Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Mihailo Uvalin: Ciężka praca przyniesie efekt

Mihailo Uvalin: Ciężka praca przyniesie efekt

fot. youtube

Niespodziewanie wrócił na ławkę trenerską i w pierwszym meczu sensacyjnie ograł mistrza i wielkiego faworyta. Mihailo Uvalin ma na swoim trenerskim koncie złote medale w Polsce i Belgii, ale też kilka nieudanych przygód. Teraz zdecydował się na pracę w Radomiu. – Propozycja była trochę połączeniem powrotu na ławkę i pomocy przyjacielowi. Nie wiem, czy zdecydowałbym się przyjąć ofertę w innym zespole – tłumaczył serbski szkoleniowiec w rozmowie z TVPSPORT.PL.

W pierwszym meczu pod pana wodzą HydroTruck sensacyjnie pokonał mistrza Polski. Co było kluczem do zwycięstwa?



Mihailo Uvalin: – Weszliśmy na boisko pełni energii. Wykonaliśmy świetną pracę w obronie. Niespodzianką może być to, że udało się nam kontrolować mecz. Walczyliśmy z zespołem, który walczy o mistrzostwo i gra poważne starcia w Europie. Od początku zobaczyliśmy, że jesteśmy w stanie z nimi rywalizować. Moim zdaniem o wyniku zadecydowały nasza energia i podejście do meczu. Nie chcę mówić, że nie czuliśmy presji. Ewentualne zwycięstwo byłoby świetną sprawą, a przy porażce nikt nie mógłby mieć pretensji. Zawodnicy wyszli na parkiet z czystą głową. Dobra skuteczność w ataku dodała drużynie wiary. Na koniec połączenie różnych czynników spowodowało, że mogliśmy cieszyć się z wygranej.

Stal mogła was trochę zlekceważyć i nieco luźniej podejść do tego spotkania?

– Mogło tak być, ale teraz to nas za bardzo nie interesuje. Czasami tak się dzieje, gdy czołowy zespół walczy ze znacznie słabszym. Mecz trwa 40 minut, cały czas to powtarzam. Statystyki i przedmeczowe analizy nie grają w koszykówkę.

Po kilku latach przerwy wrócił pan do Energa Basket Ligi. Propozycja z Radomia była dużym zaskoczeniem?

– Przyjaźnię się z Piotrem Kardaszem, prezesem klubu z Radomia. Propozycja była trochę połączeniem powrotu na ławkę i pomocy przyjacielowi. Nie wiem, czy zdecydowałbym się przyjąć ofertę w innym zespole, gdzie nie miałbym tak dobrych relacji z prezesem, jak mam tutaj. Jestem w nowym miejscu i chcę uratować ekstraklasę dla tego klubu.

Pojawiły się u pana ponowna ekscytacja, dreszczyk emocji i radość związane z powrotu na ławkę?

– Na początku nie byłem pewny, jak wszystko będzie wyglądało. Po kilku dniach pracy z chłopakami wróciła pozytywna energia. Cieszę się z powrotu do pracy. Zawodnicy ciężko trenowali. Wszystko w tym czasie zmieniliśmy. Nie chcę oceniać i analizować pracy poprzedniego trenera. Pokazałem drużynie, że możemy iść w nowym kierunku. Postawiłem na zmiany. Widziałem pozytywną reakcję w zespole. To jeszcze bardziej mnie napędziło. Wygrana ze Stalą dała mi wiele radości i satysfakcji.

Jak minęły panu poprzednie miesiące? Pomagał pan Turowowi Zgorzelec i pracował jako agent?

– Ciężko było mi podjąć decyzję. Mam dobrego przyjaciela, który jest adwokatem i mocno pomagał mi w pracy. Kiedy otrzymałem propozycję z Radomia, musiałem zrezygnować z funkcji agenta. Teraz jestem skupiony tylko na trenerskich obowiązkach. Nie wiem, jak będzie wyglądała moja przyszłość i ciężko mi teraz powiedzieć, czy kiedyś do tego nie wrócę. Teraz o tym nie myślę. Powrót na ławkę nie był moim celem. Spróbowałem też pomóc prezesowi Piotrowi Borowemu w Turowie Zgorzelec. Na razie nie mają wyników, ale to szybko powinno się zmienić. W Zielonej Górze prowadzę akademię koszykarską. Mamy teraz najlepszy moment w historii. Nigdy nie mieliśmy więcej dzieci. Po lockdownie przyszło do nas mnóstwo młodych chłopaków. Mam bardzo dobrych trenerów. Dlatego też mogłem wyjechać do Radomia. Gdyby w Green Starze wszystko nie było tak poukładane, to nie pozwoliłbym sobie na opuszczenie akademii.

Pracuje pan teraz z zawodnikami, których jeszcze nie tak dawno miał pod sobą. To w jakikolwiek sposób nie zaburzyło waszej współpracy?

– Jestem profesjonalistą i rzeczy z przeszłości nie mają wpływu na to, co się teraz dzieje. Kiedyś pomogłem im w znalezieniu pracy, ale później oni sami muszą pokazać, że zasługują na miejsce w składzie. Nic nie przychodzi za darmo. Pracuje w koszykówce od blisko 30 lat. Wiele lat przebywam w Polsce. Wszyscy wiedzą, w jaki sposób działam. Zawodnicy są przeze mnie traktowani na równi. Nikogo nie zamierzam faworyzować. Przeszłość nie będzie miała żadnego wpływu na naszą współpracę. Jak będą trenowali i walczyli, to otrzymają szansę. Jeżeli nie, to będą mieć problem.

Jak ma grać pana zespół? Co chcecie zmienić?

– W meczu ze Stalą wprowadziliśmy sporo zmian. Były również słabsze momenty, kiedy rywal nas gonił i mocno naciskał. To jest normalne, bo w kilka dni nie zrobisz wszystkiego. Musimy poprawić sporo rzeczy w obronie i ataku. Mogę powiedzieć sporo dobrego o moich zawodnikach. Zmieniliśmy praktycznie wszystko. Od taktyki po samo podejście do meczu. Ciężko będzie nam utrzymać tak wysoką intensywność, ale chcemy powalczyć z każdym przeciwnikiem. Mogę obiecać energię i wolę walki. Na pewno damy z siebie wszystko i nie odpuścimy w żadnym meczu.

Myślicie nad wzmocnieniami w najbliższym czasie?

– Mocno śledzimy rynek. Mamy jedno wolne miejsce dla obcokrajowca. Z jednej strony chciałbym dać szansę zawodnikom, którzy teraz ciężko pracują. Z drugiej, przydałby się ktoś, kto jeszcze wzmocniłby rotację.

Na jakiej pozycji?

– Myślimy o „dwójce”, która dobrze gra z piłką i pomoże nam również w rozegraniu. Zależałoby nam o zawodniku pokroju A.J.Englisha. Rynek transferowy jest w tym momencie szalony. Nie ma dużego wyboru. Na razie zastanawialiśmy się nad wieloma koszykarzami, ale żaden z nich nie pasował do naszej charakterystyki.

Reprezentacja Polski rozpoczyna walkę o mistrzostwa świata. Trafiliśmy do silnej grupy z Niemcami i Izraelem. Jak ocenia pan nasze szanse na awans i rewolucję, jaka ma teraz miejsce w polskiej kadrze?

– Przeciwnicy są bardzo mocni. Jest nowy trener, zespół, wielu młodych zawodników. Wyniki na pewno nie przyjdą od razu. W poprzednich latach Polska nie miała tak silnej grupy na początku eliminacji. Igor ma dużo doświadczenia. Od lat pracuje w polskiej koszykówce. Ma na koncie mistrzostwa i wiele razy pokazywał, że potrafi poradzić sobie z różnymi zespołami. Teraz czeka go praca z najważniejszą drużyną w kraju. Odmłodzenie musi w końcu przyjść. Największym problemem polskiej koszykówki jest brak dobrych krajowych zawodników. Zobaczyłem to, gdy współpracowałem z Turowem. Musimy być cierpliwi wobec trenera. To najważniejsze. Polska tworzy nową drużynę. Jeżeli przyjdą wyniki, to wszyscy będziemy zadowoleni. Jeżeli nie, to musimy nadal wierzyć w pracę trenera oraz umiejętności zawodników. Ciężka praca przyniesie efekt.

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-11-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved