chociaż nie dorobił się miejsca w pierwszej piątce, to często grywał najwięcej z grona wysokich w zespole Doca Riversa. W „bańce” w Orlando wypadł przeciętnie, ale nie zmienia to faktu, że przecież za cały sezon został uznany najlepszym rezerwowym ligi. Harrell przyznał, że nie czuł, iż Clippers naprawdę nadal chcą go w składzie, więc skorzystał z oferty od lokalnego rywala. Być może dostanie trochę mniej minut, ale też presja będzie pewnie trochę mniejsza, bo Lakers w drodze po obronę mistrzostwa mają mocny i wyrównany skład. Pod obręczą oprócz Harrella jest oczywiście Anthony Davis, ale także pozyskany z Toronto Raptors weteran Marc Gasol, który został mistrzem NBA w 2019 roku. Inteligencja boiskowa hiszpańskiego centra powinna być znakomitym uzupełnieniem składu Lakers.

Dennis Schroeder (Los Angeles Lakers)

Temat wyborów najlepszego rezerwowego poprzedniego sezonu będzie zapewne pojawiał się w szatni Lakers, bo niemiecki rozgrywający zajął w nich drugie miejsce za Harrellem. Oklahoma City Thunder w ramach przebudowy oddali go jednak do LA, co uznano za sukces obrońców tytułu mistrzowskiego. Schroedera czeka niełatwe zadanie, bo jest nieformalnym następcą nie byle kogo – Rajona Rondo. Chociaż z pewnością jest w stanie dostarczać więcej punktów to czy może tak świetnie kierować atakiem i wnieść tak wiele zakulisowej wartości? Zaczęło się już kontrowersyjnie, bo Schroeder w wywiadzie stwierdził, że chciałby wychodzić w pierwszej piątce. Trener Frank Vogel ma chyba trochę inne plany…

John Wall (Houston Rockets)

Drugi z bohaterów głośnej wymiany pomiędzy Rockets a Wizards wraca na boisko po prawie dwóch latach. Wall w sezonie 2018/2019 najpierw miał problem z piętą, a potem doznał urazu ścięgna Achillesa i pauzował przez kilkanaście miesięcy. Nie zdążył wrócić w sezonie 2019/2020, nie pojechał z Wizards do „bańki” w Orlando nie chcąc przyspieszać powrotu i ostatecznie skończyło się tym, że koszulki klubu z Waszyngtonu już nie założy. Jego forma po długiej przerwie jest dużą zagadką. Przed kontuzjami był jednym z najlepszych, a przynajmniej najszybszych rozgrywających ligi. Czy zostało jeszcze coś ze starego Walla? I czy dogada się z Jamesem Hardenem? O ile oczywiście ten ostatni zostanie w Houston…

Bogdan Bogdanović (Atlanta Hawks)

Nazwisko Bogdanovicia znalazło się na ustach kibiców i dziennikarzy wcześniej niż powinno, bo przed terminem rozpoczęciem legalnych rozmów wolnych zawodników z klubami. Medialne plotki mówiły, że ostatni pracodawca Serba – czyli Sacramento Kings – dogadał się z Milwaukee Bucks w sprawie transferu. Problem polega na tym, że do jego przeprowadzenia potrzebne byłoby podpisanie przez Bogdanovicia nowego kontraktu, a ustalanie takich szczegółów już w ostatnich dniach nie było zgodne z przepisami. Ostatecznie koszykarz publicznie nie skomentował plotek, ale pojawiły się kolejne nieoficjalne doniesienia – tym razem podkreślające, że Bogdanović wcale nie brał udziału we wspomnianych rozmowach. NBA wszczęła dochodzenie, ale informacji o karach nie ma. A Bogi skorzystał z propozycji Hawks, gdzie będzie jednym z zawodników mających pomóc młodej gwieździe Trae Youngowi w wygrzebaniu zespołu z dna tabeli Konferencji Wschodniej.

Jae Crowder (Phoenix Suns)

Cichy bohater przegranego finalisty NBA Miami Heat. Gdy w połowie sezonu zespół z Florydy dokonywał transakcji z Memphis Grizzlies, to chodziło o sprowadzenie przede wszystkim Andre Iguodali. Potem jednak okazało się, że bardziej wartościowym nabytkiem Heat w tamtej wymianie był Crowder. Jego doświadczenie przydało się w play-offach i bardzo pomogło Heat w drodze do finału. Crowder to trochę podobnie jak Grant wszechstronny skrzydłowy, który m.in. umie bronić graczy z różnych pozycji i dobrze rzuca z dystansu. Tacy koszykarze są teraz pożądani, więc ofert nie brakowało. Weteran wybrał Suns, którzy w przeciwieństwie do Heat o mistrzostwo nie powalczą, ale Crowder powinien być dobrym uzupełnieniem dla Paula, Bookera i Aytona.

Serge Ibaka (Los Angeles Clippers)

Kibice tego słabszego zespołu z LA zapewne długo nie płakali po odejściu Harrella, bo zespołowi udało się zapełnić tę lukę w całkiem niezły sposób. Pochodzący z Kongo reprezentant Hiszpanii dał się poznać jako świetny obrońca i blokujący, a w 2019 roku zdobył z Raptors mistrzostwo. W powszechnej opinii będzie mu trudno zastąpić wartość Harrella w ofensywie, chociaż nie należy zapominać, że w ostatnich sezonach w Toronto dostarczał przeciętnie około 15 punktów, czyli niemało. A w przeciwieństwie do poprzednika całkiem nieźle rzuca z dystansu.

Jrue Holiday (Milwaukee Bucks)

Po klapie w Orlando Bucks potrzebowali wzmocnień. Drużyna z Milwaukee znowu była świetna w rundzie zasadniczej, ale w play-offach zawiodła. Działacze uznali, że przyda się zmiana na obwodzie, która poprawia defensywę i skuteczność z obwodu. Holiday wydaje się dobrym wyborem, bo w Nowym Orleanie rozwinął się w jednego z najlepszych obrońców na pozycji rozgrywającego. W najlepszym sezonie w Pelicans zdobywał średnio ponad 20 punktów, więc może dostarczać w ataku więcej niż oddany w zamian Eric Bledsoe, który nie jest złym graczem, ale najwyraźniej na potrzeby Bucks okazał się niewystarczająco dobry.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved