Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > I liga M: Niespodzianka w Łańcucie, Wisła lepsza od Sokoła

I liga M: Niespodzianka w Łańcucie, Wisła lepsza od Sokoła

fot. Wawelskie Smoki

Po pięciu porażkach z rzędu wreszcie wygrali w rozgrywkach I ligi koszykarze TS Wisła Chemart Kraków. Zwycięstwo „Wawelskich Smoków” jest tym cenniejsze, że można mówić o sensacji. Podopieczni trenera Piotra Piecucha pokonali bowiem na wyjeździe zdecydowanie wyżej notowany Rawlplug Sokół Łańcut 90:88 w meczu, w którym nie brakowało emocji do ostatniej akcji, a w którym wśród wiślaków pierwsze skrzypce grali Wojciech Gorgoń i Artur Włodarczyk.

Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana, a prowadzenie przechodziło w niej z rąk do rąk. Nieco lepiej prezentowali się w tym fragmencie gry wiślacy i to oni wygrali pierwszą część spotkania.



Początek drugiej kwarty to wciąż dobra i skuteczna gra podopiecznych trenera Piotra Piecucha, którzy zwiększali swoje prowadzenie. Po dwóch minutach gry w tej części wynosiło ono już dziewięć punktów (27:18). W końcu jednak gospodarze zaczęli grać lepiej, cały czas żmudnie odrabiali straty i w końcu na na trzy minuty przed końcem dwa celne rzuty osobiste Filipa Małgorzaciaka przyniosły im prowadzenie 34:33. Na przerwę Sokół schodził również przy prowadzeniu (41:38).

Po zmianie stron pierwsi zaczęli skuteczniej grać miejscowi. Wydawało się, że opanowali już sytuację na parkiecie, bo dość szybko odskoczyli na osiem punktów. To były jednak tylko pozory, bo „Wawelskie Smoki” nie miały najmniejszego zamiaru składać broni. Na niespełna pięć minut przed końcem tej części gry Wisła znów wyszła na prowadzenie (51:50), a po chwili zaskoczeni gospodarze przegrywali już 50:59. To był naprawdę dobry fragment wiślaków, efektem czego było ich prowadzenie 64:57 przed decydującą kwartą spotkania.

Jeśli ktoś mógł mieć obawy, czy krakowianie wytrzymają trudy tego spotkania i dadzą sobie odebrać zwycięstwo w czwartej kwarcie, jak w kilku innych wcześniejszych meczach, to dostał szybką odpowiedź na początku ostatniej części spotkania. Wystarczyły niecałe dwie minuty gry, by Wisła odskoczyła już na dwanaście punktów po celnej „trójce” Wojciecha Gorgonia. Sokół próbował odrabiać straty, ale na sześć minut przed końcem znów za trzy punkty trafił Gorgoń i Wisła prowadziła już 76:61. Wydawało się, że to rozstrzyga sprawę, a krakowianie spokojnie dotrą do mety. Można tak było pomyśleć tym bardziej, że świetnie w końcówce drużyną dyrygował na parkiecie Artur Włodarczyk. Regulował tempo gry, a gdy trzeba było skutecznie kończył akcje a to indywidualnymi wejściami pod kosz, a to celnymi rzutami z dystansu. Ale w ostatnich fragmentach Włodarczyka na parkiecie już nie było, a kilka prostych błędów sprawiło, że na 34 sekundy przed końcem przewaga Wisły stopniała tylko do trzech punktów (88:85). Mało tego, na 22 sekundy przed końcem trafił za trzy punkty Filip Małgorzaciak i było już tylko 89:88 dla gości. Krakowianie mieli piłkę, gospodarze faulowali. Wiktor Rajewicz wykorzystał jeden z rzutów osobistych i doprowadził do prowadzenia 90:88. Sokół miał jeszcze kilkanaście sekund na rozegranie skutecznej akcji, ale tym razem Małgorzaciak nie trafił za trzy punkty, piłkę zebrał Wiktor Rajewicz i sensacja stała się faktem.

Rawlplug Sokół Łańcut – TS Wisła Chemart Kraków 88:90
(18:22, 23:16, 16:26, 31:26)

Składy zespołów:
Sokół: Zaguła (20), Małgorzaciak (17), Klima (12), Kulikowski (10), Karolak (6) oraz Czerwonka (15), Fraś (5), Majka (3), Pełka i Noga
Wisła: Gorgoń (21), Czyż (11), Bogdanowicz (6), Zgłobicki (6), Krakowiak oraz Włodarczyk (18), Maj (17), Rajewicz (4) i Żaczek (7)

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: sportowy24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-02-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved