Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Damian Lillard główną siłą Portland Trail Blazers

Damian Lillard główną siłą Portland Trail Blazers

fot. nba.com

Damian Lillard wygląda na jednego z najbardziej przywiązanych do swojego zespołu liderów zespołów NBA, ale jego cierpliwość może przecież przegrać z żądzą walki o mistrzostwo.

Przypadki zawodników grających tylko w jednym klubie NBA się zdarzają, ale są rzadkie. W XXI wieku karierę kończyło tylko 9 takich zawodników, w tym Kobe Bryant, Dirk Nowitzki, Tim Duncan, ale także Nick Collison i Jeff Foster. Obecnie ledwie trzech koszykarzy ma za sobą więcej sezonów w jednym miejscu niż Lillard w Blazers, przy czym w przypadku Klaya Thompsona z Golden State Warriors wyjdzie ich mniej, jeśli odliczymy dwa ostatnie stracone z powodu kontuzji. Poza nim przed Damianem Lillardem są kolega Thompsona Stephen Curry oraz Udonis Haslem z Miami Heat. Wymienionych od Lillarda różni liczba zdobytych tytułów mistrzowskich – mają na koncie po 3, a on ani jednego. Nie był nawet blisko, więc nic dziwnego, że pogłosek o chęci zmiany pracodawcy nie brakowało i nie brakuje.



Uznawany za jednego z najlepszych rozgrywających, a w zasadzie po prostu najlepszych graczy w NBA Lillard wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do Blazers i zaprzeczał wszelkim pogłoskom o tym, że chciałby odejść. Koszykarz ma już jednak 31 lat i można powiedzieć, że jego czas niedługo powoli zacznie dobiegać końca, a szansa walki o mistrzostwo w ostatnim czasie raczej się nie zwiększyła. Blazers dwa lata temu doszli do finału Konferencji Zachodniej, ale w kolejnych dwóch sezonach odpadali w pierwszej rundzie. Dlatego nie dziwią kolejne pogłoski o tym, że jeśli najbliższe rozgrywki będą nieudane, to Lillarda w Portland już nie zobaczymy. I raczej nie chodzi o to „mistrzostwo albo nic”, lecz o postęp z nowym trenerem, którym został Chauncey Billups, niegdyś znakomity rozgrywający, więc teoretycznie dobry nauczyciel dla lidera Blazers.

Od początku kariery Lillarda w NBA jego trenerem był doświadczony (obecnie 64-letni) Terry Stotts, a władze klubu ufały jego pracy i starały się wzmacniać skład zamiast dokonywać zmiany na ławce. Blazers udało się stworzyć świetny duet obwodowy z Lillarda i teoretycznie podobnego w stylu gry C.J. McColluma. Kilka lat temu sprowadzono solidnego centra Jusufa Nurkicia, pozyskano też wielu dobrych strzelców z obwodu, a pod koniec ostatniego sezonu dobrą trzecią opcję ofensywną w postaci Normana Powella. Latem odeszli m.in. Carmelo Anthony, Derrick Jones, Zach Collins, Enes Kanter, a przyszli m.in. Ben McLemore, Patrick Patterson, Larry Nance, Dennis Smith i Cody Zeller. Bez wątpienia najważniejsza była jednak zmiana na ławce. Czy Billups naprawi defensywę? Blazers byli niej na 29. miejscu wśród 30 zespołów NBA i mimo tego weszli do play-off, bo atak z Lillardem nadrabiał braki w obronie. Wyobraźmy sobie, gdyby była ona nawet nie świetna, ale po prostu solidna…

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved