Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Krzysztof Szubarga: To przemyślana decyzja

Krzysztof Szubarga: To przemyślana decyzja

fot. Mariusz Mazurczak/Asseco Arka

– W Gdyni jestem od pięciu lat. Z każdym sezonem utwierdzałem się, że mamy tu odpowiedni klimat i organizację do koszykówki. Chciałbym tu zostać – mówi nam Krzysztof Szubarga, który planuje kontynuować przygodę z basketem jako asystent trenera. M.in. dlatego w dniach 4-10 lipca organizuje camp w Cząstkowie, gdzie będzie chciał zaszczepić w dzieciach swoją pasję.

Kilka tygodni temu ogłosił pan zakończenie kariery. Dotarło to już do pana czy po tylu latach zawodowej kariery trudno oswoić się z tą myślą?



Krzysztof Szubarga:Myślę, że w 100 proc. dojedzie do mnie, gdy rozpocznie się sezon i nie będę zakładał koszykarskich butów, tylko inne.

Czy po ogłoszeniu tej decyzji nie pojawiły się wątpliwości czy faktycznie dobrze pan uczynił?

– To przemyślana decyzja. Była udokumentowana moimi odczuciami, jak moje ciało reagowało na poszczególne obciążenia. Czuję się dobrze, ale przy długotrwałych treningach odczułbym dyskomfort. Myślę, że w odpowiednim momencie powiedziałem „dość”.

Podjął ją pan samodzielnie? Czy może konsultował z rodziną, przyjaciółmi, kolegami po fachu, którzy też są już po drugiej stronie?

– To była moja decyzja.

Czuje się pan spełniony jako koszykarz? Na przykład piłkarz Łukasz Piszczek zszedł ze sceny z Pucharem Niemiec. Natomiast ostatni sezon był mało udany dla Asseco Arki Gdynia.

– Myślę, że zdrowie było decydującym czynnikiem. Grałem jeszcze przez pięć lat po wcześniejszej ciężkiej kontuzji. Czuję się spełniony, że udało mi się postawić kropkę teraz, a nie w tamtym momencie. Ostatni sezon nie był łatwy, ale to efekt grudniowej plagi kontuzji. Gdybyśmy grali w pełnym składzie, to ten wszystko mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.

Reset w ostatnich tygodniach dobrze zrobił?

– Zdecydowanie. To był ciężki sezon, także dla mojego zdrowia, także trzeba było oczyścić głowę.

Dzięki temu miał pan więcej czasu na odpowiednie przygotowania do campu, który organizuje pan w dniach 4-10 lipca w Cząstkowie. Wszystko zostało dopięte już na ostatni guzik?

– Pozostały ostatnie detale. Prężnie działam, żeby wszystko podopinać. Myślę, że to będzie coś fajnego dla dzieciaków. Mam nadzieję, że wielu z nich zaszczepi sobie pasję do koszykówki i się w niej zakochają, by dalej chciały kontynuować przygodę z tą dyscypliną. Będą dzieci nastawione głównie na nią, ale też takie, które dopiero szukają swojego sportu. Będziemy chcieli pokazać basket w profesjonalnym wydaniu. Zbieram sztab, który na pewno to gwarantuje. Pomiędzy treningami wszystkich czeka fajna zabawa, więc myślę, że odczucia będą pozytywne.

W sztabie będzie m.in. Krzysztof Szablowski. Kadra została już zamknięta czy możemy liczyć jeszcze na jakieś niespodzianki?

– Sztab szkoleniowy został zamknięty. Do tego dojdzie kilku gości specjalnych, którzy występują w ekstraklasie, więc to odpowiednie wzorce. Poprowadzą trening, będzie można z nimi porozmawiać, więc myślę, że atrakcji dla będzie sporo. Każde dziecko może liczyć na indywidualne podejście.

Ile w sumie będzie liczyła grupa dzieci?

– Zostały ostatnie miejsca. Komplet będzie liczył 30 osób. Chcemy, aby każdy czuł, że cała uwaga jest ukierunkowana na nim.

Camp zakończy się 10 lipca. Co dalej? Podjął już pan decyzję co do kariery trenerskiej?

– Jestem w Gdyni od pięciu lat. Z każdym sezonem utwierdzałem się, że mamy tu odpowiedni klimat i organizację do koszykówki. Chciałbym tu zostać.

Pojawiały się telefony z innych klubów niż Asseco Arka?

– Trochę mnie to zaskoczyło, ale był odzew z Polski. Nie były to zespoły z ekstraklasy, ale w I lidze powtarzało się moje nazwisko. Żadne konkrety jednak nie padły.

Ta decyzja długo w panu dojrzewała? Utwierdził się w niej pan podczas drugiej części sezonu jako asystent trenera Piotra Blechacza?

– Na pewno. Wspólnie analizowaliśmy mecze i przygotowywaliśmy się do treningów. Można powiedzieć, że poczułem, że to jest to, co chciałbym robić. Utwierdziłem się w przekonaniu, że rola trenera będzie mi odpowiadała i będę czerpał z niej satysfakcję. Myślę, że będę w stanie przekazać dużo dobrych rzeczy.

Wychodzi pan myślami już w którym miejscu będzie, np. za 4-5 lat? Jak daleko sięgają te marzenia?

– Trzeba stawiać małe kroki. Najpierw chcę zacząć od pracy asystenta trenera, skupić na rzeczach, które będą należały do mnie. Dopiero później patrzeć na to, co dalej i stawiać kolejne cele.

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-06-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved