Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Krzysztof Szubarga: Wiemy, że jeszcze dużo pracy przed nami

Krzysztof Szubarga: Wiemy, że jeszcze dużo pracy przed nami

fot. eurocupbasketball.com

Krzysztof Szubarga wygrał walkę z koronawirusem, choć kosztowała go ona 20 dni w izolacji. Koszykarz nie obawia się, że w trakcie sezonu z tego tytułu będzie miał jeszcze kłopoty. Udało mu się zdążyć na pierwszy mecz w rozgrywkach Asseco Arki Gdynia, w którym był ważnym punktem zespołu. – Łatwo nie było, ale właściwie od wybuchu pandemii i zawieszenia rozgrywek przez cały czas przygotowywałem się i byłem w formie. Trenowałem i dziś widać tego efekty – mówi zawodnik Arki.

Dla wielu pański występ w pierwszym meczu ze Stalą Ostrów był zaskoczeniem. Czy zawdzięczamy to już słynnemu w pańskim przypadku uporowi i determinacji?



Krzysztof Szubarga:Zgadza się. Po zakończonej kwarantannie odbyłem dwa treningi z zespołem i już był mecz. Cieszę się, że wróciłem do zajęć, normalnego trybu i pomogłem w wywalczeniu zwycięstwa. Myślę, że był to również dodatkowy impuls dla wszystkich chłopaków.

Czyli z pańskim zdrowiem już wszystko w porządku?

– Wszystko jest OK. Odczuwam zmęczenie po ciężkich treningach, ale to dlatego, że po martwym okresie, to obciążenie jest większe. Najbliższe 2-3 tygodnie będą dla mnie trudniejsze pod względem fizycznym. Jednak dzięki temu, że już wcześniej byłem przygotowany i utrzymywałem dobrą formie, mam nadzieję, że przejdę przez to łagodnie i i nie będzie widać śladu.

W pierwszym meczu ograliście kandydata do medtrojmalu, a może i mistrzostwa Polski. Czy to oznacza, że w tym sezonie ze strony Asseco Arki Gdynia możemy spodziewać się więcej takich niespodzianek?

– W Ostrowie są głośne nazwiska i transfery, ale na początku sezonu ta drużyna pokazuje, że to jeszcze nie jest ten poziom, który chciałaby prezentować. My zagraliśmy dobrze w obronie, z czego możemy się bardzo cieszyć. Jednocześnie wiemy, że jeszcze dużo pracy przed nami. Stal nie jest w tej chwili w najlepszej dyspozycji, także skupiamy się na sobie i staramy się przygotować do kolejnego starcia.

Do Gdyni przyjeżdża kolejny kandydat do walki o medale. Myśli pan, że po ostatnim zwycięstwie inne zespoły już z większym respektem będą patrzyły na Asseco Arkę Gdynia?

– Nie wiem, czy rywale będą na nas inaczej spoglądać. Na pewno nie ci z Lublina, którzy kierowani są przez Davida Dedka. Myślę, że trener dobrze zdaje sobie sprawę z tego, na co nas stać. Pracował w Gdyni i myślę, wie że łatwo nie będzie, a drużyna będzie gryzła parkiet od początku. Zwróci na to uwagę, więc rywale będą przygotowani i skoncentrowani w 100 proc.

Drużynę z Lublina wzmocnił niedawno Kamil Łączyński, więc po raz kolejny dojdzie do waszych bezpośrednich pojedynków.

– Myślę, że to duże wzmocnienie w perspektywie całego sezonu. To doświadczony koszykarz, który świetnie kieruje całą drużyną. Musi też mieć odpowiednich partnerów, żeby odpowiednio funkcjonować. Patrząc szerzej, a także na powrót Adama Kempa po kontuzji, Kamil będzie bardzo przydatny.

Uważać trzeba także na Armaniego Moore’a, z którym wspólnie graliście w poprzednim sezonie.

– Armani to wszechstronny zawodnik, świetnie grający na dole z pozycji numer trzy. Potrafi zagrać tyłem do kosza, zaatakować z góry, świetnie idzie na deskę, więc na pewno będzie trzeba sobie z nim poradzić, jeśli będziemy chcieli wygrać.

Jeszcze raz zamkniecie usta tym, którzy krytykują projekt pod hasłem „polskie Asseco”?. Jest pan zwolennikiem takich rozwiązań czy jednak warto stawiać na zawodników zagranicznych, którzy często przychodzą na jeden sezon?

– Jestem zwolennikiem ściągania obcokrajowców, ale takich, którzy robią różnicę i są znacznie lepsi od Polaków. Nie popieram natomiast pomysłów kontraktowania koszykarzy dla zasady, bo mamy limit pięciu takich graczy w ekipie. Jestem za tym, aby bardziej stawiać na polskich zawodników, niż pozyskiwać czasami bardzo anonimowych, którzy nawet nie dorównują formą czy talentem naszym rodakom. Tak naprawdę ściąga się ich po to, by byli na parkiecie, niestety często kosztem Polaków.

Młodzi koszykarze Asseco Arki są gotowi do gry na tym poziomie? Radzą sobie bez kompleksów?

– Na początku dało się odczuć, że bali się mocniej sfaulować na treningu, być może z respektu dla starszego zawodnika, ale wytłumaczyliśmy, że takie działania przyniosą obustronną korzyść. My również nie odpuszczamy. Obecnie już wszyscy normalnie funkcjonują i nawet potrzebujemy od nich takiej zadziorności i mocniejszego nacisku, abyśmy my szli do przodu i tak samo oni podnosili swoje umiejętności.

Rozmawiał Damian Konwent – więcej w serwisie sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved