Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Marek Łukomski: Rozkręcaliśmy się z minuty na minutę

Marek Łukomski: Rozkręcaliśmy się z minuty na minutę

fot. Tadeusz Surma - PGE Spójnia

– W tym zestawie ludzkim, w którym teraz jesteśmy, każdy powiedział, że idzie w tym meczu na całość. Może poza początkiem wszyscy spełnili swoje zadanie do końca – mówił po wygranym meczu z Asseco Arką Gdynia trener PGE Spójni Stargard, Marek Łukomski.

PGE Spójnia Stargard wygrała z Asseco Arką Gdynia 79:64. Gospodarze odrobili 14 punktów straty. Po trzech minutach przegrywali 2:16 i zanosiło się na powtórkę z Gliwic. – Wiedzieliśmy, że to będzie ciężkie spotkanie. Początek meczu wyglądało, że jesteśmy myślami, ciałem i duszą w Gliwicach. Początek bardzo niemrawy natomiast później dzięki wsparciu naszych wspaniałych kibiców zaczęliśmy grać, walczyć niesieni głośnym dopingiem. Rozkręcaliśmy się z minuty na minutę. Później duża przewaga punktowa. Udało się wygrać. Jesteśmy zadowoleni – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Marek Łukomski.



W sobotnim spotkaniu było kilka dobrych fragmentów, ale trudno również nie zwrócić uwagi na poważne przestoje. W starciach z silniejszymi rywalami mogą one zdecydować o porażce. Nad czym trzeba najbardziej popracować przed kolejnym spotkaniem, które odbędzie się w piątek 22 października (17:30 u siebie z HydroTruckiem Radom)? – Myślę, że otwarcie meczu. Na pewno będziemy zwracali uwagę na to, żeby nie było takiego słabego wejścia w mecz. Później w czwartej kwarcie niepotrzebnie straciliśmy koncentrację. Kroki Kacpra, rozmowy Ericka, techniczny. To nie powinno się wydarzyć – analizował trener PGE Spójni.

Dokonał on sporych zmian w składzie. Przede wszystkim do pierwszej piątki w miejsce Ericka Neala przesunął Tomasza Śniega, który spędził na parkiecie prawie 35 minut. Kapitan szczególnie w trudnym momencie pociągnął zespół. Neal natomiast sprawdził się w drugiej połowie, trafiając cztery „trójki”. – Jeśli byśmy nie zrobili czegoś po tym, co się wydarzyło w Gliwicach, to byśmy dalej brnęli w stagnację, nijakość. Daliśmy od początku Tomka, kapitana na boisko. Wszyscy wiedzieli, jak będziemy zaczynali. Wszyscy zaakceptowali swoje role. W tym zestawie ludzkim, w którym teraz jesteśmy, każdy powiedział, że idzie w tym meczu na całość. Może poza początkiem wszyscy spełnili swoje zadanie do końca – tłumaczył Marek Łukomski.

Na plus również wejścia Piotra Niedźwiedzkiego. Nawet Szymon Szmit zagrał przez ponad pięć minut. Czy podobnej rotacji, która dała efekt można się spodziewać w kolejnych meczach? – Tutaj nie można niczego przesądzać. Zawsze jesteśmy elastyczni. Patrzymy, co się dzieje w meczu i chcemy zrobić tak, żeby zespół wygrywał – skomentował krótko Marek Łukomski.

Pozostaje jeszcze sprawa zawieszonego Jacobi Boykinsa, ale o tym trener nie chciał zbyt wiele mówić. – Na gorąco ciężko coś powiedzieć. Jego status jest taki, że jest odsunięty od zespołu. Na pewno szukamy jakiegoś rozwiązania tej sytuacji. Zobaczymy, co przyniesie nowy tydzień – zaznaczył. Czy Amerykanin może jeszcze wrócić do drużyny? To byłoby zaskakujące posunięcie, ale… – Ciężko teraz określić. Zobaczymy po tym meczu. Usiądziemy spokojnie z prezesami. Wszystko przedyskutujemy. Plusy, minusy i zobaczymy, co będzie – uciął Marek Łukomski.

źródło: e-stargard.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved