Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Kwalifikacje do ME formalnością, co później czeka kadrę?

Kwalifikacje do ME formalnością, co później czeka kadrę?

fot. fiba.basketball

Awans na Eurobasket wydaje się być formalnością, ale wyzwania zaczną się dopiero później. Wszystko, co najważniejsze w 2021 roku wydarzy się na przełomie czerwca i lipca w Kownie, gdzie drużyna Mike’a Taylora w 2021 roku powalczy o przepustkę na igrzyska olimpijskie. Pierwsze spotkania reprezentacji Polski koszykarzy obejrzymy już w lutym.

Biało-czerwoni mają za sobą cztery z sześciu meczów kwalifikacyjnych do Eurobasketu 2022. Jak na razie Polacy pokonali Hiszpanię i Rumunię, a także dwukrotnie ulegli liderującemu Izraelowi. Z każdej grupy na turniej zakwalifikują się trzy drużyny. Co musi się stać, aby nasi zagwarantowali sobie udział na Eurobasket? Wystarczy, że ograją w Gliwicach najsłabszą Rumunię. To spotkanie odbędzie się 21 lutego.



Dwa dni wcześniej w „Arenie Gliwice” zmierzymy się z Hiszpanią. Aktualni mistrzowie świata podchodzą do tych eliminacji bez większego ciśnienia. W kadrze nie oglądamy największych gwiazd, które pojawią się zapewne dopiero w Tokio. Mecz z Polakami będzie dla nich elementem przygotowań do igrzysk.

Wszystko, co najważniejsze w 2021 roku wydarzy się na przełomie czerwca i lipca w Kownie. Tam Polacy w fazie grupowej turnieju kwalifikacyjnego zmierzą się z Angolą i Słowenią. Dwie najlepsze ekipy trafią do półfinału. W przypadku awansu rywalami naszych będzie ktoś z trójki Litwa, Korea, Wenezuela. Istnieje duża szansa, że biało-czerwoni zagrają właśnie z Litwinami. Aby uniknąć gospodarzy, Polska musiałaby pokonać Słowenię, w której najprawdopodobniej wystąpi jeden z najlepszych koszykarzy na świecie Luka Doncić. Awans na igrzyska olimpijskie wywalczy tylko zwycięzca całego turnieju. W Tokio zagra 12 drużyn, a zapewnione miejsce mają już Japonia, Hiszpania, Nigeria, USA, Argentyna, Iran, Francja i Australia.

Pandemia koronawirusa nie wpłynęła na koszykarskie zmagania w Europie. Reprezentanci Polski regularnie grają w swoich klubach. Z marszu gwiazdą ligi niemieckiej stał się Michał Michalak. Były koszykarz między innymi Anwilu Włocławek czy Legii Warszawa rzuca średnio 20,8 pkt na mecz i jest drugim najlepszym strzelcem w Bundeslidze. Jego Syntainics MBC z dorobkiem czterech zwycięstw i sześciu porażek znajduje się na 11. miejscu w tabeli.

Swoich sił poza granicami naszego kraju spróbował w końcu Michał Sokołowski. Wejście do nowego zespołu utrudniła mu pandemia, bo pierwsze starcia De’Longhi Treviso były przekładane. Gdy już do nich doszło, to „Sokół” gra dużo, a co najważniejsze jest skuteczny. Przebywa średnio na parkiecie ponad 26 minut i w tym czasie rzuca 11,6 pkt.

Nieźle w Hiszpanii radzi sobie Jarosław Zyskowski. Rzucający po świetnym sezonie w Zielonej Górze trafił do najlepszej ligi w Europie. Tam w barwach RETAbet Bilbao Basket przebywa na parkiecie nieco ponad 22 minuty i zdobywa średnio 9,7 pkt. Podobne liczby w Maladze wykręca Adam Waczyński, po którego w ostatnim czasie nie sięga trener Taylor. Na hiszpańskich parkietach występują też Aleksander Balcerowski oraz A.J. Slaughter. Pełnią zupełnie inne role w zespole. Center jest uzupełnieniem składu, a Slaughter czołową postacią, regularnie notującą dwucyfrowe zdobycze. Również Tomasz Gielo łapie sporo minut w Andorze. Polacy dobrze radzą sobie na Półwyspie Iberyjskim i możemy tylko się cieszyć, że aż pięciu z nich z dobrym skutkiem występuje w najlepszej lidze Europy.

Martwić nie musimy się też o postawę Mateusza Ponitki. Jego Zenit Sankt Petersburg notuje dobre wyniki zarówno w Eurolidze, jak i VTB. Starszy z braci jest regularny, grywa dużo i to od niego trener Xavi Pascual zaczyna wybór pierwszej piątki.

Najwięcej biało-czerwonych oglądamy oczywiście w Energa Basket Lidze. Powody do radości ma przede wszystkim najbardziej doświadczony z reprezentantów Łukasz Koszarek. Jego Zastal Enea BC Zielona Góra prawdopodobnie wygra sezon zasadniczy i dobrze radzi sobie w silnej lidze VTB. Trefl Sopot ma w składzie aż trzech kadrowiczów. Karol Gruszecki, Łukasz Kolenda i Dominik Olejniczak są najlepszymi zawodnikami ekipy z Trójmiasta. Tak samo jak Damian Kulig i Aaron Cel, jednak ich Polski Cukier Toruń radzi sobie w tym roku znacznie słabiej i będzie musiał się mocno postarać, aby awansować do fazy play-off. Kamil Łączyński z Pszczółką Startem Lublin bez powodzenia rywalizuje w Lidze Mistrzów, a Adam Hrycaniuk praktycznie może już spisać ligowy sezon na straty, bo jego Arka Gdynia ma nikłe szanse na „ósemkę”. „Bestia” prędzej będzie musiał skupić się na walce o utrzymanie w Energa Basket Lidze.

Oczywiście skład reprezentacji Polski nie jest zamknięty. Trener Mike Taylor ma jeszcze sporo czasu do ogłoszenia powołań. Jeżeli mielibyśmy podpowiedzieć selekcjonerowi, to naszym zdaniem powinno się znaleźć miejsce w kadrze dla Aleksandra Dziewy i Marcela Ponitki. Młodzi zawodnicy rozgrywają świetny sezon. Dziewa zrobił ogromny postęp i jest jednym z najlepszych Polaków w lidze, a Ponitka nie pęka przed najsilniejszymi drużynami w trudnej lidze VTB.

Terminarz spotkań reprezentacji Polski w 2021 roku:
18 lutego: Polska – Hiszpania
21 lutego: Polska – Rumunia
Przed turniejem w Kownie najprawdopodobniej kadra rozegra jeszcze jeden turniej towarzyski. Rywale i miejsce nie są na razie znani.
29 czerwca – 4 lipca: turniej w Kownie

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved