Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Mateusz Dziemba: Przegraliśmy na własne życzenie

Mateusz Dziemba: Przegraliśmy na własne życzenie

fot. Elbrus Studio - plk.pl

– Przegraliśmy na własne życzenie. W czwartej kwarcie stanęliśmy, zdobyliśmy 10 punktów, a rywale złapali wiatr w żagle – powiedział zawodnik Pszczółki Start Lublin Mateusz Dziemba po wyjazdowej porażce z MKS Dąbrowa Górnicza 78:81 w ekstraklasie koszykarzy.

Lublinianie na początku spotkania prowadzili 14:0, potem stracili 18 punktów z rzędu, ponownie wypracowali kilkunastopunktową przewagę i przegrali mecz w ostatnich minutach. – Narzucaliśmy cały czas swój rytm gry. W czwartej kwarcie stanęliśmy, atak się nie układał tak, jak byśmy chcieli. Rywale zaczęli trafiać, złapali wiatr w żagle. Rzuciliśmy 10 punktów, na tle pozostałych kwart wygląda to trochę słabo. Było zero pomysłowości, zero ruchu w ataku przede wszystkim i skończyło się tak, jak się skończyło – dodał Mateusz Dziemba, który w przeszłości grał w MKS.



Trener gości David Dedek przyznał, że dąbrowianie pokazali w sobotę więcej charakteru, determinacji w końcówce. – Zaczęliśmy dobrze, po czym rywale zdobyli 18 punktów. Ustabilizowaliśmy grę, zagraliśmy dobrze w drugiej i trzeciej kwarcie i normalnie stanęliśmy. Pozwoliliśmy MKS-owi na zdobycie wielu łatwych punktów, szczególnie spod kosza i po szybkim ataku, co zadecydowało o wygranej gospodarzy – ocenił.

Szkoleniowiec MKS Alessandro Magro nie ukrywał zadowolenia po wygranej. – Zwłaszcza po tak złym początku w naszym wykonaniu. Przeciwnicy zaczęli bardzo agresywnie w defensywie, spodziewaliśmy się tego, ale mimo to nas zaskoczyli. Zagraliśmy jak drużyna, byliśmy zjednoczeni, nie poddaliśmy się – komplementował swój zespół Włoch.

Zaznaczył, że specjalne podziękowania należą się kapitanowi Markowi Piechowiczowi, który w tym sezonie dotąd grał mało. – Zasługiwał na więcej minut, jednak nigdy nie narzekał. Dał z siebie dziś wszystko, pokazał profesjonalizm – podkreślił trener.

Wyjaśnił, że po zaplanowanych na poniedziałek kolejnych badaniach będzie wiadomo, kiedy gotowy do gry będzie kontuzjowany Lee Moore, który w sobotę obserwował grę kolegów zza linii bocznej. – Bez niego musieliśmy się trochę inaczej przygotować. Mecz był nierówny, może szczęście odrobinkę sprzyja lepszym i udało się to wyciągnąć. Bycie w takie drużynie to zaszczyt. Nie ma znaczenia, czy zagram dwie minuty czy piętnaście, cieszę się z wygranej – podsumował Piechowicz.

źródło: sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-03-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved