Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Michał Michalak doceniany w Niemczech, jest najlepszym strzelcem Bundesligi

Michał Michalak doceniany w Niemczech, jest najlepszym strzelcem Bundesligi

fot. SYNTAINICS MBC

Michał Michalak jest na dobrej drodze, by pójść w ślady Roberta Lewandowskiego. 27-letni koszykarz najlepszym zawodnikiem świata w swojej dyscyplinie nie zostanie, ale ma duże szanse na tytuł króla strzelców Bundesligi. Świetnie prezentuje się w tym sezonie w barwach Syntainics Mitteldeutscher BC i może być pierwszym europejskim zdobywcą „korony” od czasów Dirka Nowitzkiego.

To porównanie ze znakomitym piłkarzem jest oczywiście na wyrost i pół serio. Co prawda w koszykówce liga niemiecka ma w kontynentalnej hierarchii dość podobną pozycję, ale Michalak gra w zespole środka tabeli, a nie wielkim Bayernie Monachium. Nawet w małej miejscowości Weissenfels (gdzie gra na co dzień zespól Michalaka) kibice nie żartują, że mają swoją wersję Lewego. – Nie spotkałem się z takimi porównaniami. Musiałbym jeszcze długo pracować i wiele osiągnąć, by w Niemczech mówili o mnie jak o Lewandowskim – podkreśla Michał Michalak.



Tak już całkiem poważnie jego występy w Bundeslidze robią duże wrażenie, bo najwięksi optymiści nie spodziewali się takiego wystrzału. Michalak z ojczyzny po poprzednim, skróconym przez pandemię koronawirusa sezonie wyjeżdżał jako najlepszy strzelec Energa Basket Ligi w barwach Legii Warszawa, ale drużyna ze stolicy nie miała imponujących wyników. Przeskok na wyższy poziom wydawał się trudny, a okazało się, że reprezentant Polski ma za zachodnią granicą statystyki porównywalne z tymi w ojczyźnie.

W Legii zdobywał średnio 21,9 pkt przy 45 proc. skuteczności z gry, miał ponad cztery zbiórki i cztery asysty. Grał przeciętnie ponad 34 min, czyli o prawie 6 więcej niż obecnie. Osiągnięcia z ligi niemieckiej to średnio 21 pkt, 4,4 zbiórki, 2,8 asysty i 50 proc. skuteczności z gry, w tym znakomite 49 proc. z dystansu. – Podpisując kontrakt w Niemczech wiedziałem, że będę ważną postacią w drużynie. Byłem po rozmowie z trenerem Silvano Poropatem, który powiedział, że zaczyna budowę składu ode mnie, ale nie wiedziałem, jak będzie ten skład wyglądał. Wiedziałem, że wcześniej walczyli o utrzymanie i że to małe miasto. Wyszło w praniu, udowadniałem swoją wartość, budowałem pozycję w drużynie. Mam duże zaufanie trenera, który na mnie stawia i daje mi duże możliwości wykazania – mówi Michalak, który tylko w cztery z 14 meczów ligowych i pucharowych nie zdobywał więcej niż 20 pkt. Jego pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców jest zaskakujące, bo ostatnio wygrywali ją głównie koszykarze z USA. Ostatnim urodzonym w Europie triumfatorem był w… 1999 roku słynny Dirk Nowitzki, później legenda NBA. Potem wygrywali jeszcze pochodzący z Kamerunu Narcisse Ewodo z francuskim paszportem i naturalizowany w Bułgarii Amerykanin Darius Adams.

Michalak nie ukrywa, że doświadczenie z Legii się przydaje, bo jego rola okazała się bardzo podobna. Czyli zupełnie przeciwnie niż np. w sezonie 2018/2019 w Anwilu Włocławek, gdzie był na drugim planie. Wtedy na dodatek walczył z kontuzją, po której wrócił na boisko pod koniec rozgrywek i zdobył mistrzostwo z Anwilem w zasadzie jako zawodnik zadaniowy. Umowę z Legią podpisał późno, a zespół z Warszawy prezentował się wtedy słabo, więc raczej nie uznawano tego za krok do przodu. Okazało się jednak, że w Legii zapracował na kontrakt w mocniejszej lidze. Bo co do tego, że Bundesliga jest przynajmniej trochę mocniejsza nie ma wątpliwości. – Rzuca się w oczy atletyczność na wszystkich pozycjach i mobilni podkoszowi gracze. Z tego powodu w końcówkach meczów, czasami nawet w całej drugiej połowie zespoły stosują zamiany krycia, które przy takich wysokich trudniej tutaj wykorzystać. Jest dużo agresywnej obrony na całym boisku. Na pewno jest to spore wyzwanie, ale cieszę się, że mam taką możliwość – podkreśla koszykarz.

W 2018 r. w MBC pracował polski trener Wojciech Kamiński, który prowadził Michalaka w Legii przez kilka tygodni pod koniec poprzedniego sezonu. Zawodnik po ofercie z Niemiec nie pytał Kamińskiego o zdanie na temat klubu z Weissenfels, bo… już je znał. W trakcie współpracy panowie rozmawiali o Bundeslidze, a Kamiński pozytywnie wypowiadał się o organizacji MBC i mieście, choć przecież odszedł stamtąd przedwcześnie w trakcie sezonu. To też utwierdziło Michalaka w decyzji o zaakceptowaniu propozycji. – Później w klubie pytali, czy znam trenera Kamińskiego, przewijał się w rozmowach, ale nie wnikałem w sytuację z jego rozstaniem – mówi Michalak, dla którego to już trzeci klub zagraniczny. Był krótko we Włoszech i spędził sezon 2017/2018 jako rezerwowy w hiszpańskiej ekipie z Saragossy. Wcześniej występował w ojczyźnie, choć dawno temu w kategoriach młodzieżowych wydawało się, że może szybko opuścić Polskę. Michalak należał do kadry, która w 2010 r. zdobyła wicemistrzostwo świata kadetów. Najbardziej znani z jego kolegów z tamtej kadry to Mateusz Ponitka (obecnie Zenit Petersburg), Tomasz Gielo (MoraBanc Andora) i Przemysław Karnowski (przez kontuzje obecnie nie gra).

Zespół Mitteldeutscher BC z bilansem pięciu zwycięstw i siedmiu porażek plasuje się teraz na dającym prawo gry w play-off ósmym miejscu, ale jeszcze niedawno nie było tak kolorowo. Drużyna Michalaka nieźle wypadła w przedsezonowych rozgrywkach o Puchar Niemiec wygrywając dwa z trzech spotkań (co jednak nie dało awansu do Final Four), lecz można było je potraktować jak sparingi przed ruszającym dopiero w listopadzie sezonem. W rundzie zasadniczej MBC na starcie przegrali cztery mecze. – Początek nie był łatwy, przed pierwszym spotkaniem trenowaliśmy 2,5 miesiąca. Po dwóch porażkach pojechałem na kadrę na mecze eliminacji ME i po powrocie czułem olbrzymią różnicę, czułem się lepiej fizycznie. Zaczęliśmy grać lepiej. Przegraliśmy z Hamburgiem, ale potem walczyliśmy z Bayernem i w końcówce zabrakło nam jakości. Później przyszły cztery zwycięstwa z rzędu. Pierwszym celem klubu jest utrzymanie. Ale widzę, jak wygląda liga, poznałem przekrój drużyn i myślę, że realnie jesteśmy w stanie walczyć o play-off. Liga jest wyrównana, często decyduje kwestia dyspozycji dnia, przygotowania, są niewielkie różnice – tłumaczy Polak, który w ostatni weekend nie mógł zagrać z powodu urazu uda, ale na kolejne spotkanie z liderem z Ludwigsburga planuje być gotowy.

Niestety tego spotkania nie obejrzą na żywo kibice z Weissenfels. Na początku sezonu mogli się pojawiać na trybunach, ale od wielu tygodni mecze odbywają się bez fanów. Michalak uważa, że z perspektywy czasu Bundesliga mogła zacząć sezon dużo wcześniej niż w listopadzie. Dla porównania polska EBL ruszyła w sierpniu i zdecydowanie dłużej mogła grać z kibicami. W Niemczech spodziewają się, że będzie ciężko o grę z publicznością do końca rozgrywek. Na razie z powodu dużej liczby przypadków koronawirusa ostry lockdown przedłużono do połowy lutego. Na szczęście groźby zawieszenia rywalizacji nie ma, choć taki pomysł też był rozpatrywany. – Gdy w listopadzie w Polsce zaczęli znowu wprowadzać obostrzenia, to w Niemczech było dość luźno. W grudniu praktycznie w ciągu dwóch-trzech dni pozamykano wszystko, teraz otwarte są w zasadzie tylko sklepy spożywcze, moja córka nie chodzi do przedszkola. Można powiedzieć, że jest jak w marcu ubiegłego roku w Polsce – opowiada Michalak przyznając, że brak kibiców dużo zmienia i w pewnym sensie debiutującemu w lidze zawodnikowi ułatwia grę, bo nie doświadcza dopingu w najgorętszych obiektach rywali. Za to musi stosować się do restrykcyjnych protokołów bezpieczeństwa. Przykładowo jeśli piłka wpadnie na trybuny, to nie można z niej ponownie skorzystać. W halach wydzielono strefy dla osób przetestowanych na koronawirusa i nieprzetestowanych. Do tej pierwszej grupy należą zawodnicy, którzy są badani dwa razy w tygodniu na koszt klubu.

Dobre występy Michalaka w MBC zaowocowały zainteresowaniem ze strony innych klubów. Michalak dostał propozycję z włoskiego zespołu z Brescii, w którym kiedyś zagrał jeden mecz. Uznał jednak, że nie jest to dla niego dobre rozwiązanie, bo Lega A wcale nie wydaje się obecnie dużo silniejsza niż Bundesliga. O ile w ogóle. Klub z Brescii chciał wykupić kontrakt Michalaka, ale w aktualnej umowie Polaka nie znajdował się żaden buyout. Mitteldeutscher BC musieliby więc się zgodzić, o co byłoby pewnie trudno. Nie było jednak nawet tak zaawansowanych rozmów. W Brescii oferowali kontrakt na 1,5 roku, co z jednej strony jest atutem, bo daje pewność pracy w kolejnym sezonie, ale z drugiej strony Michalak w obecnej dyspozycji pracuje na jeszcze lepszą ofertę. Dlatego nie szuka możliwości odejścia i nie chce się spieszyć z wyborem kolejnego pracodawcy. – W obecnych czasach tym bardziej staram się nie wybiegać daleko w przyszłość, ale skupiam się na tym, by z meczu na mecz utrzymywać swoją formę. Gdy przyjdą wakacje, to będę myślał, co dalej – zapowiada.

źródło: sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved