Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Memphis Grizzlies bez szaleństw i… doświadczenia

Memphis Grizzlies bez szaleństw i… doświadczenia

fot. Memphis Grizzlies

Memphis Grizzlies byli wstrzemięźliwi w okresie transferowym, co oznacza, że nadal będą musieli liczyć na rozwój swoich młodych liderów. I zapewne środek tabeli Zachodu to ich maksimum możliwości.

Grizzlies stracili w ostatnich miesiącach dwóch zawodników grających w play-off i rundzie zasadniczej średnio ponad 20 minut. Odejście Graysona Allena nie powinno być bardzo istotne, bo to tylko dający iskrę z ławki wszechstronny obwodowy. Jego minuty mogą dostać np. Jarrett Culver i/lub Kris Dunn, którzy co prawda mają za sobą krótką karierę w NBA, ale już potrzebę jej odbudowania. W ostatnim sezonie grali słabiej (Culver w Timberwolves) lub dużo mniej (Dunn w Hawks) niż wcześniej. Ważniejsza jest zmiana na pozycji środkowego w Memphis – Jonasa Valanciunasa wymieniono na Stevena Adamsa. W ten sposób Grizzlies stracą trochę podkoszowego talentu w ofensywie, bo Nowozelandczyk sam sobie punktów nie wykreuje i trzeba go obsłużyć. Z drugiej strony z Adamsem powinni poprawić obronę. A przecież już w ostatnim sezonie byli pod tym względem na 7. miejscu.



Adams – choć młodszy od Valanciunasa – ma także większe doświadczenie z gry w play-off. W Grizzlies będzie weteranem, w składzie tylko on i Kyle Anderson mają po 28 lat, a nikt więcej. A najlepsi zawodnicy dużo mniej. Błyskotliwy rozgrywający Ja Morant i skrzydłowy Jaren Jackson to 22-latkowie, a drugi strzelec Niedźwiadków z ostatnich rozgrywek Dillon Brooks skończył niedawno 25 lat. Do tego dochodzą młodsi od niego Desmond Bane, Xavier Tillmann, Brandon Clarke, Tyus Jones, De’Anthony Melton, Killian Tillie, John Konchar – to wszystko koszykarze, których krzywa rozwoju idzie w górę i ich limit możliwości w najbliższym sezonie trudno przewidzieć. W zasadzie trudno w zespole wskazać kogokolwiek, kto szczyt kariery ma już na pewno za sobą.

Talentu jest tu sporo, ale doświadczenia niewiele i to może okazać się problemem. Grizzlies są jednak w takim momencie, że bardziej niż wygrane za wszelką cenę liczy się nauka. Owszem, chcą zwyciężać i pokazali to udanie walcząc wiosną w barażach przeciwko Golden State Warriors. W Memphis zdają sobie zapewne sprawę, że obecnie szczytem możliwości Moranta i spółki przy dobrym układzie jest druga runda play-off, a przecież drużynę w NBA buduje się po to, by zdobyć mistrzostwo. Do tego potrzeba wsparcia weteranów, których działacze w odpowiednim momencie. Może nawet zmienią wtedy trenera uznając, że 37-letni obecnie Taylor Jenkins jest dobry do „młodzieży”, ale nie do gry o poważne cele?

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2021-10-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved