Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Mateusz Ponitka: Zostawimy serce na boisku tak, jak na mistrzostwach świata

Mateusz Ponitka: Zostawimy serce na boisku tak, jak na mistrzostwach świata

fot. fiba.basketball

Mateusz Ponitka wrócił do gry. Został nowym kapitanem koszykarskiej reprezentacji Polski. – Dziękuję trenerowi za zaufanie. Chcemy stworzyć atmosferę wzajemnego zaufania, aby… po prostu wygrać – mówił w rozmowie z TVPSPORT.PL. –  Już 29 czerwca zaczynamy walkę o nasze marzenia. Na pewno było wyczekiwanie przed meczami kontrolnymi. Widziałem głód w oczach chłopaków. Każdy chce grać i walczyć za kadrę. Na tym będziemy bazować – dodaje.

Rozegrałeś swoje pierwsze mecze po prawie dwumiesięcznej nieobecności. Jak ponownie czułeś się na parkiecie?



Mateusz Ponitka: Fizycznie czułem się dobrze. Głowa trochę musiała się hamować, bo miałem wytyczne, że z Tunezją mogę grać tylko dwie minuty w każdej kwarcie. Musieliśmy tego pilnować. Cały czas mój wzrok był skierowany na tablicę świetlną. Ogólnie czuję dużą ulgę, że mogę wrócić do gry i znów bawić się koszykówką.

Z tego co mówisz, można wywnioskować, że teoretycznie byłeś w stanie zrobić więcej, niż mogłeś.

– Tak. Mogłem zrobić trochę więcej, ale jeszcze muszę na siebie uważać i nie powinienem się nadwyrężać. Klub również wszystko nadzoruje. Nie chcę wychodzić przed szereg. Trenuję już na pełnych obrotach. Od momentu przyjazdu w pełni przygotowuję się z drużyną. Mecz z Tunezją miał być tylko wprowadzeniem. Dużo więcej czasu spędziłem na parkiecie w starciu z Łotwą.

Czyli już w tym momencie jesteś w stu procentach gotowy?

– Zgadza się. Wszystko się zagoiło. Codziennie pracuję nad tym miejscem. Przez całe wakacje będę musiał wykonywać dodatkowe ćwiczenia, ale w żaden sposób nie przeszkadza mi to w grze i treningu.

Jak minęły ci te dwa miesiące? Istniały obawy, że nie zdążysz na Kowno.

– Początkowo wydawało się, że przerwa może potrwać o miesiąc dłużej. Dopiero badania w Polsce wykazały, że uraz nie jest tak poważny, jak pierwotnie wyglądał na zdjęciach. Z trzech miesięcy zrobiły się dwa. Były one dla mnie dosyć trudne. Trwał najważniejszy moment sezonu, a ja mogłem się temu tylko przyglądać z boku. Psychicznie było zdecydowanie trudniej. Fizycznie wstawałem, robiłem swoją pracę i jakoś ten czas leciał. Bardzo chciałem pomóc kolegom i być częścią historycznych chwil dla mojego klubu. Przez to czuję teraz ogromny głód koszykówki. Gdy omija cię walka o Final Four Euroligi, to wszystko mocno wchodzi na ambicje. Wielkie podziękowania należą się Dominikowi Narojczykowi, bo to on mnie hamuje ze wszystkim, aby głowa nie zrobiła czegoś niepotrzebnego. Wiele wyzwań przede mną i chciałbym przystąpić do nich w zdrowiu.

Zostałeś kapitanem reprezentacji Polski. To duże wyróżnienie, ale też odpowiedzialność. Jak odbierasz decyzję trenera?

– Przede wszystkim dziękuję za zaufanie. Było spowodowane tym, że mieliśmy udany sezon w Petersburgu, a tam również pełnię tę rolę. Zespół całkiem nieźle funkcjonował. Musimy w stu procentach skoncentrować się na zadaniu, jakim jest awans na igrzyska. To duża sprawa. W Rosji udawało się nam dokonywać dużych rzeczy i mam nadzieję, że tu będzie podobnie. Chcemy stworzyć atmosferę wzajemnego zaufania, aby… po prostu wygrać!

Podpisałeś nowy kontrakt w Sankt Petersburgu. Dlaczego zdecydowałeś się zostać w Rosji?

– Najważniejsze było to, że klub cały czas się rozwija i osiąga sukcesy. Został trener, mam swoją pozycję, świetnie dogaduję się ze wszystkimi kolegami, pracownikami i członkami sztabu. Dobrze czujemy się tam z żoną. Teraz byliśmy krok od Final Four Euroligi. Mam nadzieję, że w przyszłym zrobimy kolejne fajne rzeczy. Zenit jest stosunkowo młodym klubem, a my staramy się pisać jego piękną historię.

Turniej w Kownie będzie największym dotychczasowym wyzwaniem w karierze?

– Na pewno pierwszym, bo nigdy nie mieliśmy okazji wystąpić w eliminacjach do igrzysk olimpijskich. Mamy młody zespół, który nie ma jeszcze dużego doświadczenia na arenie międzynarodowej. Zobaczymy, jak wszystko będzie wyglądało. Jedziemy tam przede wszystkim walczyć. Zostawimy serce na boisku tak, jak na mistrzostwach świata. Jeżeli piłka i kosz pozwolą nam wygrać mecze, to będziemy się bardzo cieszyć.

Co zobaczyłeś w momencie przyjazdu na kadrę u swoich kolegów? Bojowe nastawienie, walkę, optymizm i świadomość celu, jaki chcecie osiągnąć?

– Atmosfera jest ok. Wszyscy wiedzą, o co toczy się gra. Już 29 czerwca zaczynamy walkę o nasze marzenia. Na pewno było wyczekiwanie przed meczami kontrolnymi. Widziałem głód w oczach chłopaków. Każdy chce grać i walczyć za kadrę. Na tym będziemy bazować.

Rywale najprawdopodobniej wystąpią w najmocniejszym składzie. To wyzwala u ciebie dodatkową motywację i adrenalinę?

– Zdecydowanie. Po to wszyscy trenujemy i gramy, aby walczyć z najlepszymi. Doncić, Sabonis czy Valanciunas są klasowymi zawodnikami. Przed nami super wyzwania i świetne doświadczenia. Wielokrotnie grałem przeciwko takim graczom, ale takie mecze są całą esencją kariery. Zawsze powinieneś starać się pokonać lepszych od siebie.

Jak wspominasz dotychczasowe spotkania z Luką Donciciem?

– To dość specyficzny zawodnik i moim zdaniem w tym momencie najlepszy na świecie. Graliśmy przeciwko Słowenii na EuroBaskecie. Wtedy pogrążyli nas Dragić i Randolph. Na szczęście może ich zabraknąć w Kownie. Teraz Luka jest zdecydowanie lepszym graczem. Jeżeli chodzi o ligę hiszpańską, to cały Real Madryt składał się z gwiazd, a on był największą z nich. To nietuzinkowy sportowiec. Niemożliwe jest zatrzymanie go. Postaramy się spowolnić jego grę.

No właśnie, czym można go przechytrzyć albo w jaki sposób zneutralizować?

– Będziemy starali się zastosować obronę zespołową. Tylko tak możemy choć trochę spowolnić jego poczynania. Czeka nas arcytrudne zadanie.

Największym waszym atutem będzie stabilizacja i wiele lat pracy z trenerem Taylorem?

– Tak. To nasz główny atut. Zespołowość i znajomość systemu gry proponowanego przez selekcjonera.

Koszykarze 3×3 awansowali na igrzyska. Świetną sprawą dla całej polskiej koszykówki byłoby to, gdybyście spotkali się w Tokio.

– Byli u nas przy okazji meczu z Meksykiem. Rozmawialiśmy z Przemkiem Zamojskim, że świetnie byłoby, żebyśmy mogli polecieć do Tokio jednym samolotem. Należą im się wielkie gratulacje. Dokonali niesamowitej rzeczy. Teraz nasza kolej. Mamy wszystko w swoich rękach. Liczę, że dotrzymamy im kroku.

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2021-06-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved