Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Łukasz Koszarek: Sobota i niedziela będą najważniejsze

Łukasz Koszarek: Sobota i niedziela będą najważniejsze

fot. Kosz Kadra

– Chcemy wygrać teraz ze Słowenią, ale sobota i niedziela będą najważniejsze – mówi rozgrywający reprezentacji Polski Łukasz Koszarek przed kolejnym meczem kwalifikacji olimpijskich w Kownie. – Oczywiście chcemy teraz wygrać ze Słowenią, ale być może się tak zdarzy, że by awansować trzeba będzie raz się z nimi spotkać – dodaje.

Po wygranej z Angolą jesteście pewni, że niezależnie od wyniku czwartkowego spotkania ze Słowenią będziecie w weekend grać w półfinale turnieju w Kownie i wciąż liczycie się w grze o igrzyska olimpijskie. Jest ulga po tym pierwszym meczu? 



Łukasz Koszarek: Ulgi nie czujemy. Wykonaliśmy plan minimum, ale przyjechaliśmy powalczyć o igrzyska. Chcemy zagrać cztery spotkania i wygrać ostatnie. Za nami dopiero jedno. Cieszy to, że z małymi problemami, ale zagraliśmy nieźle i wygraliśmy przekonująco.

Drugie zadanie będzie dużo trudniejsze – Słowenia z Luką Dončiciem. Czy powinniśmy się bać takiej gwiazdy?

– Na pewno jest ich najważniejszym zawodnikiem, ale mają świetnych strzelców jak Jaka Blażić i Klemen Prepelić. Maja tak skonstruowaną taktykę, że po pick’n’roll Luka ma trzy opcje – podanie do strzelca, podanie do wysokiego i może też sam rzucić. Musimy kombinować, zmieniać dużo w obronie, zobaczyć, co działa i nie działa. Nie ograniczymy go w 100%, ale mamy kilka planów i na pewno wszystkie sprawdzimy. To także taki dobry test dla nas. Zagramy mecz ze świetną drużyną, ale porażka niczego nie przekreśla, zwycięstwo też niczego ostatecznego nie daje.

Coś jednak powie o waszych możliwościach.

– To będą tylko odczucia kibiców. Sobota i niedziela są najważniejsze. Oczywiście chcemy teraz wygrać ze Słowenią, ale być może się tak zdarzy, że by awansować trzeba będzie raz się z nimi spotkać.

Faworytem turnieju jest Litwa, ale jej pierwsze spotkanie z Wenezuelą wypadło słabo (wygrana tylko 76:65). Czy to pokazuje, że nie jest taka straszna jak się wydaje?

– Na pewno pierwszy mecz oznacza nerwowość, co było widać ich grze. Poza tym Wenezuela – co dobrze wiemy np. z mistrzostw świata – nie jest łatwym przeciwnikiem, gra bardzo fizycznie. Ostatecznie Domantas Sabonis i Jonas Valanciunas swietnie się prezentowali pod koszem i pomogli im odnieść zwycięstwo, ale było widać, że są luki.

Na trybunach nawet na meczu Litwy nie było pełnej hali. To chyba małe zaskoczenie?

– To prawda. Nie było święta, jakie myśleliśmy, że może być i jakie zazwyczaj było w tej hali w Kownie. Może kibice czekają na weekend i decydujące mecze? Poza tym wychodzimy z pandemii i dla wielu osób nie jest teraz pierwszą myślą, żeby iść na halę i kibicować.

Jak bardzo restrykcyjne są zasady w „bańce” zorganizowanej przez FIBA? Podobne do tego, co w lutowych meczach eliminacji mistrzostw Europy w Gliwicach czy raczej jak np. na Pucharze Polski?

– Jest taka jak ta lutowa. Poza wyjściem na trening i na posiłki praktycznie siedzimy w pokojach w hotelu. Można ewentualnie posiedzieć na zewnątrz w małym hotelowym patio. Hotel jest w porządku, nie ma tragedii, ale lepiej czułem się podczas zgrupowania w Hotelu Diament w Zabrzu. Psychicznie trzeba się do tego przyzwyczaić, ale na pewno jest wielkie skupienie na turnieju na koszykówce i na tym co chcemy osiągnąć.

Przeciwko Angoli jako jedyny był pan bez punktu. Czuje się pan na siłach, żeby zagrać jeszcze jakiś wielki mecz w Kownie, taki jak np. z Rosją na MŚ w Chinach?

– Mam taką nadzieję, czuję się dobrze. Nie jestem tu od rzucania punktów, staram się robić mądre rzeczy, żeby poprawić jakość gry drużyny. Będą takie mecze że oddam jeden rzut i takie że oddam ich dużo więcej. Wszystko w zależności od sytuacji i przebiegu spotkania.

 To lato powinniśmy uznawać za ostatni reprezentacyjny taniec dla pana i kilku kolegów?

– Myślę, że to jest to taka końcówka pewnej ery. Mamy kilku młodych chłopaków którzy są gotowi przejąć ważne role – Łukasz Kolenda, Aleksander Balcerowski, Dominik Olejniczak. To będzie ich czas. Ale my jeszcze nie myślimy o tym wszystkim, bo przed nami mecze w Kownie. Na tym się skupiamy, na walce o igrzyska, a potem trener podejmie odpowiednie decyzje. Oby po powrocie z Tokio.

Wspomniany Kolenda to wreszcie pana godny następca?

– Świetnie się pokazał w meczach towarzyskich w Gliwicach. Duży postęp, jeśli chodzi o kierowanie drużyną. Ale myślę, że najlepsza rola dla niego w przyszłości to ktoś taki jak Nando De Colo czy Wasilis Spanulis, czyli combo. Jedynka czy dwójka – te cyferki nie mają już prawie znaczenia obecnie. Łukasz może być kimś takim, kto może zdobywać punkty, ale w razie potrzeby zorganizuje grę. Bardzo ważny dla niego będzie wybór klubu na kolejny sezon, żeby mógł się rozwijać.

Rozmawiał Jakub Wojnarowski – Przegląd Sportowy

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-07-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved