Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Milos Mitrović ostro o swoich koszykarzach

Milos Mitrović ostro o swoich koszykarzach

fot. legiakosz.com

– Lamonte Turner musi zrozumieć, że jest jeszcze nikim w tej lidze. Jesteśmy w stanie dać mu szansę w kilku kolejnych meczach, ale jeśli jej nie wykorzysta, poszukamy innych rozwiązań – mówił po przegranym spotkaniu z Anwilem Włocławek trener koszykarzy Asseco Arki Gdynia Milos Mitrović.

Gdynianie ulegli w niedzielę wciąż niepokonanym „Rottweilerom” 78:83. Choć pozostawili po sobie całkiem niezłe wrażenie, bo przez długie fragmenty wynik kręcił się wokół remisu, a nawet wskazywał prowadzenie skazywanych na pożarcie miejscowych. Najwięcej krwi napsuł włocławianom Novak Musić, który do przerwy zaaplikował im aż 22 punkty. To tyle samo, ile zgromadził ich w całym meczu kapitan Bartłomiej Wołoszyn. Zażarta walka trwała właściwie przez całe 40 minut.



Czego zatem zabrakło żółto-niebieskim do sprawienia sensacji? Kogoś, kto w najważniejszym momencie odciążyłby Musicia i Wołoszyna i dał coś od siebie. Koszykarskim kilerem miał być chociażby zakontraktowany na miesięczny okres próbny Amerykanin Lamonte Turner. Niestety, 24-latek wciąż szuka zaginionej po urazie barku formy. Do tej pory trafił ledwie 4 z 20 oddanych rzutów. Gra bardzo statycznie i przewidywalnie. – Uważam, że Lamonte dostał od nas duże wsparcie. Pomóc chcieli mu wszyscy, od pracowników klubu aż po jego kolegów z drużyny. Obserwowałem go przez długi czas latem, podobnie jak w przypadku Novaka Musicia. Przed ściągnięciem go do zespołu dostałem ze Stanów Zjednoczonych gwarancję, że kłopoty z barkiem zostały zażegnane, co oczywiście nie było prawdą, bo Lamonte nie potrafi oddać prawidłowo rzutu. Bardzo mnie to niepokoi – mówi Milos Mitrović.

Szkoleniowiec Asseco Arki nie zamierzał jednak rozgrzeszać swojego podopiecznego, którego przyszłość w klubie znad morza rozstrzygnie się niebawem. – Turner musi się jeszcze sporo nauczyć. Musi zrozumieć, że na ten moment jest jeszcze nikim w tej lidze, i przestać dyskutować z sędziami. Tu w Europie gra się szybciej, a Lamonte ciągle nie rozumie, że nie ma 35 sekund na rozegranie akcji [w akademickich rozgrywkach NCAA tyle właśnie ma się czasu na oddanie rzutu]. Jestem w stanie przymknąć oko na gestykulacje czy niepoprawny body language, gdy zawodnik gryzie parkiet i podchodzi do spotkania jak do ostatniego meczu w życiu, ale inni gracze też muszą się podłączyć. Myślę, że stać nas na to, by dać mu ostateczną szansę w następnych meczach. Jeśli jednak jej nie wykorzysta, będziemy zmuszeni rozejrzeć się za innymi rozwiązaniami – dodał serbski trener.

Dlaczego katastrofalnie spisującego się Turnera nie zastąpił przyspawany ostatnimi czasy do ławki rezerwowych Mateusz Kaszowski? – Nie jest to łatwa sytuacja. Kiedy chcemy kogoś sprawdzić albo komuś podziękować, to dajemy mu szansę do samego końca. Zastanawiałem się niedawno nad takim posunięciem, lecz wychodzę z założenia, że gdy zawodnik na dwa-trzy mecze został odsunięty z rotacji, nie powinien wchodzić na boisko w najważniejszym momencie. Rzucenie go na głęboką wodę byłoby ryzykowne, bo w przypadku niepowodzenia cała odpowiedzialność spadłaby na jego barki. A nie chcę pozbawiać kogoś pewności siebie tylko dlatego, że Lamonte Turner musi sobie odpocząć od robienia głupot na boisku – opisał bez ogródek tę sytuację Mitrović.

Niedyspozycja Amerykanina to jedno, ale należy także pamiętać, że w zespole są też inni koszykarze mogący wesprzeć osamotnionych kolegów. Katastrofalne spotkanie zaliczył Adrian Bogucki (2 pkt i 2 zbiórki), który od początku sezonu częściej rozczarowuje, niż zachwyca. Mizernie spisuje się Nikola Misković, który nadal nie może się wstrzelić (3/11 z gry). Winą za brak pomocy dla „Wołka” i Musicia nie należy zatem obarczać wyłącznie Turnera.

Wygląda jednak na to, że cierpliwość sztabu sukcesywnie się wyczerpuje. Marne wydają się szanse na przedłużenie miesięcznego kontraktu z Turnerem. Jak podkreśla trener Mitrović, klub stale rozgląda się na rynku za alternatywami i dostępnymi koszykarzami. Choć nie jest to łatwe zadanie. – Ciężko jest znaleźć odpowiedniego zawodnika na tym etapie sezonu. Dużo łatwiej byłoby zakontraktować kogoś w okresie przygotowawczym. Teraz mamy na głowie znacznie więcej rzeczy, jak chociażby prowadzenie treningów czy przygotowywanie drużyny do kolejnych meczów ligowych. Znalezienie czasu na bardzo długie rozmowy z agentami to ogromne wyzwanie. Na tę chwilę najbardziej potrzebny jest nam obwodowy potrafiący seryjnie zdobywać punkty. Nie mamy w dalszym ciągu zawodnika, który mógłby odciążyć Novaka i dać mu chwilę odpoczynku na ławce. Dostałem zza oceanu informację, że niebawem kończyć będą się umowy wielu graczy w NBA i G-League [zaplecze NBA]. Pytanie, czy będziemy w stanie sprostać ich oczekiwaniom finansowym. Jeżeli tak, mam nadzieję, że podejmiemy lepsze decyzje niż teraz – zakończył szkoleniowiec.

źródło: trojmiasto.wyborcza.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved