Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Marcin Stefański: Była dobra energia, wysiłek i determinacja

Marcin Stefański: Była dobra energia, wysiłek i determinacja

fot. treflsopot.pl

W meczu 10. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki zawodnicy Trefla Sopot nie mieli większych problemów z pokonaniem toruńskiego Polskiego Cukru. Gospodarze przegrali 29 punktami. – Od samego początku zagraliśmy bez energii. Zaczęliśmy stratami i właściwie koszykówka została nam wybita z głowy – podsumował Jarosław Zawadka, szkoleniowiec ekipy z Torunia. – Cieszyliśmy się z tego, co robiliśmy – nie ukrywał zadowolenia trener sopockiej drużyny, Marcin Stefański.

Drużyna przyjezdnych rozpoczęła mecz z wysokiego „c”, ze swoją grą zupełnie nie radzili sobie torunianie. Już w pierwszej kwarcie Trefl wypracował 12 punktów przewagi. Miało to wpływ na kolejne. Sopocka drużyna nie pozwalała rywalom odrobić choć części strat, utrzymywała dystans, ale wtedy Polski Cukier Toruń jeszcze trochę próbował. W trzeciej części meczu zdołał zbliżyć się na pięć punktów straty, ale ostatnia kwarta ponownie pokazała siłę przyjezdnych.



Chciałbym przeprosić naszych kibiców, którzy oglądali ten mecz, za styl w jakim zagraliśmy. Zdarzają się porażki, ale ta porażka to coś więcej. Od samego początku zagraliśmy bez energii. Zaczęliśmy stratami i właściwie koszykówka została nam wybita z głowy. Nie potrafiliśmy się podnieść i znaleźć swojego rytmu. W Toruniu koszykówka była bardziej ofensywna i zdobywaliśmy dużo punktów. W tym meczu graliśmy bez energii, mieliśmy problem ze stworzeniem sytuacji do zdobywania punktów. Nie dzieliliśmy się piłką, jak było to dotychczas. Sam nie wiem dlaczego tak wyszło – powiedział trener Jarosław Zawadka o występie swojego zespołu. – Rywale od początku do końca grali twardą siatkówkę.  Musimy wrócić do treningów, poprawić nasze błędy i przygotować się do następnego meczu – dodał krótko Carlton Bragg, środkowy Polskiego Cukru.

Dla Trefla była to piąta wygrana w tym sezonie. Na koncie ma jeszcze cztery porażki. Rywale z kolei zagrali osiem spotkań i stosunek zwycięstw i przegranych jest równy (4:4). Sopoccy zawodnicy do meczu przystępowali po trudnej i wysokiej porażce z GTK Gliwice. W tym spotkaniu Trefl miał więcej sytuacji rzutowych, był też skuteczniejszy. W rzutach za dwa punkty osiągnął 63% skuteczności przy 49 próbach, trafił też 10 z 27 „trójek”. Do tego należy dołożyć również zespołową grę i dobrą dyspozycję w defensywie.

To był od samego początku dobry mecz w naszym wykonaniu. Wiedzieliśmy, że nie gramy z łatwym przeciwnikiem. Pokonał on Stelmet i Anwil. Ta drużyna miała cztery wygrane z rzędu i wiedzieliśmy, że gramy przeciwko dobremu i doświadczonemu zespołowi. Cieszy dobra reakcja po ostatniej przegranej z Gliwicami. Była dobra energia, wysiłek i determinacja. Cieszyliśmy się z tego, co robiliśmy – ocenił Marcin Stefański, trener Trefla Sopot.

Jego zespół w starciu zanotował serię 12 zdobytych z rzędu punktów, a w samej końcówce prowadził już 30 punktami. – Prawidłowo zareagowaliśmy po dość wysokiej porażce w meczu z Gliwicami. Od początku chcieliśmy narzucić swój styl gry, zagrać agresywnie w obronie i ataku, dzielić się piłką. To był ten mecz, w którym wszystko nam wychodziło – podsumował Witalij Kowalenko, środkowy zespołu z Trójmiasta.

 

źródło: inf. własna, treflsopot.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved