Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > LeBron James wykończony, nie chce jechać na igrzyska

LeBron James wykończony, nie chce jechać na igrzyska

fot. sportsnet.ca

– Psychicznie, fizycznie, duchowo i emocjonalnie jestem wykończony – mówił na LeBron James po czwartkowej porażce z Phoenix Suns. Czy to koniec ery panowania „Wybrańca”? – Co będę robił z resztą lata? Raczej nie pojadę na igrzyska. Skupię się na grze w Tune Squad, by z królikiem Bugsem i resztą pokonać Potworasów – próbował rozładować atmosferę LeBron James.

„Króla” na wakacje wysłali Suns. Lakers, obrońcy tytułu, przegrali z ekipą z Arizony 100:113 i odpadli z play-off w I rundzie 2–4. Dla Jamesa, który przed przeprowadzką do Hollywood dostał się do ośmiu kolejnych finałów ligi, to pierwszy raz w karierze, gdy odpada na samym początku PO.



– Jeszcze nigdy nie widziałem go tak bezbronnym w meczu, który musiał wygrać – pisze dziennikarz  Rohan Nadkarni ze „Sports Illustrated”. James co prawda statystyki zanotował niezłe – 29 punktów, dziewięć zbiórek i siedem asyst w 41 minut. Ale ani razu nie przełączył się w „tryb bestii”, z którego jest znany. Nie umiał odnaleźć rytmu, potrzebował odpoczynku, krótkich przerw na parkiecie, których jego zagubieni koledzy nie potrafili przetrwać. „Wybrańcowi” po raz pierwszy od lat zabrakło paliwa.

Ale zagubiony nie był tylko LeBron James. Lakers nie wyglądali w tym meczu jak drużyna walcząca o życie. Mistrzowie NBA w pewnym momencie przegrywali już 29 punktami, w ostatniej kwarcie – mimo że doskoczyli do Suns na 10 punktów – zachowywali się, jakby jak najszybciej chcieli iść pod prysznic i mieć ten mecz za sobą. Po ostatniej syrenie – za co najwięcej oberwało się zresztą Jamesowi – nie mieli nawet ochoty na gratulowanie rywalom sukcesu. Od razu zbiegli do szatni hali Staples Center.

LeBron James i Anthony Davis, gwiazdy Lakers, które w trakcie sezonu głównie skupiały się na rehabilitacji i odzyskaniu zdrowia po groźnych kontuzjach, po czwartkowym meczu z Suns wyglądały na bardziej zmęczone niż po zeszłorocznym finałowym spotkaniu z Heat, który dał Lakers 17. tytuł. Davis w ostatnim meczu spędził zresztą na parkiecie tylko pięć minut, wciąż zmagając się z bólem. – Psychicznie, fizycznie, duchowo i emocjonalnie jestem wykończony – mówił na pomeczowej konferencji James. Robiliśmy wszystko, by dostosować się do trudnej sytuacji [czyli krótkiej przerwy między sezonami], ale my i Miami mieliśmy najmniej czasu – dodał.

Przypomnijmy: w tegorocznym sezonie Davis opuścił 36 meczów, zmagając się z kontuzjami pięty i bólem łydek. James przez jakiś czas utrzymywał Lakers na szczycie Konferencji Zachodniej, grając na poziomie MVP. Ale 20 marca on również trafił na listę kontuzjowanych po tym, jak w meczu Hawks skręcił kostkę. Sześć tygodni i 26 meczów później James wrócił, ale to nie było już to samo. W serii z Suns wykonał parę efektownych wsadów, ale chętniej rzucał z dystansu, nie chcąc angażować się zbytnio w walkę pod koszem. Według badań ESPN Stats & Information, 42 proc. wszystkich rzutów, które oddał w serii z Suns, były rzutami z dystansu, co stanowi najwyższy wskaźnik w jego karierze.

Czy to koniec panowania „Króla” w NBA? Sam James, który nosi ten przydomek od początku kariery, zdaje się to dostrzegać. Na początku maja, po starciu z Kings, w którym przestrzelił rzut na wygraną, James przyznał: – Myślę, że już nigdy nie wrócę do pełnej sprawności. To niemożliwe.  – Jest tyle młodych strzelb: Devin Booker, Donovan Mitchell, Luka Doncić, Ja Morant, Jayson Tatum. Tylu wyjątkowych dwudziestoparolatków – dodał w czwartek James. Pierwszy z nich okazał się dla Jamesa katem, w szóstym meczu zdobył 47 punktów, dedykując zwycięstwo Kobemu Bryantowi.  

James, który w następnym sezonie będzie miał 37 lat na karku, wciąż jest jednak głodny zwycięstw. Pewne jest jednak, że Lakers wymagają przebudowy. Zawodzi Dennis Schroeder. Rozgrywający, który miał zastąpić Rajona Rondo, a niedawno odrzucił – oczekując więcej – ofertę kontraktu na 84 mln dol. za cztery lata gry, w piątym meczu z Suns nie zdobył nawet punktu, spudłował wszystkie dziewięć rzutów. Sprowadzony w roli podkoszowego dominatora Andre Drummond częściej był tym, który przeszkadza, a nie pomaga, DeAndre Ayton z Suns zmiażdżył go w walce pod obręczami. James kolegami z zespołu jest zwyczajnie rozczarowany. W końcówce piątego meczu, gdy Lakers już wyraźnie przegrywali z Suns, po kolejnym wymuszonym i niecelnym rzucie – pechowcem okazał się Talen Horton-Tucker – James jak gdyby nigdy nic wstał z ławki i zszedł do szatni. Miał już dość. – Potrzebujemy zmian, ale póki zdrowy jest AD, reszta nie ma znaczenia – mówił w czwartek James.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-06-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved