Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Marek Popiołek: Sztab szeroko monitoruje potencjalnych kandydatów do kadry

Marek Popiołek: Sztab szeroko monitoruje potencjalnych kandydatów do kadry

fot. Andrzej Romański - plk.pl

Oprócz pierwszej reprezentacji Polski koszykarzy w ostatni weekend w Lublinie przebywali także zawodnicy jej zaplecza. – Trudno ocenić jak daleko są ci zawodnicy od pierwszej reprezentacji, ale pewne przykłady z przeszłości pokazują, że jeśli jest się w tym zapleczu kadry to pozytywny dla zawodnika zbieg okoliczności może sprawić, że dostanie on powołanie w sposób dla wielu niespodziewany – mówi trener Marek Popiołek.

Jeden z hoteli w stolicy Lubelszczyzny był przez kilka dni wręcz napakowanymi czołowymi polskimi zawodnikami. Pierwsza kadra „halowa” w Lublinie w meczu eliminacji mistrzostw świata zmierzyła się z Niemcami (przegrała 69:72), na obozie spotkała się też reprezentacja w koszykówce 3×3. Poza tym wspólne treningi odbyła grupa graczy, których można nazwać kadrą B, choć PZKosz takiego sformułowania oficjalnie nie używa.



Nie jest to pomysł nowy, bo w ostatnich latach organizowano takie zgrupowania, a nawet wyjazdy na turnieje do Chin. Różnica jest jednak taka, że tym razem spotkali się tylko koszykarze młodego pokolenia. Poza jednym (18-letni rozgrywający GTK Gliwice Aleksander Wiśniewski) pozostali są jeszcze za słabi na reprezentację seniorską, ale za starzy na młodzieżowe. Treningi prowadzili asystenci trenera biało-czerwonych Igora Milicicia – Marek Popiołek i Grzegorz Kożan.

– Lista powołanych była konsultowana w wąskim gronie, ale finalny głos tak naprawdę miał trener główny. Ja miałem tę grupę prowadzić w porozumieniu z nim, zapoznawać ich z systemem defensywnym i ofensywnym pierwszej reprezentacji. Chcemy ograniczać sytuacje, w których trafia do niej ktoś kompletnie nowy i uczy się wszystkiego od podstaw. Oczywiście sztab szeroko monitoruje potencjalnych kandydatów i nie chce skreślać także nieobecnych, bo niektórzy nie mogli się pojawić z przyczyn niezależnych od nich – powiedział Popiołek. – Trudno ocenić jak daleko są ci zawodnicy od pierwszej reprezentacji, ale pewne przykłady z przeszłości pokazują, że jeśli jest się w tym zapleczu kadry to pozytywny dla zawodnika zbieg okoliczności może sprawić, że dostanie on powołanie w sposób dla wielu niespodziewany – dodał.

Jeden z graczy „kadry B” już nawet takie powołanie ma za sobą. Chodzi o rzucającego Dominika Wilczka z Asseco Arki Gdynia, który z powodu kilku kontuzji lepszych graczy był na początku zgrupowania pierwszej reprezentacji, ale na mecze eliminacyjne się już się załapał. Oprócz niego w szerokim składzie drużyny Milicicia figurował również jego kolega klubowy center Adrian Bogucki. Jak wypadła w Lublinie ta dwójka i inni? – Muszę pochwalić zaangażowanie chłopaków. Potraktowali to bardzo poważnie pewnie również dlatego, że na części treningów był obecny trener Milicić. Większość z tych zawodników znam dość dobrze i widzę, że niektórzy zrobili postępy, których być może nie pokazują jeszcze w meczach polskiej ligi. To cieszy – podkreślił Popiołek. W lutym przy okazji kolejnych spotkań eliminacji MŚ planowane jest kolejne zgrupowanie „kadry B”, być może nawet dłuższe.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2021-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2022 Strefa Koszykówki All rights reserved