Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Krajobraz po kwalifikacjach do ME, teraz Kowno…

Krajobraz po kwalifikacjach do ME, teraz Kowno…

fot. fiba.basketball

Do wywalczenia przepustki na mistrzostwa Europy wystarczyły zwycięstwa nad reprezentacją Rumunii. Z silniejszymi rywalami bilans naszej kadry już nie robił wrażenia, jednak same eliminacje dały nam bardzo dużo. Wyklarowały wiele nowych twarzy i pozwoliły uwierzyć, że nowe pokolenie polskiego basketu daje spore nadzieje na przyszłość.

Z każdej grupy awansowały po trzy zespoły. Łącznie 24 z 32 ekip pojadą na mistrzostwa Europy. Sam awans miał być tylko formalnością i tak też było w przypadku naszej reprezentacji. Mieliśmy w grupie Rumunię, jedną z najsłabszych drużyn w całej stawce i oprócz niej tylko Austria nie odniosła żadnego zwycięstwa. Polacy zajęli trzecie miejsce w swojej grupie, które tak naprawdę nie ma większego znaczenia.



Małym minusem reprezentacji trenera Mike’a Taylora mogą być wyniki spotkań przeciwko Izraelowi i Hiszpanii. Biało-czerwoni wygrali raptem jedno z czterech spotkań. Porażki były minimalne, ale… najwięksi europejscy giganci również sporo eksperymentowali w tych eliminacjach. Żaden zespół nie wygrał grupy z kompletem zwycięstw. Serbowie, Słoweńcy, Grecy i Litwini przegrali po dwa razy, a na dodatek nie korzystali w tych spotkaniach ze swoich największych gwiazd. Prawdziwe granie zacznie się dopiero na EuroBaskecie, choć nie dla mocnej reprezentacji Łotwy. Koledzy Kristapsa Porziņgisa nie wykonali zadania pod jego nieobecność i Łotysze obejrzą turniej w telewizji.

Trener Mike Taylor w eliminacjach do mistrzostw Europy skorzystał z 21 koszykarzy. Jedynie Michał Michalak wystąpił we wszystkich spotkaniach. Najwięcej na parkiecie średnio przebywał A.J.Slaughter – 29,8 min. Gdyby nie słaby występ w meczu z Rumunią, to nasz rozgrywający mógł zostać najlepszym strzelcem eliminacji. Wyprzedził go doskonale znany w naszym kraju Gabriel „Iffe” Lundberg do niedawna grający w Zielonej Górze. W pięciu spotkaniach wystąpili Michał Sokołowski, Łukasz Koszarek, Adam Hrycaniuk i Aaron Cel. Jeżeli spojrzymy na liczby, to Polacy w większości statystyk uplasowali się w środkowej części stawki. Rzucaliśmy średnio na mecz 81,7 pkt (ósmy wynik). Zajęliśmy dopiero 20. miejsce pod względem skuteczności rzutów za dwa, 12. w „trójkach”, byliśmy 20. zespołem przy zbiórkach, 24. w asystach, 23. w stratach, 12. w blokach… Jednak nie liczby i statystyki były tu najważniejsze.

Zawodnicy, którzy stanowili o sile polskiej kadry na mistrzostwach świata w Chinach, w większości są już po trzydziestce, a niektórzy zbliżają się do końca kariery. Dla większości z nich EuroBasket 2022 będzie ostatnią wielką imprezą. Kilku na ten turniej już się nie uda. W tych eliminacjach zobaczyliśmy, że nie musimy martwić się o następców. Przed Dominikiem Olejniczakiem, Łukaszem Kolendą, Olkiem Balcerowskim, Tomkiem Gielą, Aleksandrem Dziewą, Marcelem Ponitką, Jeremym Sochanem oraz Igorem Miliciciem jeszcze mnóstwo lat grania. Każdy z nich pokazał trenerowi swoją przydatność. Jedni mieli na to więcej czasu, drudzy mniej, ale „niedzielny kibic” polskiej reprezentacji poznał nowe nazwiska… i mógł się nimi zachwycić. Młodzi udowodnili, że przyszłość może należeć do nich. Pod warunkiem, że będą regularnie grywać w swoich klubach.

 

Przed naszą kadrą najważniejsza impreza tego roku. Turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich odbędzie się na przełomie lipca i sierpnia. Będzie mogło pojechać tam 12 zawodników. W eliminacjach wzięło udział 21. To pokazuje, że w tym momencie jest tylko kilku pewniaków do wyjazdu na Litwę. Po gliwickiej „bańce” tak naprawdę nikt nie może być spokojny o miejsce w składzie. Młodzi pokazali, że już teraz mogą stanowić o sile tej drużyny. Turniej w Gliwicach wyklarował być może czołowego zawodnika reprezentacji Michała Michalaka. Pokazał, że Olek Balcerowski może dominować pod koszem, Marcel Ponitka przeszkadzać i zabierać piłki każdemu rywalowi, a Jeremy Sochan wnieść do kadry powiew amerykańskiej świeżości, przebojowości i dać nam wiele radości przez wiele lat. Klubowy i ligowy basket niestety ma swoje problemy. Polskie drużyny nie błyszczą w Europie, a poziom ligi nie jest taki, jak moglibyśmy marzyć. Jednak reprezentacja pokazała, że polscy koszykarze mają spory potencjał. Wszystko teraz zależy od nich, ale przede wszystkim od Mike’a Taylora i jego sztabu, który musi wykrzesać z nich jak najwięcej. Wtedy o koszykówce w Polsce nie będzie mówiło się tylko od święta, lecz takie nazwiska jak Balcerowski, Sochan, czy Michalak zagoszczą w domach polskich kibiców na stałe.

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2021-02-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved