Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Marek Łukomski: To jest tylko jedno zwycięstwo

Marek Łukomski: To jest tylko jedno zwycięstwo

fot. Dariusz Górski

W środę odbędzie się czwarty ćwierćfinałowy pojedynek PGE Spójni z Enea Zastalem BC Zielona Góra. Mecz w Stargardzie rozpocznie się o 20:00. Gospodarze przedłużyli serię, bo w poniedziałek wygrali 82:77.

– Cieszymy się z tego zwycięstwa. Powiedzieliśmy sobie w szatni w przerwie meczu, że już w tym momencie byliśmy. Prowadziliśmy z Enea Zastalem, który w drugiej połowie zawsze podkręcał tempo. W tym meczu nie przestraszyliśmy się tego, że możemy wygrać. Obroniliśmy swój parkiet, natomiast jest to tylko jedno zwycięstwo. Już myślami jesteśmy przy kolejnym meczu – mówił na konferencji prasowej po tym spotkaniu trener Marek Łukomski.



– Przede wszystkim gratulacje dla zespołu Spójni, że zostają w serii. W trzech meczach przeciwko PGE Spójni bardzo źle zaczynamy. Przegrywamy pierwsze połowy. Wiedzieliśmy o tym. Chcieliśmy to przełamać, żeby zacząć mecz mocnym uderzeniem, nie pozwolić im na prowadzenie. Wiedzieliśmy, że to jest ciężki teren i druga połowa się sama nie wygra. U nas to się udawało, bo graliśmy bardzo mocną obronę w momencie przełomowym meczu. W tym spotkaniu słabo zaczęliśmy i nie udało nam się to, co zrobiliśmy w meczach wcześniejszych – komentował Arkadiusz Miłoszewski.

To drugi trener Enei Zastalu BC Zielona Góra. Tym razem on oceniał mecz na konferencji prasowej. Żan Tabak 26 sekund przed końcem spotkania po dwóch przewinieniach technicznych został odesłany przez sędziów do szatni. Co tak rozwścieczyło chorwackiego szkoleniowca? Trzy rzuty wolne, jakie arbitrzy przyznali Filipowi Matczakowi. – Ciężko na żywo ocenić, jak było. To było przy naszej ławce. Zawsze gdzieś tam analizujemy. Nie jesteśmy sędzią i żeby teraz na gorąco powiedzieć, co się wydarzyło. Wiemy, że trener nie powinien tak zareagować. Ciężko mi wytłumaczyć trenera. Co do tego faulu to sobie obejrzymy. Wiemy, że oni dobrze wymuszają faule. Czasami słusznie, a czasami nie, ale potrafią to robić i na to musimy być przygotowani – mówił Arkadiusz Miłoszewski pytany o sytuację z końcówki meczu.

Właśnie rzuty wolne to jeden z kluczowych elementów poniedziałkowego zwycięstwa (26/33 przy 15/21 Enei Zastalu). W dwóch wcześniejszych spotkaniach PGE Spójnia nie miała takiej przewagi. – Wiemy, że zespół PGE Spójni gra dużo jeden na jeden, wymusza dużo fauli. Tak się stało, 33 rzuty osobiste. To jest bardzo wysoki wynik. Pozwoliliśmy im na to – tłumaczył Arkadiusz Miłoszewski, który skautuje kolejnych rywali i bardzo dużo wie o PGE Spójni Stargard. Również po drugiej stronie nie brakuje wiedzy, skoro z tym przeciwnikiem rozegrało się już sześć spotkań w obecnym sezonie.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka elementów statystycznych. Enea Zastal BC trzykrotnie miał więcej zbiórek, ale z meczu na mecz różnica się zmniejszała. Było 37:27, 40:32, a w poniedziałek tylko 38:35. Rywale w wygranych meczach mieli też zdecydowanie więcej asyst (24:17 i 23:11), a w trzecim spotkaniu przegrali w tym elemencie 11:17. Na korzyść PGE Spójni zmieniała się też proporcja strat. Co istotne Enea Zastal BC u siebie trafiał po 11 „trójek”, a w Stargardzie miał 6/25. Czy powtórzy się to w kolejnym spotkaniu?

Biało-Bordowi wygrali, choć żaden z koszykarzy nie rzucił więcej niż 14 punktów. Nikt nie rozegrał meczu, który można uznać nawet za najlepszy w sezonie, ale nikt również totalnie nie rozczarował, dlatego łącznie złożyło się to na 82 zdobyte punkty. – Gratulacje dla PGE Spójni, zasłużenie wygrali. Zagraliśmy bez energii i niestety przegraliśmy. Teraz jest czas na naszą reakcję i czekamy na kolejny mecz – podsumował krótko kapitan Enei Zastalu BC, Łukasz Koszarek.

Jakiej reakcji faworyta możemy spodziewać się w środę? Trener Arkadiusz Miłoszewski zapewniał, że jego zespół w poniedziałkowym starciu nie zlekceważył PGE Spójni. Jeżeli tak było faktycznie (a początek 5:0 dla gości może na to wskazywać) to jest to dobra informacja dla stargardzkich koszykarzy. Jedno wydaje się być pewne. Środowy mecz będzie ostatnim rozgrywanym w hali OSiR w tym sezonie. Ewentualny piąty mecz odbędzie się w Zielonej Górze. Gra o medale ma się natomiast odbyć w Ostrowie Wielkopolskim.

PGE Spójnia i tak dokonała już czegoś historycznego. W play-off na najwyższym poziomie zwyciężyła po raz pierwszy od sezonu 2001/2002, gdy w ćwierćfinałowej serii przegrała 1:3 ze Śląskiem Wrocław. Wbrew pozorom stargardzki zespół w czasie swojego poprzedniego pobytu w ekstraklasie miał tylko dwa sezony, w których przeszedł pierwszą rundę play-off. Dwukrotnie wracał też z wyniku 0:2 na 2:2. To było w rywalizacjach ze Śląskiem. Raz już na etapie półfinałów skończyło się zwycięstwem 3:2 i srebrnym medalem mistrzostw Polski. Dwa lata później w ćwierćfinale udało się odrobić straty, ale piąty mecz należał do ekipy, która startowała z pierwszego miejsca. Obecnie przedłużenie rywalizacji do środy już można uznać za sukces, ale oczywiście gdy pojawi się szansa,, to zawsze trzeba walczyć o więcej.

źródło: e-stargard.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved