Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Mateusz Ponitka jako rozgrywający reprezentacji Polski?

Mateusz Ponitka jako rozgrywający reprezentacji Polski?

fot. fiba.basketball

Problemy z kluczową pozycją w kadrze mógłby rozwiązać najlepszy polski koszykarz, czyli Mateusz Ponitka z Zenitu Petersburg. Spędza na boisku średnio ponad 26 minut, jest pod tym względem drugi w zespole za Jordanem Loydem. Rosyjski zespół zajmuje czwarte miejsce w Eurolidze, jest właśnie po serii czterech zwycięstw, w tym trzech wyjazdowych.

O tym, że reprezentacja Polski boryka się z niedoborem rozgrywających na wysokim poziomie wiemy od dawna, a przecież świetny kreator gry to jeden z kluczy do sukcesu. Jeśli nie liczyć naturalizowanego A.J. Slaughtera (który i tak de facto bardziej jest rzucającym), to jest to jedyna pozycja, na której nie doczekaliśmy się w XXI wieku koszykarza grającego w topowych klubach europejskich. Najbliższej tego był Łukasz Koszarek, lecz jego przygoda z zagranicą skończyła się na dwóch sezonach w solidnym klubie ligi włoskiej. Na krajowych parkietach błyszczy ponad dekadę, więc jeszcze kilka miesięcy temu miał pewne miejsce w reprezentacji.



Być może jednak należałoby uznać, że… się doczekaliśmy. A to dlatego, że Ponitka właściwie przez cały sezon gra w Zenicie Petersburg jako rozgrywający i radzi sobie w tej roli bardzo dobrze. Spędza na boisku średnio ponad 26 minut, jest pod tym względem drugi w zespole za Jordanem Loydem. Rosyjski zespół zajmuje czwarte miejsce w Eurolidze, jest właśnie po serii czterech zwycięstw, w tym trzech wyjazdowych. Paradoks polega na tym, że przedsezonowy plan trenera Xaviego Pascuala był nieco inny.

Co prawda z Ponitki na „jedynce” Hiszpan korzystał także w poprzednim sezonie, ale w obecnym pierwszopiątkowym rozgrywającym i potencjalnie jedną z gwiazd zespołu miał być Shabazz Napier. Amerykanin z bogatą przeszłością w NBA zdążył błysnąć w Rosji, bo we wrześniu zdobył 33 punkty w półfinale SuperPucharu ligi VTB. Dzień później doznał jednak kontuzji już w pierwszej minucie meczu i od tego czasu nie pojawił się na boisku. Wyjechał nawet do ojczyzny z powodu narodzin dziecka. Innym rozgrywającym jest jego rodak Conner Frankamp, ale on rozczarowuje i kto wie, czy nie pożegna się z pracą po zatrudnieniu przez Zenit młodego i przyszłościowego (kontrakt do końca przyszłego sezonu) Tysona Cartera.

Gra Ponitki w roli rozgrywającego sprawdza się w ataku, ale daje też sporo w obronie, bo przy jego prawie 2 metrach i dobrej defensywie pilnowani przez niego rywale mają problem. Z drugiej strony zmiana pozycji trochę pozbawia 28-latka niektórych atutów – zazwyczaj nie ma przewagi szybkości nad bezpośrednim przeciwnikiem, ma mniej okazji do ucieczek za plecy. Jego średnia punktowa (4.8) jest w tym sezonie nieprzypadkowo niższa niż w poprzednim (8.4), liczba oddanych rzutów też. W klubie to mniejsza strata niż ewentualnie w reprezentacji, gdzie poziom sportowy kolegów jest jednak niższy i od kapitana kadry (tu trzeba dodać, że z powodu kolizji terminów z Euroligą w lutym zagrać może w jednym meczu eliminacji MŚ z Estonią) będziemy potrzebować w ofensywie dużo więcej.

W listopadzie Mateusz Ponitka nie wystąpił z powodów zdrowotnych, a rolę rozgrywających pełnili jego brat Marcel, Jakub Schenk i momentami Łukasz Kolenda, który bywa coraz częściej przesuwany na „dwójkę”. Najlepiej wypadł Schenk, bo miał wiele dobrych momentów przeciwko Niemcom w Lublinie. Być może na Estonię koszykarz Kinga Szczecin to wystarczająca broń, ale można mieć wątpliwości, czy na silniejszych przeciwników też. A w kolejnych miesiącach rewanże z Niemcami i Izraelem w pełnych składach, EuroBasket oraz – oby – druga runda eliminacji MŚ.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2022-01-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2022 Strefa Koszykówki All rights reserved