Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Łukasz Majewski: Na ten moment mamy zamknięty skład

Łukasz Majewski: Na ten moment mamy zamknięty skład

fot. Krzysztof Cichomski/King - plk.pl

– Nasi zawodnicy są profesjonalistami i bardzo dobrymi graczami. Moja rola to trafić do każdego pod względem mentalnym. Z mojego krótkiego doświadczenia patrzę na to tak, że to może ważniejsza rzecz niż taktyka – mówi Łukasz Majewski, trener Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski. W sezonie 2020/2021 Energa Basket Ligi poprowadzi do walki o medale zespół, który wykonał najbardziej imponujące ruchy na rynku transferowym.

W okresie przedsezonowym z powodu pandemii z większości klubów, także waszego dochodziły głosy, że sytuacja finansowa będzie gorsza. Okazuje się, że u was jest nawet lepiej niż było. W którym momencie poszedł z góry sygnał, że budujecie ekipę przez duże E?



Łukasz Majewski:Rzeczywiście na początku to miał być sezon na przetrwanie, ale to zasługa właściciela, prezesów i całej organizacji, że jest inaczej. Uporczywie pracowali razem z miastem i sponsorami, którzy się nie wycofali. I to od sponsorów tak naprawdę wszystko zależało, bo oni początkowo też zakładali, że w ich firmach może być ciężko i trzeba poczekać. Sytuacja zmieniła się właściwie w 1-2 tygodnie, przyszły sygnały, że może być jednak dobrze. Szacunek dla włodarzy za to, że potrafili wszystko nakręcić w tym roku. Nowa siedziba, nowa hala, puchary, a wszyscy mówią, że jesteśmy w bardzo trudnym okresie. Cieszę się, że mogę być częścią dużych wydarzeń, które dzieją się w Ostrowie. Jeszcze sezon się nie zaczął, a już się wiele wydarzyło. Tutaj należy podkreślić też bardzo dobrą współpracę z władzami miasta oraz Grupy Kapitałowej Centrum Rozwoju Komunalnego. W Ostrowie Wielkopolskim jest rzesza firmy, instytucji i osób, które uwielbiają koszykówkę i chcą, żeby nasz klub był w gronie najlepszych, dając wszystkim sporo radości i zadowolenia.

Można powiedzieć, że miał pan szczęście, że nie udało się nikogo zatrudnić zanim dostał pan informację o większym budżecie?

– Tu bardziej chodziło o kalkulację składu. Planowaliśmy, że będzie 6-7 graczy i resztę oprzemy na młodzieży, ale teraz mamy 12 zawodników, z których każdy może dać coś od siebie. I to od razu świadczy o tym, że zespół jest budowany na coś więcej, a nie tylko na przetrwanie.

Coś więcej, czyli co?

– Bijemy się o najwyższe cele. Tu nie ma co ukrywać. Będziemy robić wszystko, by zajść jak najwyżej. Zbudowaliśmy ekipę ludzi, którzy chcą grać w naszym klubie i wygrywać. To jest najistotniejsze.

Ale na pewno docierają do pana takie głosy, że ma pan duże nazwiska, a mało doświadczenia w roli trenera i to jest problem.

– Uważam, że nasi zawodnicy są profesjonalistami i bardzo dobrymi graczami. Moja rola to trafić do każdego pod względem mentalnym. Z mojego krótkiego doświadczenia patrzę na to tak, że to może ważniejsza rzecz niż taktyka. Oni wszyscy potrafią grać w koszykówkę, ale jak zrobić, żeby wszyscy byli zadowoleni, czuli się potrzebni dla zespołu i byli gotowi poświęcić się jeden dla drugiego? To jedna z najistotniejszych rzeczy, które dają na końcu złoto. Taktyka jest, ale nie ma dobrej i złej, bo najważniejsze jak się ją wykonuje. Jeśli trafisz do gości mentalnie, to oni taktycznie dadzą sobie radę, a gdy popełnią błąd, to zrobią wszystko, żeby to naprawić na korzyść dla zespołu. Psychologia jest najistotniejsza.

Ma pan na obwodzie trzech Amerykanów Jamesa Florence’a, Taureana Greena i Chrisa Smitha. Nie braknie dla nich piłki?

– Bardzo często otrzymuję to pytanie. Mecze towarzyskie już jednak pokazały, że nikomu nie brakuje rzutów i nikt nie jest sfrustrowany. To jest kwestia zbalansowania wszystkiego. Ja kładę nacisk na to, że każdy powinien znać swoją rolę. Rozmawiałem już na początku z graczami na ten temat, bo chciałem być w stosunku do nich fair. Każdy miał nakreślone zadania w zespole i czego będę od niego oczekiwał. Wszyscy gracze, którzy do nas trafili to są ci, którzy chcieli grać dla nas, dla Ostrowa i byli świadomi, jaka jest ich rola. Chcemy mieć zespół, w którym zawodnik wychodzący z ławki daje bardzo mocny impuls, a nie powoduje spadek jakości. Jeśli chcesz się bić o najwyższe cele, to masz 10-12 gości do gry.

Patrząc na budowę składu zastanawiam się, czy nie brakuje wam niskiego skrzydłowego, klasycznej trójki.

– Poszedłem trochę w stronę obniżenia składu. Chris Smith w polskiej lidze spokojnie może grać na trójce, to bardzo fizyczny gracz, w sparingach potrafił „ustać” silnym skrzydłowym. Ale z drugiej strony nie widzę przeciwwskazań, że na trójce będzie grał Victor Rudd, jeśli dojdzie do odpowiedniej dyspozycji fizycznej. O jego umiejętności koszykarskie się nie boję. Chciałbym także postawić mocno na Jakuba Garbacza, bo przy tym zestawie zawodników to może być dla niego bardzo dobry sezon.

Wspomniał pan Rudda, który grał całkiem niedawno w dobrych klubach Euroligi, a w ostatnim sezonie został wyrzucony z klubu w Niemczech. Nie zapala się lampka w głowie, że coś z nim jest nie tak, skoro ma taki szybki „zjazd” w karierze?

– Każdy w życiu popełnił błędy, ale ja takich rzeczy nie chcę wyciągać. Czasem na niektóre sprawy nie mamy wpływu. Staram się odkreślić przeszłość, teraz pracujemy nad tym, by doszedł do formy. Brakuje mu trochę wydolności, ale jestem przekonany, że to przyjdzie z czasem i nie będzie problemu.

Nie jest tajemnicą, że rozmawialiście z dużą grupą cenionych Polaków, ale latem udało wam się zatrudnić tylko Marcina Dymałę, który grał ostatnio w I lidze. Dlaczego nie wyszło z żadnym Polakiem z wysokiej półki?

– Rozmawialiśmy z wieloma zawodnikami. Przedstawialiśmy nasze propozycje, które z tego, co wiem były bardzo dobre. Ostatecznie z kilkoma zawodnikami nie doszliśmy do porozumienia. Ponadto, przyjęliśmy zasadę, że nie będziemy uczestniczyć w żadnych licytacjach. Nasze drogi się nie spotkały, to normalne, taki jest biznes. Chcę też zauważyć, że w zasadzie każdy klub w Polsce rozmawia z tymi samymi zawodnikami, nie tylko polskimi, ale też pewnie zagranicznymi, bo to są ci sami agenci.

A jest szansa, że ktoś jeszcze dołączy do drużyny w najbliższym czasie?

– Nie, na ten moment mamy zamknięty skład.

Zagracie w Pucharze Europy FIBA. Jak do tego podchodzicie? To będą mecze drugoplanowe w stosunku do ligi czy też chcecie mocno powalczyć o awans?

– Występy w europejskich pucharach to świetna sprawa. Sam tego doświadczyłem, jako zawodnik. To także kolejny krok w rozwoju naszego klubu. Ponadto, to doskonała promocja Ostrowa Wielkopolskiego na arenie międzynarodowej. Z gry w Europie wypływają same korzyści. Będziemy walczyć w każdym meczu. Zagramy z zespołami, które mają już doświadczenie z występów w pucharach. Dla nas to będzie nowość, ale w klubie lubimy wyzwania i z pewnością sobie poradzimy.

Logistyka was nie przeraża? W czasach pandemii koronawirusa może się okazać czasem, że gdzieś nie można polecieć albo mecz zostanie nagle odwołany.

– Na to żaden z nas nie ma wpływu. W Polsce mniej więcej wiemy, czego się spodziewać, ale np. w Izraelu już trudniej coś przewidzieć i teraz ciężko o tym myśleć, bo przepisy się często zmieniają. A pod względem samego terminarza nie wyglądało to tragicznie, mecze pucharowe dobrze się poukładały, wyjazdy uda się dopasować.

Rozmawiał Jakub Wojczyński – cały wywiad w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved